// czytasz...

Jedynka

Krakowska jeszcze postoi

GDDKiA nie ma pomysłu co zrobić z felernymi skrzyżowaniami al. Krakowskiej z Hrabską i Sokołowską. Władze gminy apelują o decyzję, kierowcy marzą o przywróceniu poprzedniej organizacji ruchu, a korki tworzą się codziennie.
Podczas ostatniej sesji rada gminy Raszyn przyjęła apel do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA). Radni proszą w nim o zajęcie się sprawą organizacji ruchu w al. Krakowskiej, bowiem niedawne decyzje krajowej instytucji zajmującej się budową dróg sprawiły, że bezpieczeństwo ruchu jeszcze się pogorszyło.

Prośby i groźby
O sprawie pisaliśmy już wielokrotnie. Kilka tygodni temu Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad uszczęśliwiła kierowców z naszej gminy budową sygnalizacji świetlnej przy skrzyżowaniu al. Krakowskiej z Hrabską. Jednocześnie jednak zlikwidowała skręt w lewo w ul. Sokołowską i na nowych światłach wydzieliła osobny pas do zawracania.

Maciej Boguszewski, GDDKiA, oddział w Warszawie
Obserwowaliśmy nową sygnalizację świetlną już podczas jej uruchamiania, gdy kierowcy zwykle są jeszcze zdezorientowani i gorzej radzą sobie na światłach. Zauważyłem, że nawet samochodom o gorszym profilu skrętu, jak Kamazom czy Jelczom udawało się zawrócić, więc jeśli kierowca ciężarówki będzie chciał zawrócić, to zawróci. Niemniej ulica Sokołowska jest dopuszczona do ruchu wyłącznie dla samochodów o masie poniżej 3,5 tony, więc argument o ciężarówkach blokujących skrzyżowanie wydaje mi się wątpliwy.

Powstało w tym miejscu wąskie gardło, dzięki któremu korki tworzą się nawet w dni, gdy natężenie ruchu jest znacząco mniejsze. – Zaprojektowana „zawrotka” znacznie tamuje ruch w al. Krakowskiej i utrudnia, a często uniemożliwia zawracanie dużych samochodów ciężarowych. Ich kierowcy próbują rozwiązywać ten problem objazdem ul. Falencką, Opackiego i al. Hrabską do zainstalowanych świateł. Przejazd przez Falenty tak dużych pojazdów jest ogromnym zagrożeniem dla mieszkańców, a ponadto sprawia, że wyjazd z miejscowości staje się bardzo trudny – czytamy w apelu przyjętym z inicjatywy radnego Sławomira Ostrzyżka.

Radni postulują, by przywrócić możliwość skrętu z al. Krakowskiej bezpośrednio w Sokołowską, a docelowo przeprogramować światła i wybudować osobny pas do skrętu w lewo. Proszą też o pilne zajęcie się tą sprawą. Generalna Dyrekcja jest jednak nierychliwa. Od trzech tygodni dyrektor Wojciech Jezierski jest dla nas nieosiągalny. To on, jako szef wydziału bezpieczeństwa ruchu drogowego i zarządzania ruchem warszawskiego oddziału GDDKiA jest odpowiedzialny za decyzję o zamknięciu skrętu w Sokołowską. – Póki co żadne pismo od radnych do nas nie wpłynęło, choć rzeczywiście dostaliśmy w tej sprawie kilka pism od mieszkańców – przyznaje Maciej Boguszewski, jeden z podwładnych dyrektora Jezierskiego.

Korek tańszy od świateł
Zdaniem Boguszewskiego powody, dla których przy rogu Hrabskiej i Krakowskiej nie wybudowano osobnego pasa do skrętu, a wydzielono go z już istniejącej jezdni były „ważne”, nie precyzuje jednak jakie. – Na obu tych skrzyżowaniach często dochodziło do kolizji. Nie można jednak było na obu wybudować sygnalizacji swietlnej, stąd decyzja o likwidacji tzw. przewiązki na Sokołowskiej i wprowadzeniu zawracania na Hrabskiej. Powody były głównie natury finansowej – dodaje urzędnik. Jego zdaniem ciężko przewidzieć jaka będzie decyzja szefostwa GDDKiA w sprawie feralnych skrzyżowań, jednak przywrócenie poprzedniej organizacji ruchu uznaje za mało prawdopodobne. Co najwyżej dyrekcja dorobi pobocze bitumiczne przy Krakowskiej na wysokości skrzyżowania z Hrabską, by długim wozom łatwiej było zawracać.

Czy apel radnych zostanie wysłuchany przez Generalną Dyrekcję? Jeśli tak, to raczej nieprędko. Mieszkańcy i władze naszej gminy protestowali przeciwko pomysłom GDDKiA jeszcze zanim wcielono je w życie – bez skutku. – Teraz dyrekcja buduje z własnej inicjatywy bariery ochronne na całej długości al. Krakowskiej, natomiast w sprawie świateł i skrętu w Sokołowską nie robi nic. Wójt i ja wykonalismy kilkadziesiąt telefonów w tej sprawie, ale odsyłano nas od Annasza do Kajfasza. Protestowaliśmy, ale to była autonomiczna decyzja dyrekcji i nic nie udało się wskórać – tłumaczy zastępca wójta Mirosław Chmielewski. Nic nie wskazuje na to, by teraz GDDKiA łaskawszym okiem spojrzała na apele samorządowców i mieszkańców naszej gminy.
– Krzysztof Machocki

Dyskusja

Brak komentarzy do notki „Krakowska jeszcze postoi”

Skomentuj

Ostatnie komentarze

  • karol: czy ktos jeszcze redaguje ten kicz?
  • Mariusz: To dziwne myślałem, że jako wice-wójt obecnej kanencji Pan Chmielewski winien...
  • Stefan: Nie jestem mieszkańcem Gminy Raszyn. Chetnie bym tu jednak zamieszkał. W...
  • Stefan: Nie jestem mieszkańcem Gminy Raszyn. Chetnie bym tu jednak zamieszkał. W...
  • Mariusz: W Lesznowoli podstawowy problem to komunikacja i ostatnio niestety zalania....