Trzydziestodwuletni Hiszpan wiosną pojedzie rowerem do Pekinu na otwarcie igrzysk olimpijskich. Chce zwrócić uwagę mediów na konieczność ograniczenia emisji CO². Po drodze minie Raszyn.
Nie urodził się w żółtej koszulce lidera, a w dzieciństwie jeździł na czterech kółkach, jak wszyscy, nie na dwóch. Jednak w wieku 15 lat Arturo Martínez odnalazł w sobie miłość do rowerów – i do dziś poświęca im całe życie. W swym rodzinnym mieście Vitoria (Kraj Basków) organizuje wycieczki, zachęca kierowców do przesiadania się na dwa kółka i wierci dziury w brzuchach urzędników, by budowali nowe ścieżki rowerowe. – Ale nie dla ozdoby, tylko żeby można było miasto przejechać wzdłuż i wszerz – twierdzi.
Piątego kwietnia specjalnie przygotowanym rowerem wyruszy w podróż do Pekinu. Do celu będzie miał około 10 tys. kilometrów. Po drodze przejedzie także przez Raszyn. Martínez zaznacza, że każdy miłośnik dwóch kółek może się do niego przyłączyć. – Nie ma po co pokonywać całej trasy, to może zająć dość długo. Chętni mogą się dołączyć po drodze i, na przykład, pojeździć ze mną w czasie urlopu – zachęca. Trasę jego podróży będzie można śledzić na stronie internetowej www.vitoriabeijing.com. – hal
Dyskusja
Brak komentarzy do notki „Rowerem do Chin”
Skomentuj