Mieszkańcy Raszyna otoczeni są marketami o profilu technicznym, gdzie nabycie wszelkich narzędzi, części zamiennych, jakichkolwiek elementów budowlanych, metalowych czy drewnianych, nie nastręcza najmniejszych problemów. W naszej okolicy mamy do wyboru dwa sklepy Praktikera, Obi, Ikeę, nieopodal Leroy Merlin oraz Castoramę. Mogłoby się wydawać, że nabycie kilku desek nie powinno stanowić problemu. Nic bardziej złudnego.
Gdy zamiarem jest zakup deski sezonowanej, o dokładnie określonych wymiarach, darmo jej szukać w tych marketach. I tu pole do popisu dla miejscowych rzemieślników, w tym wypadku stolarzy. Pytając wśród znajomych o godnych polecenia fachowców z tej branży miałem nadzieję, że wskażą mi takich, którzy sprostają zadaniu. Moje ściśle określone zamówienie polegało na przycięciu tylko sześciu desek o standartowych wymiarach oraz oheblowaniu ich. Zamówienie jak każde inne, nie wymagające ponadprzeciętnych umiejętności stolarza czy wyjątkowego osprzętu.
W pierwszym z odwiedzonych zakładów stolarskich, położonym najbliżej miejsca mego zamieszkania dowiedziałem się, że nie dysponuje on tak długimi deskami (3 metry), lecz na odchodne polecono mi zakład sąsiedni. W nim przyjęto zamówienie, zaproponowano stosunkowo atrakcyjną cenę, przy trzydniowym terminie wykonania. Powróciłem do domu w pełni usatysfakcjonowany, lecz na tym moja radość się skończyła. Przez dwa kolejne tygodnie mój zleceniobiorca nie pojawiał się w zakładzie, nie odbierał telefonów, odsyłał mi tylko wiadomości o kolejnych przewidywanych terminach oddania gotowych desek, każdorazowo powołując się na chorobę. Gdy już moja cierpliwość się wyczerpała, zrezygnowałem z usługi drogą sms-ową, gdyż spotkanie się ze wspomnianym fachowcem było niemożliwe.
Korzystając z książki telefonicznej znalazłem trzeci zakład stolarski. Zamówienie przyjął sam właściciel, termin wyznaczył dość odległy, cena również powinna mnie odstraszyć. Założyłem jednak, że wysokość wynagrodzenia gwarantować będzie należytą jakość i terminowość usługi. Od tamtej pory telefonicznie jestem informowany o kolejnych terminach, które opóźniają się z uzasadnionych przyczyn. Mija miesiąc od czasu, gdy podjąłem starania o nabycie kilku powierzchniowo obrobionych desek, a jak ich nie miałem, tak nie mam.
Czy ci panowie nie chodzą do sklepów, nie tankują paliwa, nie odwiedzają barów czy restauracji? Wszędzie tam uśmiech na powitanie jest rzeczą normalną, a na odchodnym usłyszeć można zaproszenie do ponownych odwiedzin. Czy tak trudno wyciągnąć wnioski z otaczającej nas rzeczywistości? W bliskiej okolicy mego domu jest zakład świadczący usługi szewskie oraz wszelkie naprawy odzieży skórzanej. Prowadzi je pan z tak zwanej „starej gwardii” rzemieślniczej. Każda wizyta w tym zakładzie, to okazja do sympatycznej rozmowy z sędziwym właścicielem lub jego małżonką, usługa jest tania i każdorazowo wykonana w terminie. Mam nadzieję, że powyższy tekst przeczytają panowie stolarze i poproszą pana szewca, by pozwolił im terminować u siebie.
- Sławomir Kopera
Ja czekam od ponad roku na dekarza.
Kim to nie byłem przez telefon: Kierownikiem, Dyrektorem, Prezezem, …
Ile to już tych jutro i za tydzień upłynęło?
Jakiś pozytyw by się zdał na podsumowanie. Proszę, krawcowa na Piaskowej.