// czytasz...

Wywiady

Woda ma być, i tyle

Na temat kanalizacji i wodociągów w gminie rozmawiamy z Jerzym Ozgą, prezesem spółki komunalnej EKO Raszyn. Od 1 stycznia firma przejęła od gminy obowiązki nadzoru nad siecią wod-kan.

Po co gminie spółka komunalna?
Jej powołanie było konieczne, bo nikt nie wiedział ile naprawdę kosztują ścieki i woda. W potężnym, sześćdziesięciomilionowym budżecie gminy te środki się rozpływały. Można było obliczyć przychody z tego tytułu, ale koszty utrzymania? Nikt nie wiedział jakie są faktycznie. Zajmowało się tym kilka wydziałów na raz. Skumulowanie tego w jednym ręku pozwala na efektywne zarządzanie.

Bardzo wiele od nas zależy. Jako prezes muszę dbać nie tylko o to, żeby woda była dobra, ale i żeby była względnie tania. Żeby nikt mi nie zarzucił, że trwonimy pieniądze. To zmusza nas do szukania pieniędzy na rozwój, możemy nawet zaciągać kredyty. Jeśli powstanie sprawna, rozwinięta sieć, to ona może nawet ściągać do gminy inwestorów. Wójt, który może zapewnić koło Warszawy dobre tereny podpięte do mediów, będzie miał w ręku potężne narzędzie. Dzięki spółce Raszyn jest atrakcyjniejszą gminą.

Jak wyglądały początki spółki?
Dzisiaj oficjalnie, uroczyście zaczęliśmy działalność, ale faktycznie ruszyliśmy w noc noworoczną. Uniesienie ciężaru opieki nad gminnymi wodociągami i kanalizacją było możliwe dzięki uprzejmości wielu osób. Na początku nie było przecież jeszcze nawet pieniędzy. Załatwianie numeru NIP i wpisu do Krajowego Rejestru Sądowego się przeciągało, tego typu sprawy kładły się cieniem na początkach EKO Raszyn.

Kolega załatwił materiały, samochód nam użyczono, narzędzia i ciężki sprzęt też udało się ściągnąć do gminy, choć nie jest jeszcze opłacony. Pogotowie wod-kan też już działa. Oznacza to, że można spać spokojnie, bo gdyby wydarzyła się awaria, jest czym ją usunąć. Póki co pogoda była łaskawa, nie było mrozów, a woda płynęła pod spodem. Zawsze mówię, że tak powinno być, dopóki woda płynie pod ziemią, wszystko jest w porządku.

Co czeka EKO Raszyn w najbliższych miesiącach?
Na razie minęły dwa tygodnie i jakoś sobie radzimy. Oczywiście nadal brakuje nam sprzętu, głównie ciężkiego. Póki co udało nam się porozumieć z firmami zewnętrznymi, które czekają na telefon od nas i w razie czego mogą nas wspomóc. Ale docelowo chcemy mieć własną koparkę, bo to zawsze wygodniej. Będziemy dążyć do takiego wyposażenia gminy, by w każdej chwili móc sprostać obowiązkom.

Teraz zaczyna się taka powolna dziubanina. Trzeba będzie na przykład rozpisać przetarg na zagospodarowanie osadów, których produkujemy około 2 tys. ton rocznie. Na razie jest też tylko 24 pracowników i brakuje na przykład kierownika dokumentacji. A znalezienie pracownika nie jest takie łatwe, złapałem się za głowę gdy jedna z kandydatek na księgową zaśpiewała sobie 13 tysięcy. Czeka nas też sporo wydatków, na początku nie mieliśmy przecież nawet śrubokręta.

W jakim stanie jest system wodno-kanalizacyjny gminy?
Nie znamy jeszcze dokładnego stanu sieci. Sto kilometrów sieci wodociągowej, kolektory, 5 stacji, ujęcia wody i 27 przepompowni ścieków… Wszystko trzeba sprawdzić, a jest tego dość dużo. Nie cała sieć jest nowa, jest zbudowana z różnych materiałów. Część jest nowoczesna i niemal bezawaryjna, a na przykład kwartał między al. Krakowską, Pruszkowską, Gałczyńskiego i Słowikowskiego ma sieć wodociągową z tzw. szarego żeliwa. Przyjdzie mróz, odwilż i pęka. Kiedyś były nawet rurociągi azbestowe, ale już ich w gminie nie ma. Ale na pewno wiele jest do zrobienia, bo ledwie 67 proc. mieszkańców ma kanalizację. Za plecami Warszawa, a tu jeszcze beczkowozy jeżdżą.

Na jakim etapie jest sprawa umów, które mieszkańcy będą musieli ze spółką podpisać?
Obowiązek podpisania nowych umów nakłada na nas ustawa. Jest nowy podmiot, więc stare umowy tracą rację bytu. Nowe wzory umów są już opiniowane przez prawników. Będą trzy różne wzory. Specyfika Raszyna jest taka, że niektórzy mieszkańcy są podpięci do wodociągu i kanalizacji, inni mają tylko wodociąg, a jeszcze inni tylko ścieki. Na podpisanie umów z mieszkańcami mamy rok.

Dla nas będzie to też problem logistyczny, bo trzeba fizycznie te 4 tysiące umów dostarczyć mieszkańcom do podpisania. Może sami odczytywacze sobie poradzą, a jeśli nie – może stażyści? Ja też nie wykluczam wzięcia w tym udziału, bo jest to sprawa do pilnego załatwienia. Zresztą ustawa zmusza nas także do wymiany wodomierzy – na nasz koszt, bo urządzenia pomiarowe są naszą własnością.

