// czytasz...

Jedynka

Strażacy uratowali szkołę

Mało brakowało, a mielibyśmy w naszej gminie o jedną szkołę podstawową mniej. W ubiegły wtorek podczas remontu szkoły w Ładach zapalił się dach budynku. Dzięki błyskawicznej reakcji strażaków z OSP Raszyn udało się uniknąć większych strat.

Choć do pożaru doszło już po zakończeniu roku szkolnego, a więc na terenie placówki nie było dzieci, straty dla gminy mogły być ogromne. Gdyby nie ciężka praca raszyńskich strażaków, z placówki zostałyby zgliszcza.

Jedna z ekip remontowych łatała pokrycie dachu budynku. Prawdopodobnie przy wymianie papy zajęła się warstwa z płyt pilśniowych i paździerzowych znajdująca się poniżej. Jednak warstwa papy skutecznie izolowała płonące płyty i dym wydobywał się jedynie z boku. – Robotnicy skończyli pracę i poszli do domów. Minęło kilka godzin, a ogień się rozprzestrzeniał. Na szczęście na miejscu zjawiła się kolejna ekipa, która postanowiła wnieść na dach styropian do wykorzystania następnego dnia – opowiada przewodniczący rady gminy Tomasz Szwed.
Widząc dym robotnicy początkowo myśleli, że pochodzi on ze szkolnej kuchni. Gdyby pożar zaczął się po zmroku, zapewne nikt by niczego nie zauważył, bo na zewnątrz nie widać było płomieni. Do rana ze szkoły zostałyby zgliszcza. Na szczęście robotnicy zorientowali się, że są wakacje i dymu nie powinno tam być. Wezwali straż pożarną, a ekipa z OSP Raszyn pojawiła się na miejscu błyskawicznie. – Państwowa straż na pewno nie przyjechałaby tak szybko, jak nasi ochotnicy – uważa Szwed.
– Dwie godziny walczyliśmy z ogniem, ale i z papą. Przez nią nie widać było gdzie znajdują się ogniska płomieni. Musieliśmy zerwać około 15 metrów kwadratowych poszycia. Najpierw próbowaliśmy ciąć papę piłą łańcuchową, ale niemal od razu czarna maź okleiła ostrze– tłumaczy Łukasz Komar z raszyńskiej jednostki straży pożarnej. Strażacy spróbowali więc użyć piły do cięcia stali i betonu, jednak tę także okleiła lepka papa. Przez około dwie godziny mozolnie zrywali papę z użyciem narzędzi tradycyjnych: bosaków, siekier i łańcuchów.
Łukasz Komar dodaje, że drużyna strażacka starała się używać jak najmniej wody, bo bezpośrednio pod dachem znajduje się pracownia komputerowa. Jak wiadomo woda i środki gaśnicze elektronice nie służą, a pracownikom szkoły wyniesienie cennego sprzętu zajęło trochę czasu.

Dyskusja

Brak komentarzy do notki „Strażacy uratowali szkołę”

Skomentuj

Ostatnie komentarze

  • karol: czy ktos jeszcze redaguje ten kicz?
  • Mariusz: To dziwne myślałem, że jako wice-wójt obecnej kanencji Pan Chmielewski winien...
  • Stefan: Nie jestem mieszkańcem Gminy Raszyn. Chetnie bym tu jednak zamieszkał. W...
  • Stefan: Nie jestem mieszkańcem Gminy Raszyn. Chetnie bym tu jednak zamieszkał. W...
  • Mariusz: W Lesznowoli podstawowy problem to komunikacja i ostatnio niestety zalania....