W poprzednim numerze pisaliśmy o kwestii planów zagospodarowania przestrzennego i dwóch pomysłach na przyszłość Raszyna. Postanowiliśmy zapytać o te plany i o sytuację Raszyna Dariusza Słodkowskiego, rzeczoznawcę majątkowego i pośrednika w handlu nieruchomościami.
Puls Raszyna: Pod względem zabudowy i położenia Raszyn jest dość specyficzną gminą. Władze gminy mają teraz do rozwiązania problem planów zagospodarowania przestrzennego. Jak ta sytuacja wygląda z perspektywy rynku nieruchomości?
Dariusz Słodkowski: Według starej zasady liczy się tylko położenie, nic więcej. A Raszyn ma cudowne położenie, z wielu różnych przyczyn. Przede wszystkim leży przy jednym z głównych szlaków komunikacyjnych. Jednakże został dość chaotycznie zabudowany i przez architektów jest postrzegany jako rodzaj potworka. Teren jest źle skomunikowany wewnętrznie, drogi są za wąskie i nieracjonalnie zaplanowane. Można tu jednak idealnie zorganizować bardzo interesującą przestrzeń do życia dzięki położeniu w widłach dwóch głównych tras, czyli Puławskiej i Jerozolimskich, a jednocześnie przed ringiem warszawskim, czyli planowaną obwodnicą.
Trzeba jednak pamiętać, że gospodarka przestrzenna jest oparta na uchwałach gminy. I to właśnie zamierzenia realizowane w ramach miejscowego planu gospodarowania są najważniejsze. Dlatego bardzo istotne w moim przekonaniu jest sporządzenie planu, który byłby elastyczny, pozwalający architektom na kreatywność, ale jednocześnie – szczegółowy i racjonalny. Musimy brać pod uwagę to, że nie budujemy tylko dla siebie. Budujemy dla przyszłych pokoleń.
PR: Podstawowy konflikt dotyczy tego, co rada ma pozwolić budować. Którą opcję, pana zdaniem, powinno się wybrać? Co z perspektywy rozwoju gminy byłoby korzystniejsze? Zabudowa jedno czy wielorodzinna?
DS: Kwestią najistotniejszą dla tak postawionego pytania jest to, co uznamy za korzystne dla mieszkańców, a więc musimy się zastanowić, co mieszkańcy chcą osiągnąć. Należy przy tym rozróżnić korzyści i racjonalność. Trzeba poszukiwać tego, co przyniesie największą korzyść, a jednocześnie pozwoli racjonalnie zagospodarować to, co nam natura dała. Ale, nie ukrywajmy, jesteśmy skazani na pewne rzeczy. Nie wyobrażam sobie uchwalenia takich planów, które uniemożliwiłyby to, co jest najbardziej racjonalne. Ktoś, kto chciałby osiągnąć jakiś cel na siłę niestety nie jest w stanie tego zrobić.
PR: Czyli nawet jeżeli gmina zaplanuje jakąś nieracjonalną zabudowę pewnych terenów, zwyczajnie nikt się nie będzie chciał na tych terenach w ten sposób budować?
DS: Tak, ale na sprawę trzeba też spojrzeć trochę inaczej. Jeśli mamy do czynienia z konkretnymi planami zabudowy, zupełnie inna infrastruktura będzie na danym terenie powstawać. Tereny przeznaczone pod usługi są uzbrajane w inny sposób niż te pod mieszkania, inny też będzie system komunikacyjny. Dokładnie wiadomo, jakich parametrów oczekują inwestorzy od nieruchomości przeznaczonych pod konkretny rodzaj zabudowy.
I teraz – czy dla gminy Raszyn jest korzystne budownictwo wielorodzinne? Jestem pewien, że nie da się go uniknąć. Tylko czy racjonalne jest budowanie osiedli dwunasto, szesnasto, dwudziestopiętrowców? Jestem sobie w stanie wyobrazić koncepcję, w ramach której takie osiedle by powstało – tyle że ono musiałoby stać się jądrem obszaru, na którym powstawałaby coraz niższa i luźniejsza zabudowa, otoczona terenami zielonymi. To jest racjonalne, naturalne, i czyjeś życzenie raczej tego nie zmieni.
Jednak z planowaniem zabudowy, a później z ewentualnym zarządzaniem obiektami, włodarze gminy mogą mieć pewien problem – otóż niezwykle łatwo oskarżyć ich o korupcję. Przeznaczą te, a nie inne tereny pod zabudowę wielorodzinną, znacząco zwiększając ich wartość – i od razu pojawią się oskarżenia o to, że ustawili rodzinę czy znajomych. Powołają spółkę zarządzającą mieszkaniami komunalnymi – wiadomo, trzeba obsadzać stołki. Już lepiej nie mieć z tym do czynienia, to i nie będzie o co stawiać zarzutów…
PR: Czyli de facto gmina decyduje teraz, którzy właściciele gruntów zarobią więcej, a którzy mniej?
DS: Można to również tak powiedzieć. Czy te tereny powinny być przeznaczone pod zabudowę wielorodzinną? Nie jestem urbanistą i trudno mi się wypowiadać, bo wymagałoby to szczegółowych analiz. Jedno jest pewne – deweloperzy z pewnością byliby takimi gruntami zainteresowani. Problemem więc pozostają tylko plany zagospodarowania – no i oczywiście uzyskanie pozwolenia na budowę. Ale życie nie cierpi próżni, więc nawet jeśli plany zostaną uchwalone, jakiś zdeterminowany inwestor może znaleźć lukę, pozwalającą mu na budowę tego, co sobie zaplanował.
PR: A co będzie, jeśli się okaże, że sytuacja się nie zmieni? To znaczy jeśli gmina uchwali, że dozwolone jest wyłącznie budownictwo jednorodzinne na małych działkach? Jak taki Raszyn będzie wyglądał za 30 lat? Czy to jest racjonalne?
DS: Jeżeli rzeczywiście przez 30 lat nic by nie zmieniono, to sądzę, ze następne pokolenie uznałoby, że nie wykorzystano atutów przestrzeni, a więc postąpiono w sposób nieracjonalny. Stworzono pewien standard, zmuszono do pewnych powtarzalnych działań na znacznym obszarze. Z punktu widzenia ekonomii będzie to również niekorzystne, bo obszar będzie uważany za zdecydowanie mniej prestiżowy. Słowem, będzie to ewidentnie ze stratą dla gminy.
- Rozmawiali Krzysztof Machocki i Piotr Schmidtke
Dyskusja
Brak komentarzy do notki „Dariusz Słodkowski”
Skomentuj