O dyni wie wszystko. Tak można przedstawić panią Justynę, która wraz z mężem prowadzi niewielkie gospodarstwo na granicy gminy Raszyn i Warszawy. W tym roku po raz kolejny młode małżeństwo, korzystając ze wzrostu zainteresowania amerykańskim sposobem spędzania Wszystkich Świętych, otworzyło dyniowy interes.
Z Justyną Liwińską spotykam się 31 października, na dzień przed świętami. Za granicą Dawid, w stronę Puławskiej, zaraz za torami widać duży napis „Dynie – Sprzedaż”. Na parkingu przed domem tłok. Wchodzę na podwórko. Każda dynia ma niewielki napis z ceną. – Wszystko zależy od wagi – tłumaczy mąż pani Justyny. Tłum klientów. Wybierają odpowiednią dynię, ustawiają się w kolejce do wycięcia, a pani Justyna błyskawicznie rzeźbi zęby, oczy i wzory. Zawsze pyta dla kogo; wtedy już wie czy dynia ma straszyć, czy będzie miała łagodny uśmiech. – Dla mnie taka straszna – prosi mała dziewczynka, która w kolejce po dynie stoi z tatą.
– Wycięcie dyni zajmuje mi 2-3 minuty. Najpierw wycinam wieczko, potem wydrążam ze środka pestki. Dalej to już działa wyobraźnia – opowiada pani Justyna. W trakcie naszej rozmowy powstają kolejne straszydła. Przychodzą dorośli i dzieci. Ktoś kupuje pięć na raz i wszystkie zabiera ze sobą na rowerze, ktoś inny bierze dużą. – To dla szefa – wyjaśnia.
Dynie od Justyny cieszą się dużym powodzeniem. – Byli dziennikarze, ale byli również twórcy programu Szymon Majewski Show. Ciągle ktoś przychodzi robić zdjęcia. Już się przyzwyczaiłam – mówi Justyna.
Zastanawiam się co dalej można zrobić z taką dynią? Dostaję instrukcję: najlepiej do środka włożyć sztuczne światło. Wtedy dynia się nie psuje i dłużej stoi. Ale nie ma co się oszukiwać , dynia na Halloween stoi krótko, potem trzeba ją wyrzucić.
Tego samego wieczora wybieram się na spacer w poszukiwaniu psikusa i cukierków, innych śladów tradycji rodem zza oceanu. Ku mojemu zdziwieniu na ulicach Raszyna można było spotkać biegające w straszących przebraniach dzieci. Mimo tego chyba nie trzeba obawiać się o utratę tradycji. Świadczą o tym tłumy na raszyńskim cmentarzu i chryzantemy na każdym niemal grobie.
– Radek Pasterski
Dyskusja
Brak komentarzy do notki „Wytnij sobie dynię”
Skomentuj