Wszyscy gminni politycy wydają się zgodni, że trzeba w Raszynie budować lokale komunalne i socjalne. Co jednak zrobić, gdy lokator okazuje się osobą dość majętną, by pozwolić sobie na własny dom, wybudowany bez wsparcia z podatków nas wszystkich?
Podobno w gminie Raszyn na tanie mieszkanie wybudowane z samorządowych pieniędzy czeka ponad 150 osób. Tymczasem nasz czytelnik ze Sportowej zwraca uwagę, że niektóre lokale w już istniejących budynkach komunalnych od lat stoją puste. – Jedna z „sąsiadek” już od roku mieszka we własnej willi gdzieś w Sękocinie. Innej już od dobrych trzech lat nie widziałem. Tyle się mówi o kłopotach z mieszkaniami, a tu dwa lokale stoją puste – mówi nasz czytelnik (nazwisko znane redakcji).
Chodzi o dwa budynki komunalne przy Sportowej 10 i 10a, wybudowane jeszcze w latach 70. Przez Zarząd Dróg Miejskich i następnie przekazanych gminie. Problem może jednak dotyczyć także i innych lokali w naszej gminie. – Podejrzewam, że sprawa ma związek z planowaną sprzedażą tych mieszkań lokatorom, pewnie chcą wykupić i sprzedać. Wkurza mnie, że ludzie takie machloje robią – żali się. Nic dziwnego, planowany jest wykup mieszkań za ledwie kilka procent ceny, wraz z gruntem, na którym stoi dom.
Co jednak może zrobić gmina, gdy mieszkanie komunalne przyznano komuś, kogo stać na własne? – Nic. To jest oczywiście ewidentny gniot ustawowy, ale jeśli ktoś nie ociąga się z płaceniem czynszu i nie zakłóca spokoju, to bardzo trudno go wymeldować z lokalu komunalnego. Nawet jak ktoś wygrał milion w totka i mieszka w pałacu – tłumaczy zastępca wójta Mirosław Chmielewski. Istnieje jeden sposób, ale mało prawdopodobny: sąsiedzi musieliby zgodnie zeznać, że dana osoba od ponad roku nie pojawia się w swoim mieszkaniu. Tyle że bardzo trudno to udowodnić. Poza tym wystarczy raz na pół roku zajrzeć i podlać kwiaty, a wszystko będzie zgodnie z prawem.
Dodaje, że w tej kadencji udało się wymeldować pięć tzw. cieni, czyli osób zameldowanych na miejscu tylko po to, by w razie czego zwrócić się do władz o miesznanie. Niestety, w Polsce normą jest, że z mieszkania komunalnego nikt się nie wyprowadza. – Często dzieci ludzi, którzy dostali przydział na taki lokal przychodzą i domagają się przyznania im osobnego mieszkania, mimo że dochody mają wysokie. Jedyne rozwiązanie to przekwaterować mieszkańców już istniejących ruder, a nowe lokale budować już jako socjalne, a nie komunalne – twierdzi Chmielewski.
Jaka jest różnica między nimi? Przede wszystkim te pierwsze podlegają społecznej kontroli, a ich mieszkańcy muszą posiadać dochody o odpowiednim poziomie. Póki prawo nie zostanie naprawione, z plagą wyłudzaczy możemy walczyć my wszyscy. Może społeczne wykluczenie tych, którzy próbują wykorzystywać społeczność do własnych celów coś zmieni?
– Krzysztof Machocki
Dyskusja
Brak komentarzy do notki „Komu tanie mieszkanie?”
Skomentuj