Gdy kupimy bądź wynajmiemy dom, zazwyczaj zabieramy się za wyposażanie mieszkania. W sklepach z artykułami gospodarstwa domowego rozglądamy się za pralką lub lodówką, najchętniej z klasy A, a więc takimi sprzętami, które do działania potrzebują najmniej energii. To gwarantuje nam, że użytkowanie sprzętu będzie tańsze. Jednak czy tak samo postąpimy kupując lub wynajmując dom lub mieszkanie?
Zeszłoroczną nowelizacja ustawy o prawie budowlanym (Dz.U. 1994 nr 89 poz. 414) wprowadza z dniem 1 stycznia 2009 obowiązek wykonania świadectwa charakterystyki energetycznej niemal każdego budynku. Artykuł 5 ustawy mówi, że (…) „dla każdego budynku oddawanego do użytkowania oraz budynku podlegającego zbyciu lub wynajmowi powinna być ustalona, w formie świadectwa charakterystyki energetycznej, jego charakterystyka energetyczna, określająca wielkość energii wyrażoną w kWh/m2/rok niezbędnej do zaspokojenia różnych potrzeb związanych z użytkowaniem budynku. Świadectwo charakterystyki energetycznej budynku jest ważne 10 lat”. Zastrzeżenie w przypadku mieszkań dotyczy tych, które są ulokowane w obiektach zabytkowych.
Jak to policzyć?
Takie świadectwa kompleksowo opisują warunki gospodarki energią, w tym możliwości jej oszczędności. Czy warto jednak czekać do stycznia 2009, by wezwać rzeczoznawcę? Już dziś możemy sami określić współczynnik zapotrzebowania na energię i rozważyć modernizację budynku. Pierwszym krokiem jest policzenie ile kilowatogodzin energii zużywamy rocznie. W przypadku nośników innych niż energia elektryczna należy zastosować przeliczniki, których przybliżone wartości i ceny podajemy w ramce.
Obliczenia wykonam dla przykładowego domu wolnostojącego o całkowitej powierzchni 250 m2, całkowicie ogrzewanego. Na podstawie obserwacji własnego zużycia oraz porównań z innymi domami i mieszkaniami ustaliłem, ze rocznie zużywam 3 000 m3 gazu , czyli równowartość 29100 kWh (3000 * 9,7 = 29100).
Z tego 75 proc. (21825 kWh) przypada na ogrzewanie domu, 15 proc. (4635 kWh) na przygotowywanie posiłków, a pozostałe 10 proc. (2910 kWh) na ogrzewanie wody. Dodatkowo taki dom zużywa też ok. 5000 kWh prądu elektrycznego, głównie na do oświetlenia, przygotowania jedzenia (czajnik i piekarnik), wentylacji, klimatyzacji i innych celów uzytkowych.
W sumie daje to rocznie zużycie na poziomie 34100 kilowatogodzin. Stąd otrzymuję, że współczynnik zapotrzebowania na energię wynosi 136,4 kWh/m2/rok (34100 kWh / 250 m2). Obecnie za domy energooszczędne uznaje się te ze współczynnikiem niższym od 100 kWh/m2/rok. Pamiętajmy, że większość odbiorników energii elektrycznej zamienia ją głownie na ciepło. Zwykłe żarówki nawet 95 proc., halogenowe – około 90 proc. a energooszczędne świetlówki – „zaledwie” 75 proc. Otrzymany wynik jest zawyżony, ale wyznaczony współczynnik pozwala na ocenę które potrzeby energetyczne kosztują nas najwięcej.
Poszukiwanie oszczędności
Jak widać najwięcej energii pochłania ogrzewanie. Konkretne potrzeby wynikają m.in. z geometrii obiektu (stosunkiem powierzchni ścian do kubatury domu), cech fizycznych materiałów budowlanych (przewodność cieplna okien jest większa niż ścian), szczelności wewnętrznych drzwi, ścian, sufitów i podłóg, a także z przepływem powietrza (wymianą powietrza ciepłego na zimne przez wietrzenie, wentylację, klimatyzację oraz przez nieszczelności).
Sporych oszczędności możemy poszukać samodzielnie. Na ogrzewaniu można zaoszczędzić poprzez zmniejszenie ilości załamań ścian zewnętrznych, wymianę okien i docieplenie budynku. Zamiast wanny można kąpać się pod prysznicem – zużyjemy wtedy o wiele mniej gorącej wody. Można też sukcesywnie wymieniać domowe sprzęty na takie, które potrzebują do działania mniej prądu.
Specjalista z uprawnieniami budowlanymi może nam pomóc w określeniu, które elementy sytemu grzewczego można zmienić (rodzaj paliwa, pieca, rur, grzejników) i na jakie. Może nam także doradzić przy zastosowaniu odzysku ciepła z wentylacji oraz źródeł odnawialnych energii (np. pomp ciepła, kolektorów słonecznych).
Warto zauważyć, że pozwolenia na budowę nie wymaga wykonywanie robót budowlanych polegających między innymi na dociepleniu budynków o wysokości do 12 m, instalowaniu urządzeń na obiektach budowlanych czy montażu wolnostojących kolektorów słonecznych. Takiego pozwolenia nie wymaga też przebudowa sieci elektroenergetycznych, wodociągowych, kanalizacyjnych, gazowych, cieplnych czy telekomunikacyjnych. Jeżeli nosimy się z zamiarem sprzedaży lub wynajmu domu w roku 2009 to pozostało nam 10 miesięcy na podjęcie decyzji i ewentualną modernizację.
– Konrad Zubko
trochę nie moge uwierzyć w Pana obliczenia. Proponuję jeszcze raz przeanalizować zużycie energii elektrycznej i inne, jak dotrze ten komentarz to napisze więcej
Ja też, nie moge uwierzyć choć mam wgląd w rachunki kilku gospodarstw domowych i tak to wygląda.