Ile wodomierzy trzeba będzie wymienić?
Przeglądałem dokumentację techniczną i wynika z niej, że niemal wszystkie. Bardzo niewiele z nich ma ważną tzw. cechę legalizacyjną. Ustawa mówi, że jest ona ważna przez pięć lat. Zakładam, że będzie trzeba wymienić około 4 tysięcy wodomierzy na nowe. To będą dla firmy spore wydatki. Nie chcę na razie mówić o cenach, bo w przetargu pewnie uda nam się uzyskać lepsze warunki, ale to może wynieść nawet i kilkaset tysięcy złotych. Natomiast sam koszt obsługi i odczytu wodomierzy mieści się w opłacie abonamentowej uchwalonej przez radę gminy.

Czy to gmina będzie ustalała stawki?
Zawsze. Regulatorem cen jest rada gminy, która zatwierdza taryfy. Ja, jako prezes, przedstawiam swój projekt, wójt weryfikuje, a rada decyduje. Jeśli zechce na przykład niektórym grupom odbiorców dofinansować odbiór ścieków – ma takie prawo.

Jak wygląda sytuacja osób, do których inkasent dotrze z nową umową dopiero za kilka miesięcy?
Wydaje mi się, że do tej pory nikt nie kwestionował wodomierzy. Zakładam, że przez kilka miesięcy nic się nie zmieni.

Władze gminy starają się uzyskać duże środki na rozbudowę sieci wodno-kanalizacyjne z funduszy Unii. Czy te plany nie ucierpią na powołaniu osobnej spółki?
W tej chwili gmina dyskutuje z Wojewódzkim Funduszem na temat przyszłego kształtu tego projektu. W przyszłości spółka będzie i beneficjentem, i operatorem. Ale póki co to gmina jest inwestorem, beneficjentem i operatorem. Póki co istniejemy ledwie dwa tygodnie, więc jesteśmy za słabi, by kwestie unijne udźwignąć. Ale wnioski robione przez Raszyn są doskonałe i nie ma zagrożenia, że nasza gmina spadnie z listy.

 Praca w usługach komunalnych wydaje się niewdzięczna. Mieszkańcy pewnie będą się zgłaszać jedynie wtedy, gdy coś pójdzie źle.
Mam świadomość ciężarów, jakie nas czekają. Szczególnie, że sprawa organizacyjnego rozwiązania zaopatrzenia w wodę była ciągnięta przez całe lata, a ludzie nie do końca wiedzą na czym polega działalność przedsiębiorstwa. A chodzi przede wszystkim o wygodę, by składniej załatwiało się wszystkie sprawy związane z wodociągami. Dopóki były one w gestii gminy, panował pewien bałagan: tu złożyć wniosek, tam umowę, jeszcze gdzie indziej zgłaszanie awarii… Teraz w jednym miejscu załatwimy sprawę od A do Z. Mam nadzieję, że mimo młodej i jeszcze niezgranej załogi będzie nam się to udawało.

Sfera usług publicznych to i służba, i misja. Musimy się rozwijać, walczyć o środowisko, ale też dbać o jakość wody, ścieków, utrzymania urządzeń. Jak tę żabę zjeść?  Zdaję sobie sprawę, że oczekiwania względem nas są duże. Mieszkańcy zastanawiają się, czy sobie z tym poradzimy. Wierzę, że nam się uda. Inaczej przecież nie ubiegałbym się o tę posadę.

Woda i ścieki to taki specyficzny rodzaj mediów, których brak powoduje nie tylko zagrożenie sanitarne, ale i zwykłą niewygodę. Nie chciałbym używać zbyt wielu górnolotnych słów, ale to jest swego rodzaju służba. Ludzie płacą za to, żeby nie musieć się zastanawiać nad tym, co płynie z kranów – i czy płynie. Woda ma być, i tyle.
– rozmawiał Krzysztof Machocki

Dyskusja

2 komentarze do notki „Woda ma być, i tyle”

  1. Najbardziej zstanawia mnie sprawa wymiany wodomierzy,obecnie zamontowane posiadają certyfikat EU i posiadają plombe dystrybutora.tańszym rozwjązaniem będzie założenie nowej plomby.Nowy dystrybutor mniej inwestuje, konsument ponosi mniejsze koszta.Inspiracją było pytanie a raczej odpowieć :[Jak wygląda sytuacja osób, do których inkasent dotrze z nową umową dopiero za kilka miesięcy?
    Wydaje mi się, że do tej pory nikt nie kwestionował wodomierzy. Zakładam, że przez kilka miesięcy nic się nie zmieni.]INSPIRUJĄCY ART. PROSZE O KONTAKT

    Autor:krzysztof | 30.3.2008, 0:59
  2. To pytanie – jak będzą prowadzone rozliczenia w okresie od końca odpowiedzialności gminy za wodociągi do podpisania umowy ze spółką – zadawane było wielokrotnie zanim jeszcze spółka powstała.
    Ze swojej strony proponuję zadania tego pytania jako Zapytania o Informację Publiczną. Formularz dostepny na stronie http://bip.raszyn.pl

    Autor:Konrad Zubko | 30.3.2008, 9:28

Skomentuj

Ostatnie komentarze

  • Del: Swietny artykul. Dziekuje autorowi i prosze o wiecej, gdzie mozna znalezc?...
  • Paweł: Walczą z muzułmanami ,już ich mocno polubiłem ,zresztą karzda religia z...
  • hal: Wszystko zależy od osobnika. Doczytaj!
  • Ja: “Kłopoty zaczynają się zazwyczaj dopiero wtedy, gdy człowieka zaatakuje ich...
  • kinga: Rany, nareszcie ktoś konkretny w tak zwięzły i inteligentny sposób ujął istotę...