// czytasz...

Foto

Przystanek Raszyn

Jest wiele postojów na trasie Warszawskiej Pielgrzymki Pieszej na Jasną Górę, jednak ten w Raszynie ma szczególny charakter. Dlaczego? Bo tutaj pojawiają się pierwsze zmęczenie, pierwszy głód, pierwsze bąble, ale też pierwsza msza w drodze. Tutaj też wyjątkowo wita się pielgrzymów.

Kasia (lat 21) i Marta (lat 18) są przyjaciółkami. Obie mieszkają w Jankach i idą na pielgrzymkę pierwszy raz. Mama Kasi w czasie studiów również chodziła. Teraz powtarza córce, że pielgrzymka liczy się wtedy, gdy przejdzie się całą trasę. Dlatego Kasia i Marta wstały o 5 rano i pojechały na Stare Miasto pod kościół Paulinów. Idą do Raszyna spotkać swoich bliskich.

Powodów dla których pielgrzym wyrusza w drogę jest wiele. Intencje można podzielić na trzy grupy: prośby, dziękczynienia i inne. Pielgrzym prosi. Wierzy że Matka Boska wyleczy, uzdrowi, ocali… Są też bardziej przyziemne sprawy: zły mąż, syn narkoman, niespłacony kredyt. Pielgrzym dziękuje. Zdana matura, szczęśliwie zaliczone studia, udana operacja, zdrowe dzieci… Pielgrzym się modli. Każdy dzień pielgrzymki zaczyna się godzinkami. Potem różaniec – godzina 12. Anioł Pański – 15. Koronka do Miłosierdzia Bożego, 21. Wreszcie Apel Jasnogórski. Ten rytm modlitwy wypełnia dzień pielgrzyma.

Kasia idzie z prośbą o pomyślne zdanie matury. – Wierzę, że mi się uda. Czuję wewnętrzną potrzebę – opowiada. Marta z kolei chce modlić się o zdrowie dla chorej babci. Po pierwszym odcinku do Raszyna są pełne zapału. Buty wygodne, plecak lekki, pogoda odpowiednia. – Wejście do miasta przystankowego to jest przeżycie. Ludzie machają, śpiewają, wtedy czuję się taka ważna – opowiada Pani Zofia (na pielgrzymce siódmy raz). Pielgrzym to człowiek wytrwały. – Trud jest drogą, mówił ks. Józef. – wspomina pani Zofia. Idzie się zawsze. Nieważne czy pada deszcz czy temperatura w słońcu sięga 40 stopni.

W Raszynie na wszystkich czeka obiad, owoce i to, co pielgrzymi lubią najbardziej: kawałek trawy i cienia. Raszyn integruje. Po kilku godzinach marszu tutaj jest miejsce na poznanie braci i sióstr. Można się wymienić wspomnieniami. Kasia i Marta spotkały w Raszynie swoje koleżanki z gimnazjum. Cieszą się, że będą mogły iść większą grupą. – Kiedy byłam na wysokości kładki nad al. Krakowską podbiegła do mnie nieznana kobieta i prosiła, żebym modliła się za jej syna. Obiecałam, że będę – opowiada Kasia. Na twarzy widać wzruszenie.

W drodze do Raszyna wszyscy poznają zasady pielgrzymki. Dowiadują się, że nie idzie się przed krzyżem (czołem pielgrzymki), że trzeba mieć swój znaczek (zapisać się w informacji), że potrzebni są tubowi (ktoś musi nieść nagłośnienie), że brat czy siostra porządkowi są dla bezpieczeństwa. Wszyscy już wiedzą, że z tyłu jest spowiedź a z przodu mamy z wózkami. W Raszynie wszystko zapina się na ostatni guzik. Dalej jest już z górki.
–PR

Dyskusja

Brak komentarzy do notki „Przystanek Raszyn”

Skomentuj

Ostatnie komentarze

  • karol: czy ktos jeszcze redaguje ten kicz?
  • Mariusz: To dziwne myślałem, że jako wice-wójt obecnej kanencji Pan Chmielewski winien...
  • Stefan: Nie jestem mieszkańcem Gminy Raszyn. Chetnie bym tu jednak zamieszkał. W...
  • Stefan: Nie jestem mieszkańcem Gminy Raszyn. Chetnie bym tu jednak zamieszkał. W...
  • Mariusz: W Lesznowoli podstawowy problem to komunikacja i ostatnio niestety zalania....