// czytasz...

Zdrowie i porady

Jak przyjaźnić się z inwestorem?

Połowa mieszkańców Raszyna uważa, że nasza gmina nie jest przyjazna dla inwestorów. A co myślą o tym sami zainteresowani?

Na temat „otwartości na inwestora” wielu mieszkańców gminy ma własne zdanie. Przed ostatnimi wyborami okazało się, że jest to też sprawa polityczna. Ciągłe konflikty poprzednich władz Raszyna z inwestorami doczekały się nawet serii publikacji w prasie ogólnopolskiej. Nic dziwnego, że sprawa nabrała charakteru politycznego i większość kandydatów na wójta obiecywała, że po wyborach otworzy naszą gminę na inwestycje. Jednak jak miałoby to wyglądać?

Wydawać by się mogło, że problemy inwestorów instytucjonalnych zrozumie każdy, kto kiedykolwiek budował lub remontował dom. Jednak jest wiele znaczących różnic które sprawiają, że firma, która buduje całe osiedle oczekuje od samorządu czego innego, niż przeciętny mieszkaniec. Wynikają one choćby z długości tzw. cyklu inwestycyjnego, czyli czasu, jaki upływa od decyzji o zbudowaniu domu do ukończenia wszelkich prac i formalności. – Inwestycje takie jak nasza oblicza się na bardzo wiele lat. W przypadku osiedla Oleńki grunt kupiliśmy dwa lata temu. Przed nami pewnie jeszcze z pół roku na rozmaite uzgodnienia, kolejne dwa lata na budowę, a na koniec rok na dokończenie sprzedaży i rozwiązanie kwestii aktów notarialnych – wylicza Wiesław Szczepanek, dyrektor marketingu firmy Instalexport, która już niedługo rozpocznie budowę dużego osiedla w Dawidach.

Dodaje, że niewielkie osiedle można postawić już w pięć lat. – Tyle, że byłoby to tempo iście ekspresowe, a to nieczęsto udaje się osiągnąć. Zgodnie z prawem urzędy mają miesiąc na wydanie pozwolenia na budowę i kolejny na uprawomocnienie się decyzji. Prezesi spółek budowlanych, z którymi współpracujemy, zaznaczają jednak, że zwykle trwa to 3 miesiące i więcej – opowiada. To dlatego inwestorzy potrzebują większej pomocy ze strony samorządu, ale też oferują więcej, niż ci, którzy budują jeden dom.

Często przy okazji budowy powstaje także infrastruktura, z której korzystają inni mieszkańcy. Duże inwestycje ściągają też nowych podatników, którzy dla gminnego budżetu oznaczają większe wpływy. – Każdy inwestor oczekuje wsparcia i otwartości ze strony samorządów. Udostępnianie dokumentacji, pomoc w jej uzyskiwaniu, życzliwe podejście do planów, pomoc przy konsultacjach społecznych… Jeśli współpraca z gminą dobrze się układa, może sprawić, że firma postanowi dalej inwestować właśnie tutaj, a nie gdzie indziej. Jej przebieg ma zasadniczy wpływ na dalszą współpracę – tłumaczy Wiesław Szczepanek.

Najważniejsza jest więc informacja. Dobre gminy biorą udział w wielu konkursach i plebiscytach. „Profesjonalna gmina przyjazna inwestorom”, „Certyfikowana lokalizacja inwestycji”, „gmina Fair Play” – nietrudno zauważyć, że niemal wszystkie spośród nagradzanych samorządów stawiają na nowoczesne technologie. W piętnastotysięcznej gminie Pawłów niedaleko Kielc od kilku lat funkcjonuje elektroniczna skrzynka podawcza, dzięki której wiele spraw urzędowych można załatwić bez ruszania się z domu czy biura. Korzystają z niej zarówno inwestorzy, jak i zwykli mieszkańcy. – Możliwość zadawania pytań drogą elektroniczną bardzo ułatwia życie inwestorom, bowiem każdy proces inwestycyjny toczy się w nieco innych warunkach terenowych, prawnych i planistycznych. Wypracowane procedury nie zawsze dają się przenosić na kolejne budowy, dlatego każda inwestycja wymaga osobnego podejścia – i sprawnej komunikacji z samorządami – tłumaczy Wiesław Szczepanek.

Dodaje, że nie chodzi o faktyczne kompetencje tej czy innej jednostki samorządu, a o chęć niesienia pomocy. – Nawet jeśli kompetencje należą do powiatu czy województwa, rola gminy jest ogromna. Może być pośrednikiem między wyższymi instancjami a inwestorem i mieszkańcami. Przecież jeśli zwykły mieszkaniec zauważy dziurę w drodze powiatowej, pójdzie z informacją o tym do gminy – dodaje. – hal

Dyskusja

Brak komentarzy do notki „Jak przyjaźnić się z inwestorem?”

Skomentuj

Ostatnie komentarze

  • karol: czy ktos jeszcze redaguje ten kicz?
  • Mariusz: To dziwne myślałem, że jako wice-wójt obecnej kanencji Pan Chmielewski winien...
  • Stefan: Nie jestem mieszkańcem Gminy Raszyn. Chetnie bym tu jednak zamieszkał. W...
  • Stefan: Nie jestem mieszkańcem Gminy Raszyn. Chetnie bym tu jednak zamieszkał. W...
  • Mariusz: W Lesznowoli podstawowy problem to komunikacja i ostatnio niestety zalania....