Kiedy odbywają się sesje rady gminy? Nie wiadomo. A co ma zrobić mieszkaniec, gdy zdechnie mu pies lub kot? Takich informacji też próżno szukać na stronie internetowej urzędu gminy. Polityka informacyjna w Raszynie kuleje, choć przecież można ją poprawić bez dodatkowych kosztów.
Niedługo minie siódmy rok odkąd uchwalono ustawę o dostępie do informacji publicznej. Zgodnie z jej duchem władze samorządowe mają obowiązek informowania mieszkańców o swoich działaniach w sposób pełny i wyczerpujący, a „informacja publiczna, która może być niezwłocznie udostępniona, jest udostępniana w formie ustnej lub pisemnej bez pisemnego wniosku”. Tyle teorii, praktyka jest niestety inna.
Po co nam strona?
W wywiadzie udzielonym nam przed ostatnimi wyborami samorządowymi Mirosław Chmielewski, wtedy jeden z radnych, a dziś zastępca wójta, umieścił kwestię dostępu do informacji na pierwszym miejscu listy spraw, które wymagają poprawy. – Potrzebny jest łatwy dostęp do informacji o inwestycjach i poczynaniach urzędników. Osobiście czuję się oszukany, mówiono mi że w tej kadencji Kurier Raszyński się zmieni, ale nic z tego, nadal jest tubą propagandową – mówił. Nic dziwnego, przed wyborami samorządowymi strona internetowa Raszyna przestała w ogóle działać, a rzecznik wójta nie odbierał telefonów.
Jednak od wyborów minęły już blisko dwa lata, a komunikacja między gminą a mieszkańcami nadal kuleje. Zaproszenia na posiedzenia rady gminy ukazują się często z jednodniowym wyprzedzeniem. To tak, jakby komuś specjalnie zależało na tym, by mieszkańcy się na nich nie pojawiali. Informacji o posiedzeniach komisji też próżno szukać, podobno nawet niektórzy radni mają problem z uzyskaniem tej informacji, co dopiero mówić o „zwykłych ludziach”. Oczywiście strona www.raszyn.pl w ogóle działa, co już jest sporym osiągnięciem. Pojawiają się też na niej odpowiedzi na pytania zadane wójtowi, czasem nawet wulgarne.
Pracownicy utrudniają życie
Jednak to za mało. – Chcę wiedzieć jak pracuje urząd. Nie każdy ma możliwość korzystania z Internetu, choć i na stronach BIP wiadomości mało, a często nieaktualne. Tablice informacyjne umieszczone na terenie Gminy często puste, brudne i zniszczone. Wystarczy spojrzeć na stronę np. Lesznowoli, tam widać, jak należy informować mieszkańców – narzeka jedna z komentatorek na stronie Dawid Bankowych. I nie ona jedna. Co ciekawe, nasza gmina nie chwali się przed mieszkańcami nawet swymi osiągnięciami.
Dlaczego by nie usprawnić polityki informacyjnej w Raszynie, skoro nie wymaga to żadnych dodatkowych kosztów? Strona internetowa gminy już działa, wystarczy dać dostęp do niej większej ilości pracowników i zobowiązać ich do regularnego zamieszczania informacji. Podobnie jest z gminnym Biuletynem Informacji Publicznej: uchwały rady i inne informacje pojawiają się tam z opóźnieniem, w dodatku często w formie nieczytelnej.
Dlatego gdy spróbujemy wyszukać na stronie gminy na przykład dane o budżecie, wyszukiwarka internetowa pokaże nam informacje z… 2003 roku. Powodem jest to, że zamiast publikować pliki w formacie elektronicznym (pliki z tekstem), pracownicy urzędu najpierw drukują dokumenty napisane przez siebie na komputerze. Następnie je skanują z powrotem do komputera i umieszczają w sieci w formie obrazka. Co ciekawe, jest to spory krok wstecz, bo jeszcze kilka lat temu raszyńska strona internetowa stosowała prostszą metodę. Czy nie można do niej wrócić?
– Krzysztof Machocki
Jutro, 23.06.2008 (wtorek) ma się odbyć spotkanie u Urzedzie Gminy na temat zatwierdzania Palnu Odnowy Miejscowości Raszyn.
Czy w tym Planie ktoś uwzględnił np. wymogi Warszawskiego Obszaru Krajobrazu Chronionego?
Czy ktoś wie, jakie ograniczenia, na jakim terenie dotykają naszą gminę?
Polityka informacyjna Urzędu Gminy Raszyn, to jedna wielka porażka. Nie tylko wójta, jego zastępcy i radnych. Także moja, Jacka Wiśniewskiego, Andrzeja Zygmuntowicza i wielu innych osób, które uwierzyły przed wyborami że popierając obecnie rządzących jesteśmy w stanie to zmienić. Porażka jest tym bardziej przykra, że redaktorem naczelnym została nasza współpracowniczka z KWW Gmina Raszyn Razem, p. Dorota Betko. Nie tak widzieliśmy z p. Dorotą Kurier przed wyborami. Ba, byliśmy w mniejszości, która uważała, że należy ten tytuł utrzymać! A dzisiaj? Jak widać, po raz kolejny punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Dla mnie osobiście, Kurier sięga dna. Ale może to dobrze? Może ktoś, kto zajmie miejsce obecnej władzy i obecnej p. redaktor naczelnej po kolejnych wyborach będzie miał łatwiej?
Nie lepiej jest ze stroną Internetową. Naprawdę ciężko mi zrozumieć, czemu materiały przygotowane, jak by nie patrzeć najpierw w formie elektronicznej a potem drukowane, na sesje dla radnych i sołtysów nie mogą być publikowane w Internecie. Informacje o sesjach, jeśli już w ogóle są, to w ostatniej chwili i mało co mówią. Co nam po sloganie typu “zmiany w budżecie na rok …” czy numerze uchwały skoro brak jest właściwej treści? Czasy wróżek ze szklanymi kulami już minęły. Dziś króluje szybka i pełna informacja. Może warto by było o tym pamiętać.