// czytasz...

Felieton

Opowieści o starym Raszynie: To, co pozostało

W czasach realnego socjalizmu, w ramach wychodzenia oświaty do mas pracujących miast i wsi, władze gminy postanowiły w czynie społecznym mieszkańców wybudować dom kultury.

Podjęto stosowną uchwałę nakazującą mieszkańcom uiszczać dobrowolną wpłatę określonej przez władze kwoty pieniędzy na ten szczytny cel społeczny przy okazji załatwiania jakiejkolwiek sprawy w Urzędzie Gminy. Wyznaczono lokalizację i z mozołem zaczęto gromadzić niezbędne materiały. Było to tym trudniejsze, że rozdziału deficytowych materiałów budowlanych dla potrzebujących obywateli dokonywała „społeczna” komisja gminna. Kultura miała jednak poparcie polityczne, więc komisja dzieliła sprawiedliwie: pryncypialnie i zgodnie z wytycznymi.

Na wyznaczonym placu przybywało więc cegieł i innych materiałów. Wydrukowano nawet papierowe cegiełki o określonym nominale, które sprzedawano przy różnych okazjach. Wreszcie rozpoczęto budowę. Ciekawi mieszkańcy komentowali tempo i rozmach wznoszonego budynku, które jak na owe czasy były interesujące. Rosły mury i kultura szła do góry. Jednak zanim osiągnęła szczyty, wraz z upływem kadencji rady gminy czas przychylności władzy dla tego pomysłu minął. Następcy siłą rozpędu coś dla tej budowli robili, jednak rozpęd, zgodnie z prawami fizyki, traci impet i budowa zamarła.

Niewykorzystane materiały zasiliły inwestycje ludzi z dojściami, a o tym, co widać obecnie, na długi czas zapomniano. To było, ale jakoby tego nie było! Pokaźne „społecznie uzbierane” pieniądze zasiliły inne, priorytetowe i popierane politycznie, inwestycje. No i tak przez wiele kadencji mieliśmy w gminie Raszyn bezdomną kulturę.

Wreszcie pojawiła się iskierka nadziei. Opracowano plany zagospodarowania tego, co pozostało, ale niestety kadencja dobiegła końca. W okresie kampanii wyborczej „to co pozostało” piękniało, błyszczało, tętniło muzyką, śmiechem dzieci z kół zainteresowań, wyświetlało filmy i było domem pracy twórczej. Ogłoszono wyniki wyborów do Rady Gminy i „to co pozostało” zostało tak, jak stało. Ostatnio zostało sprzedane i chyba będzie rozebrane, aby miejsce wyglądało jak się należy, a ludzie żyli w spokoju. Spytacie gdzie pieniądze obywateli zebrane w „dobrowolnym czynie społecznym”. Więc odpowiem jak mnie za młodu uczono: władza ma zawsze rację, nawet wtedy, kiedy jej nie ma. No i tak właściwie – czy coś się zmieniło?
– Tadeusz Strzelczyk

Dyskusja

Brak komentarzy do notki „Opowieści o starym Raszynie: To, co pozostało”

Skomentuj

Ostatnie komentarze

  • Del: Swietny artykul. Dziekuje autorowi i prosze o wiecej, gdzie mozna znalezc?...
  • Paweł: Walczą z muzułmanami ,już ich mocno polubiłem ,zresztą karzda religia z...
  • hal: Wszystko zależy od osobnika. Doczytaj!
  • Ja: “Kłopoty zaczynają się zazwyczaj dopiero wtedy, gdy człowieka zaatakuje ich...
  • kinga: Rany, nareszcie ktoś konkretny w tak zwięzły i inteligentny sposób ujął istotę...