// czytasz...

MSP

Doręczanie kłopotów

O strajku pracowników Poczty Polskiej głośno było już od dawna, ale jego początek 13 listopada zaskoczył chyba wszystkich. Na uderzenie nas w czuły punkt listonosze wybrali odpowiedni moment: tuż przed drugą turą wyborów samorządowych wyszło na jaw, jak ważna jest ich praca. Do wyborców nie docierały ulotki wyborcze, a mieszkańcy gminy Raszyn na próżno wędrowali na pocztę załatwić swoje sprawy.

Już 21 listopada rzecznik prasowy Poczty Polskiej informował, że projekt porozumienia jest w przygotowaniu. Sprawy nie udało się jednak rozwiązać jeszcze długo. Problemem są głównie podwyżki – minimalna płaca doręczyciela to teraz 1100 złotych. Według żądań związków zawodowych powinna ona wzrosnąć do 1500.

Tony ulotek

Listonosze domagają się podwyżki pensji między innymi dlatego, że roznoszą coraz więcej tzw. przesyłek bezadresowych. Pod tą nazwą kryją się materiały reklamowe, wrzucane do naszych skrzynek pocztowych – oferty sklepów, ulotki restauracji czy gazety ogłoszeniowe. Ostatnio jednak przebojem były oczywiście ulotki wyborcze, nasze skrzynki pocztowe są bowiem areną walk wyborczych, zwłaszcza w wyborach samorządowych. Strajk doręczycieli przedłużył się do przedwyborczego piątku – ostatniego dnia, kiedy rozprowadzanie ulotek nie było łamaniem ciszy przedwyborczej. Nasi samorządowcy znaleźli się w trudnej sytuacji.
– Byliśmy zmuszeni radzić sobie sami – potwierdza Jacek Wiśniewski, zaangażowany w promocję jednego z kandydatów. Chociaż Poczta Polska miała roznosić ulotki Janusza Rajkowskiego, jego sztab musiał zatrudnić innych niż pocztowi doręczycieli.

W podobnej sytuacji znaleźliśmy się my – Puls Raszyna. Nasza gazeta powinna być dostarczana do Państwa przez pocztę. – Nie pierwszy raz mieliśmy problemy z kolportażem, jednak tym razem to już za dużo – mówi redaktor naczelny, Norbert Sałustowicz. – Nie dość, że Poczta nie chciała doręczyć naszej gazety do mieszkańców Raszyna, to jeszcze musiałem półtorej godziny awanturować się z kierownictwem, by odebrać z budynku raszyńskiej poczty paczki z naszą gazetą. Skończyło się wezwaniem policji. Kiedy jednak zażądałem zwrotu pieniędzy za niewykonaną usługę, odesłano mnie do kierownictwa w Pruszkowie – skarży się Sałustowicz.

W podobnej jak nasza sytuacji znalazło się wielu przedsiębiorców w całej Polsce. Już wiadomo, że Poczta nie doręczy między innymi 11 milionów rachunków telefonicznych, wystawionych przez Telekomunikację Polską. Dyrektor generalny Poczty, Zbigniew Niezgoda, przeprasza klientów za takie utrudnienia i prosi o zrozumienie. Telekomunikacja zaś, najwyraźniej, tym zrozumieniem się wykazuje. Firma obiecuje, że za opóźnienia w opłacaniu rachunków za telefon i Internet nie będzie pobierała odsetek.
Jeszcze inaczej rzecz ma się z emerytami i rencistami. Ci zmuszeni są fatygować się osobiście po pieniądze na najbliższą pocztę, choć nie każdy ma na to siły. – Do osób starych i schorowanych będziemy chodzić mimo strajku – zapewniają listonosze.

Zyskują mniejsi

W tej sytuacji ktoś naszą pocztę musiał wyręczyć, czy ona tego chce, czy nie. Poczta Polska ma wyłączność na przesyłki listowe o wadze do 50 g, czyli najzwyklejsze listy. Monopol ten skończyć się ma dopiero 2009 roku. Jednak we wszystkich innych niż przesyłanie listów sprawach: paczkach, przesyłkach kurierskich, pakietach dokumentów, pomagać mogą poczcie inne firmy. Od początku 2006 roku uwolniony został rynek przesyłek poniżej 350 g, a jest on wart szacunkowo ponad 300 mln złotych rocznie.

– Zapotrzebowanie na alternatywę w usługach pocztowych jest wynikiem wysokich cen, nie zawsze dobrze świadczonych usług, czy jakości obsługi. – uważa Rafał Brzoska, prezes firmy pocztowej InPost. Twierdzi, że InPost chce budować swoją markę na zaufaniu zadowolonych klientów, a nie na problemach konkurencyjnego giganta. Jednak nie da się ukryć, że te kłopoty bardzo mu pomogły. Zyskały firmy kurierskie i osoby roznoszące ulotki, których dużo było zwłaszcza w przedwyborczy piątek. Ile straciła nasza gospodarka? Trudno powiedzieć. Podobnie niełatwo stwierdzić, ile straci Poczta Polska, która będzie teraz wypłacać odszkodowania. Jeśli więc ponieśliśmy jakieś straty z powodu niedoręczenia naszego listu, warto zgłosić się na pocztę po pieniądze – tym razem nie z przekazu pieniężnego, lecz z tytułu odszkodowania.

Rafał Brzoska, prezes zarządu InPost
Obserwujemy ogromne zainteresowanie naszą ofertą i wiemy, że jest to także efektem problemów związanych ze strajkami listonoszy Poczty Polskiej. Cieszymy się z nowych klientów, ale nie chcemy wykorzystywać kłopotów Poczty do wyzwalania naszych sukcesów. Jakość obroni się sama, a my dostaliśmy ogromną szansę, aby przekonać do siebie w bardzo szybkim tempie rzesze ludzi. To oni ostatecznie decydują, która oferta jest najlepsza.

Dyskusja

Jeden komentarz do notki „Doręczanie kłopotów”

  1. Poczta Polska to jedna wielka pomyłka. Panie z Raszyńskiej Poczty są bardzo nie uprzejme, listonosz nie dostarcza listów ew. awizo w ostatnim dniu kiedy możliwy jest odbiór listu. Poczta czynna do 19 w sierpniu zamknięta, a co jeśli ktoś pracuje cały tydzień w tych godzinach, co poczta??? Jeśli nie są w stanie wykonywać swojej pracy, to niech ją zmienią, czemu ludzie mają płacić kary za wpłaty po termninie skoro nawet nie mieli możliwości wcześniejszych zapłat. Poczta potrzebuje konkurencji podobnie jak LOT może wtedy coś się poprawi. Dobrą alternatywą jest internet i firmy kurierskie- szybko i bez ginących paczek

    Autor:Agp | 30.8.2007, 21:14

Skomentuj

Ostatnie komentarze

  • Del: Swietny artykul. Dziekuje autorowi i prosze o wiecej, gdzie mozna znalezc?...
  • Paweł: Walczą z muzułmanami ,już ich mocno polubiłem ,zresztą karzda religia z...
  • hal: Wszystko zależy od osobnika. Doczytaj!
  • Ja: “Kłopoty zaczynają się zazwyczaj dopiero wtedy, gdy człowieka zaatakuje ich...
  • kinga: Rany, nareszcie ktoś konkretny w tak zwięzły i inteligentny sposób ujął istotę...