// czytasz...

Felieton

Na co nam Austeria?

Były kiedyś takie czasy, w których budowano miasta od podstaw. Wytyczano rynek, stawiano kościół, magistrat, pocztę, sklepy i inne potrzebne budowle. Raszyn w swoim czasie też miał prawa miejskie, więc wybudowano okazały budynek do celów, jak byśmy dziś powiedzieli, użyteczności publicznej. W okresie miejskiej świetności Raszyna dostojnie pełnił swoje funkcje, będąc jego znaczącą wizytówką.

Czasy się jednak zmieniają. Raszyn stał się bogatą wsią rozbudowującą się w szybkim tempie. Na północ od rynku powstały nowe osiedla, sklepy, lokale rozrywkowe, stadion, pływalnia i urząd gminy przeniesiony z budynku Austerii. Aleja Krakowska rozcięła i uszczupliła rozmiary rynku. Wyniszczona latami niedostatku Austeria zaczyna zamieniać się w ruinę – w majestacie prawa o ochronie zabytków.

Czekanie na sprzedaż?

Nadal jednak okazjonalnie pełni zaszczytną funkcję hasła wyborczego kandydatów na radnych Raszyna. Wtedy ma swoje kilkanaście dni świetności. Staje się Muzeum Ziemi Raszyńskiej, domem kultury, siedzibą pracy twórczej, wizytówką Raszyna lub centrum rozrywkowym z amfiteatrem na zapleczu. Przyglądając się jej w tym okresie widać jak pięknieje, przywdziewa nowe tynki, wymienia zmurszałe okna i drzwi, łata wypadające cegły i remontuje dach z nadzieją na odzyskanie poszanowania władz i mieszkańców Raszyna.

Wszak jest budynkiem leciwym i dźwiga na swych murach znaczny kawałek historii. Okres kampanii wyborczej jest stosunkowo krótki i trudno w tym czasie nadrobić wszystkie zaniedbania, ale za lat kilkanaście przy kolejnych wyborach pewnie będzie wszystko w jak najlepszym stanie. Gruz wywieziony, plac wyrównany, podział dokonany… no i budynek sprzedany. Stanie tam zapewne jakiś hotel nowy, który przyjmie nazwę na przykład „Rynek Odnowy”.

W przyszłym roku mija 200 lat od bitwy pod Raszynem. Niewielki to epizod w historii narodów, ale w naszej raszyńskiej ojczyźnie znaczył i znaczyć powinien wiele. Nasi dziadowie doceniali historię, czego dowodem są dwie tablice pamiątkowe wmurowane w zachodnią bryłę pałacu w Falentach, a przypominające poświęcenie i chwałę oręża Polaków tamtego czasu. Niestety obie prawie nieczytelne.

Nie tylko GOK

Zróbmy coś dla tych historycznych pamiątek małej ojczyzny, aby przypomniały czasy świetności. Nie odwracajmy Raszyna plecami do własnej historii. A może Austeria, jako centrum działalności kulturalnej w tym rejonie, może muszla koncertowa na zapleczu, ośrodek muzealny, lub ośrodek wystawienniczy? Pomysłów jest wiele, a wszystkie kosztowne. Jednak ten kawałek naszej historii zasługuje chyba na większy szacunek niż obecnie.

Dziś życie kulturalne Raszyna koncentruje się w budynku biblioteki przy Poniatowskiego. Tam staraniem pani Marii Gajek odbywają się imprezy okolicznościowe, a pod opieką Jolanty Żabczak dorośli i młodzież rozwijają zainteresowania artystyczne. Biblioteka raszyńska stała się centralnym ośrodkiem kultury i jest animatorem powstawania mniejszych ośrodków w innych punktach gminy. Jest to pozytywny i mam nadzieję trwały aspekt działalności władz gminy, którego kwintesencją byłby odnowiony i przywrócony życiu budynek Austerii wraz z malowniczym zapleczem.

– Tadeusz Strzelczyk

Dyskusja

Brak komentarzy do notki „Na co nam Austeria?”

Skomentuj

Ostatnie komentarze

  • karol: czy ktos jeszcze redaguje ten kicz?
  • Mariusz: To dziwne myślałem, że jako wice-wójt obecnej kanencji Pan Chmielewski winien...
  • Stefan: Nie jestem mieszkańcem Gminy Raszyn. Chetnie bym tu jednak zamieszkał. W...
  • Stefan: Nie jestem mieszkańcem Gminy Raszyn. Chetnie bym tu jednak zamieszkał. W...
  • Mariusz: W Lesznowoli podstawowy problem to komunikacja i ostatnio niestety zalania....