Strażacy z OSP Raszyn znów wrócili z zawodów z pucharami. Tym razem nie startowali jednak ze swym najnowocześniejszym sprzętem. Wręcz przeciwnie, w walce o nagrody wspierała ich wiekowa sikawka ręczna.
Z szóstych zawodów sikawek ręcznych w Garwolinie nasi strażacy wrócili z dwoma pucharami: za pierwsze i drugie miejsce. Sikawki to inaczej pompy ręczne, używane przez strażaków przynajmniej od XVIII wieku aż do nastania ery pomp motorowych. – Pierwsza konkurencja to tradycja. Chodzi o to, by sama pompa, cały sprzęt i umundurowanie pochodziły z epoki, w której powstawała straż w danej miejscowości. W naszym wypadku chodzi o 1932 rok, stąd nasze srebrne hełmy i staromodny strój – tłumaczy Krzysztof Maciak z raszyńskiej straży.
Dodaje, że w zawodach walczy się nie tylko o satysfakcję. – Dzięki wygranym co roku możemy doposażyć strażaków w najbardziej podstawowy sprzęt. Ludzi nam nie brakuje, więc sprzęt się zawsze przyda – mówi. OSP Raszyn to nie tylko tradycja. Jeszcze w tym roku obok wysłużonego, jedenastoletniego Jelcza pojawi się supernowoczesny wóz strażacki marki MAN. Taki sprzęt nie jest tani, klasa luks kosztuje 800-900 tys. złotych.
– Krzysztof Machocki, fot. Przemysław Bociąga
I tak trzymac…