Jeszcze niedawno przedstawiciele władz i komitetu referendalnego zasypywali się argumentami – także przed telewizyjnymi kamerami. Tymczasem sama organizacja głosowania nad odwołaniem wójta i rady gminy stoi pod znakiem zapytania. Czy referendum w ogóle się odbędzie? Na pewno nieprędko.
O pomyśle na odwołanie rządzącej naszą gminą ekipy wójta Janusza Rajkowskiego piszemy na łamach „Pulsu Raszyna” od z górą dwóch miesięcy. Ostatnio sprawą zainteresowała się telewizja TVP3, której dziennikarka Jolanta Erol przygotowała długą audycję z cyklu „Teraz Mazowsze” poświęconą właśnie naszej gminie. Pisały też o niej ogólnopolskie dzienniki.
Podpisy są, ale ich nie ma
Zgodnie z pierwotnym harmonogramem do ostatniego piątku komitet, którego twarzą jest sołtys Raszyna II Jacek Wiśniewski, miał czas na złożenie wymaganych prawem podpisów pod wnioskiem o zwołanie referendum. Potem miały trafić do komisarza wyborczego, który ma 50 dni na ogłoszenie referendum. – Na razie jednak nie ma o czym mówić, bo najwyraźniej nie udało im się zebrać tylu podpisów – informuje Tomasz Szwed, przewodniczący
rady gminy.
Jak to jest z tymi podpisami? Strona internetowa TVP informuje, że komitet zebrał już 2600 podpisów, sami organizatorzy mówią o 1640, tyle że… nie wiadomo ile z nich jest ważnych. – Podpisów zebraliśmy „na styk”, ale bardzo wiele z nich miało błędy w numerze PESEL, wiele też było nieczytelnych.
Do tego na naszych listach figurowały też osoby zmarłe. Gdyby okazało się, że podpisów ważnych nie wystarcza, przez 10 miesięcy mielibyśmy związane ręce – tłumaczy Jacek Wiśniewski.
W praktyce oznacza to, że przedterminowych wyborów mogłoby w ogóle nie być, bowiem zgodnie z ustawą o referendum lokalnym nie można organizować referendów w ciągu ostatnich 8 miesięcy kadencji wójta. Okres ten rozpocznie się w styczniu 2010. Dlatego
kierowany przez Wiśniewskiego komitet postanowił… rozpocząć całą procedurę zbierania podpisów od początku. – Wiemy do kogo zwrócić się z prośbą o poparcie naszego wniosku, więc na pewno zbierzemy podpisy jeszcze raz – zapewnia.
Co dalej?
Czy komitetowi uda się przekonać mieszkańców, by jeszcze raz wsparli ich swymi podpisami – czas pokaże. Na pewno dodatkowe dwa miesiące przyniosą rozwiązanie wielu zagadek. Część zwolenników urzędujących władz oskarża organizatorów referendum o próbę destabilizacji gminy wyłącznie ze względu
na ich rzekome ambicje polityczne. Faktem jest, że sam Wiśniewski nie chce odpowiedzieć na pytanie o to, czy zamierza startować w ewentualnych
wyborach na wójta gminy.
Także były wójt Piotr Iwicki, choć już dawno pisał w swym internetowym pamiętniku o potrzebie odwołania wójta Rajkowskiego, nie udzielił jednoznacznej odpowiedzi. – Dajmy czasowi czas – skwitował pytanie, jakie padło podczas audycji TVP3. Ale również przed urzędującymi władzami stoi wiele pytań. Dzięki potknięciu zwolenników ich odwołania zyskały dodatkowe dwa miesiące na wykazanie się. W ostatnich tygodniach obiecały wielu mieszkańcom m.in. remonty ulic i chodników. Zbliża się czas planowania budżetu na przyszły rok, być może więc prawdziwość
tych zapowiedzi uda się zweryfikować stosunkowo szybko.
Krzysztof Machocki
Dyskusja
Brak komentarzy do notki „Z dużej chmury mały deszcz?”
Skomentuj