Jak informowaliśmy w poprzednim numerze „Pulsu Raszyna”, trwa zbieranie podpisów pod wnioskiem o zorganizowanie w Raszynie referendum. Ma ono odwołać wójta i radę gminy. Ewentualne referendum mogłoby odbyć się już w listopadzie.
Członkowie komitetu obwiniają obecne władze o brak skutecznej komunikacji z mieszkańcami i chybione działania: zwężanie dróg, niewywiązanie się z obietnicy zwrotów za kanalizację czy powołanie zbyt wielkiej ich zdaniem spółki komunalnej. – Trzeba rozmawiać z ludźmi, a obecna władza tego nie
robi. Przygotowuje inwestycje celu publicznego, a zainteresowani dowiadują się o nich w ostatniej chwili – twierdzi pełnomocnik komitetu ds. referendum Jacek Wiśniewski.
Wiśniewski zapowiada, że zbieranie podpisów powinno zakończyć się przed czasem. – Mamy już przeszło tysiąc, chociaż idzie nam troszkę wolniej, niż przewidywaliśmy. Są rejony gminy, gdzie zbieranie idzie opornie, zapewne ze względu na popularność lokalnych radnych, ale na pewno zbierzemy wymagane prawem 1540 podpisów – twierdzi.
Jeśli mu się to uda, a w ewentualnym referendum za odwołaniem władz opowie się przynajmniej połowa głosujących, odbędą się nowe wybory. Frekwencja musi jednak sięgnąć trzech piątych liczby osób, które wzięły udział w wyborach wójta w 2006 roku. To głównie ten wymóg powoduje, że referenda lokalne zazwyczaj kończą się wygraną rządzących: frekwencja w nich jest przeważnie bardzo niska i nawet w zdyscyplinowanej pod tym względem gminie Raszyn może nie przekroczyć wymaganego progu.
Można powiedzieć, że wkroczyliśmy w okres kampanii wyborczej. Jacek Wiśniewski, pełnomocnik komitetu ds. referendum twierdzi, że nie ma jeszcze swojego kandydata, ale chętny na pewno się znajdzie. Kogo zaproponuje sołtys? Czy po ewentualnym odwołaniu Janusza Rajkowskiego zobaczymy na liście kandydatów nazwisko Wiśniewskiego, który od pewnego czasu jest aktywniejszy w gminnej polityce od bodaj wszystkich innych naszych polityków?
A jak na perspektywę referendum reagują rządzący naszą gminą? – Spokojnie. Od tego właśnie jest demokracja, żeby mieszkańcy mogli wymienić władze, jeśli uznająto za słuszne. Inna sprawa, czy rzeczywiście istnieje taka konieczność – mówi Mirosław Chmielewski, zastępca wójta.
Czy do kategorii spokojnych reakcji zalicza się wciśnięcie mi przez zastępcę wójta kserówki obszaru B3.2 z Planu Zagospodarowania Raszyna część wschodnia ze słowami “Masz, naucz się?”
Tej krótkiej wypowiedzi nie usłyszałem wyraźnie z powodu głośnej muzyki. Może brzmiała ciut inaczej?
A kiedy nadejdzie czas na spokojną reakcję w postaci zwołania sesji Rady Gminy?
Czy dwutygodniowy urlop wójta z końca sierpnia,przy braku upoważnień do podpisywania dokumentów, to też była spokojna reakcja?
Szanowna “Redakcjo”. Celem Komitetu nie jest kampania wyborcza Jacka Wiśniewskiego jak sugerujesz, tylko połączenie i pobudzenie wszystkich sił społecznych i samorządowych do wspólnych działań na rzecz wyprowadzenia Gminy Raszyn z dołka w jakim się znalazła. Nikogo nie pozbawiamy szansy współpracy z nami. O przyszłości rozmawiamy nawet z obecnymi Radnymi. Po ewentualnym udanym odwołaniu władz, postaramy się o wyłonienie jednego, wspólnego kandydata na wójta i wcale nie musi to być Jacek Wiśniewski. Sugerowanie, że decyzja o jego kandydowaniu już zapadła, mocno rozpowszechniana przez niektóre środowiska, ma na celu tylko i wyłącznie zniechęcenie części mieszkańców do włączenia się w ideę Referendum. Proszę jednak pamiętać, że każdy kij ma dwa końce. Są również takie osoby, które podpisują się pod wnioskiem, z nadzieją że to właśnie Jacek usiądzie w fotelu wójta i, jak mówią, wreszcie zaprowadzi porządek w tej gminie.
Szanowny Panie Jarosławie, w żadnym miejscu tekstu nie sugerujemy, jakoby celem komitetu była kampania Jacka Wiśniewskiego. Nie piszemy też, że decyzja o jego kandydowaniu już zapadła. Z tekstu wynika to, mam nadzieję, jasno i dobitnie.
Pozdrawiam
Jak nie sugerujecie a chociażby ten kawałek jest tylko pytaniem ?
Proszę się Panie Krzysztofie nie ośmieszać /…
Czy po ewentualnym odwołaniu Janusza Rajkowskiego zobaczymy na liście kandydatów nazwisko Wiśniewskiego, który od pewnego czasu jest aktywniejszy w gminnej polityce od bodaj wszystkich innych naszych polityków? …/
Po cóż ta ironia i co złego w aktywności, Pan woli bierność ?
Tak, ten fragment to pytanie, a nie stwierdzenie. Ironii w nim nie ma, to jedno z wielu pytań, na które nikt na razie nie zna odpowiedzi. I nie, w aktywności nie widzę nic złego. Taki wniosek także z tekstu nie wynika.
Tylko kto pisał o stwierdzeniu/stwierdzaniu ?
Chodziło o sugerowanie, prosiłbym o nie czytanie pytania zbyt pobieżnie.
Szanowny Panie Robercie, wrócę więc do pańskiego pierwszego pytania. Tak, ten fragment jest tylko pytaniem. Nie sugestią, nie aluzją, nie przejawem ironii, złej woli czy jakichś ukrytych zamiarów.
Jeśli pan Wiśniewski będzie kandydował – fajnie. Jeśli nie będzie kandydował – też fajnie. Interesuje mnie czy będzie kandydował, a na to pytanie nie chce udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Ale jaka by nie była, nie oceniam jej ani nie mam własnego zdania na temat tego czy to dobrze czy źle.
A wracając do uwagi o aktywności – nie sądzę by pan Jacek Wiśniewski poczuł się nią urażony (proszę mnie wyprowadzić z błędu jeśli się mylę). Aktywność na gminnym forum nie jest chyba czymś, czego należałoby się wstydzić?