// czytasz...

Felieton

Krzysztof Machocki: Coś tu cicho, za cicho

Kiedy odbywają się sesje rady gminy? Nie wiadomo. A co ma zrobić mieszkaniec, gdy zdechnie mu pies lub kot? Takich informacji też próżno szukać na stronie internetowej urzędu gminy. Polityka informacyjna w Raszynie kuleje, choć przecież można ją poprawić bez dodatkowych kosztów.
Niedługo minie siódmy rok odkąd uchwalono ustawę o dostępie do informacji publicznej. Zgodnie z jej duchem władze samorządowe mają obowiązek informowania mieszkańców o swoich działaniach w sposób pełny i wyczerpujący, a „informacja publiczna, która może być niezwłocznie udostępniona, jest udostępniana w formie ustnej lub pisemnej bez pisemnego wniosku”. Tyle teorii, praktyka jest niestety inna.
Po co nam strona?
W wywiadzie udzielonym nam przed ostatnimi wyborami samorządowymi Mirosław Chmielewski, wtedy jeden z radnych, a dziś zastępca wójta, umieścił kwestię dostępu do informacji na pierwszym miejscu listy spraw, które wymagają poprawy. – Potrzebny jest łatwy dostęp do informacji o inwestycjach i poczynaniach urzędników. Osobiście czuję się oszukany, mówiono mi że w tej kadencji Kurier Raszyński się zmieni, ale nic z tego, nadal jest tubą propagandową – mówił. Nic dziwnego, przed wyborami samorządowymi strona internetowa Raszyna przestała w ogóle działać, a rzecznik wójta nie odbierał telefonów.

Jednak od wyborów minęły już blisko dwa lata, a komunikacja między gminą a mieszkańcami nadal kuleje. Zaproszenia na posiedzenia rady gminy ukazują się często z jednodniowym wyprzedzeniem. To tak, jakby komuś specjalnie zależało na tym, by mieszkańcy się na nich nie pojawiali. Informacji o posiedzeniach komisji też próżno szukać, podobno nawet niektórzy radni mają problem z uzyskaniem tej informacji, co dopiero mówić o „zwykłych ludziach”. Oczywiście strona www.raszyn.pl w ogóle działa, co już jest sporym osiągnięciem. Pojawiają się też na niej odpowiedzi na pytania zadane wójtowi, czasem nawet wulgarne.
Pracownicy utrudniają życie
Jednak to za mało. – Chcę wiedzieć jak pracuje urząd. Nie każdy ma możliwość korzystania z Internetu, choć i na stronach BIP wiadomości mało, a często nieaktualne. Tablice informacyjne umieszczone na terenie Gminy często puste, brudne i zniszczone. Wystarczy spojrzeć na stronę np. Lesznowoli, tam widać, jak należy informować mieszkańców – narzeka jedna z komentatorek na stronie Dawid Bankowych. I nie ona jedna. Co ciekawe, nasza gmina nie chwali się przed mieszkańcami nawet swymi osiągnięciami.
Dlaczego by nie usprawnić polityki informacyjnej w Raszynie, skoro nie wymaga to żadnych dodatkowych kosztów? Strona internetowa gminy już działa, wystarczy dać dostęp do niej większej ilości pracowników i zobowiązać ich do regularnego zamieszczania informacji. Podobnie jest z gminnym Biuletynem Informacji Publicznej: uchwały rady i inne informacje pojawiają się tam z opóźnieniem, w dodatku często w formie nieczytelnej.

Dlatego gdy spróbujemy wyszukać na stronie gminy na przykład dane o budżecie, wyszukiwarka internetowa pokaże nam informacje z… 2003 roku. Powodem jest to, że zamiast publikować pliki w formacie elektronicznym (pliki z tekstem), pracownicy urzędu najpierw drukują dokumenty napisane przez siebie na komputerze. Następnie je skanują z powrotem do komputera i umieszczają w sieci w formie obrazka. Co ciekawe, jest to spory krok wstecz, bo jeszcze kilka lat temu raszyńska strona internetowa stosowała prostszą metodę. Czy nie można do niej wrócić?
– Krzysztof Machocki

Dyskusja

2 komentarze do notki „Krzysztof Machocki: Coś tu cicho, za cicho”

  1. Jutro, 23.06.2008 (wtorek) ma się odbyć spotkanie u Urzedzie Gminy na temat zatwierdzania Palnu Odnowy Miejscowości Raszyn.
    Czy w tym Planie ktoś uwzględnił np. wymogi Warszawskiego Obszaru Krajobrazu Chronionego?
    Czy ktoś wie, jakie ograniczenia, na jakim terenie dotykają naszą gminę?

    Autor:Konrad Zubko | 23.6.2008, 14:22
  2. Polityka informacyjna Urzędu Gminy Raszyn, to jedna wielka porażka. Nie tylko wójta, jego zastępcy i radnych. Także moja, Jacka Wiśniewskiego, Andrzeja Zygmuntowicza i wielu innych osób, które uwierzyły przed wyborami że popierając obecnie rządzących jesteśmy w stanie to zmienić. Porażka jest tym bardziej przykra, że redaktorem naczelnym została nasza współpracowniczka z KWW Gmina Raszyn Razem, p. Dorota Betko. Nie tak widzieliśmy z p. Dorotą Kurier przed wyborami. Ba, byliśmy w mniejszości, która uważała, że należy ten tytuł utrzymać! A dzisiaj? Jak widać, po raz kolejny punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Dla mnie osobiście, Kurier sięga dna. Ale może to dobrze? Może ktoś, kto zajmie miejsce obecnej władzy i obecnej p. redaktor naczelnej po kolejnych wyborach będzie miał łatwiej?
    Nie lepiej jest ze stroną Internetową. Naprawdę ciężko mi zrozumieć, czemu materiały przygotowane, jak by nie patrzeć najpierw w formie elektronicznej a potem drukowane, na sesje dla radnych i sołtysów nie mogą być publikowane w Internecie. Informacje o sesjach, jeśli już w ogóle są, to w ostatniej chwili i mało co mówią. Co nam po sloganie typu “zmiany w budżecie na rok …” czy numerze uchwały skoro brak jest właściwej treści? Czasy wróżek ze szklanymi kulami już minęły. Dziś króluje szybka i pełna informacja. Może warto by było o tym pamiętać.

    Autor:Jarek Aranowski | 26.6.2008, 21:53

Skomentuj

Ostatnie komentarze

  • karol: czy ktos jeszcze redaguje ten kicz?
  • Mariusz: To dziwne myślałem, że jako wice-wójt obecnej kanencji Pan Chmielewski winien...
  • Stefan: Nie jestem mieszkańcem Gminy Raszyn. Chetnie bym tu jednak zamieszkał. W...
  • Stefan: Nie jestem mieszkańcem Gminy Raszyn. Chetnie bym tu jednak zamieszkał. W...
  • Mariusz: W Lesznowoli podstawowy problem to komunikacja i ostatnio niestety zalania....