Zapowiadana przez rząd zmiana ustawy o ewidencji ludności zakłada zniesienie obowiązku meldunkowego. Wywodzi się on jeszcze z XIX wieku, jednak w dzisiejszych czasach mija się z celem. Mało kto się nim przejmuje, przez co m.in. żaden samorząd nie wie ilu ludzi mieszka na jego terenie.
Pochodząca z 1974 roku ustawa o ewidencji ludności nakazuje zgłoszenie miejsca zamieszkania wielu władzom. W przypadku pobytu dłuższego niż trzy doby, obywatel jest zobowiązany zameldować się w urzędach na pobyt stały lub tymczasowy. Martwym przepisem nie przejmują się nawet sami posłowie, z których w minionym roku… żaden nie zameldował się tymczasowo w Warszawie, choć posiedzenia Sejmu trwają często dłużej niż trzy dni.
Planowane zmiany zakładają, że Polacy będą mieli obowiązek podać swój nowy adres jedynie w urzędzie gminy. To na samorządzie będzie spoczywała konieczność powiadomienia wszystkich pozostałych instytucji: skarbówki, ZUSu, policji czy wojska. Czy to oznacza konieczność zatrudnienia dodatkowych pracowników w urzędzie gminy? – To prawda, że obowiązująca ustawa jest bzdurna, archaiczna i wymaga zmiany. Z nową urząd może mieć spore kłopoty, ale z ocenami poczekajmy na jej uchwalenie i przyjęcie rozporządzeń wykonawczych – apeluje wójt Raszyna Janusz Rajkowski.
– hal
Dyskusja
Brak komentarzy do notki „Koniec meldunku?”
Skomentuj