// czytasz...

Wywiady

WOŚP: zagraliśmy z głową

O pierwszym finalne Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Raszynie rozmawiamy z Emanuelem Jaroszewskim, szefem sztabu i nauczycielem informatyki w Gimnazjum nr 1

Od czego to się wszystko zaczęło?
Jeśli chodzi o samą decyzję, to przeszliśmy długą drogę od wstępnych rozmów na przełomie września i października. Natomiast co do mnie, kiedyś sam byłem wolontariuszem i z tego, niewielkiego przecież, doświadczenia jakoś się to wszystko zaczęło. A później wszystko nabrało rozmachu.

Na początku, gdy zgłaszaliśmy chęć utworzenia sztabu Orkiestry w gimnazjum, założyliśmy, że wolontariuszy będzie dwudziestu pięciu. Wymogiem minimalnym dla jego utworzenia było dwadzieścia osób. Zainteresowanie ze strony młodzieży przerosło nasze oczekiwania: kiedy zamykaliśmy listę, mieliśmy przeszło setkę chętnych! No i tylko dwadzieścia pięć identyfikatorów. Poradziliśmy sobie w ten sposób, że do każdego kwestującego wolontariusza z puszką dołączyliśmy dwóch aniołków z identyfikatorami szkolnymi.

Pani dyrektor chwaliła się, że młodzież organizująca zajęcia nie została zwolniona z ani jednej lekcji. Wszystko robili po zajęciach?
Wszystko. Najwięcej pracy było we czwartek i piątek po lekcjach. No a później sobota – najważniejszy dla organizacji imprezy dzień. Oczywiście to nie tylko młodzież i ja. W przygotowania włączyła się spora ilość nauczycieli, cały sztab ludzi. Choćby sama dokumentacja wymagała niezwykłej pieczołowitości.

Dużo było formalności?
Na początku niewiele, ale później papierków robi się trochę więcej – zwłaszcza przy rozliczaniu. W grę wchodzą pieniądze, więc trzeba rozbudowywać dokumentację. Jest też odpowiedzialność za dzieci – wiadomo, trochę podpisów pod dokumentami trzeba tu złożyć.

Jaką drogę mają teraz do pokonania zebrane pieniądze?
Od razu zostaną bezpośrednio wpłacone na konto fundacji, razem z numerami wolontariuszy. Można było co prawda jakoś próbować „skomplikować” tę drogę, występować o zwrot kosztów transportu, ale my skorzystaliśmy z pomocy przyjaznych ludzi, którzy wiele nam pomogli.

Właśnie: ludzie. Nauczyciele, młodzież – ktoś jeszcze?
Bardzo mile byłem zaskoczony udziałem rodziców, którzy pomagali nam w organizacji pewnych punktów programu oraz w opiece nad dziećmi. Podobno pomysł, by wysyłać dzieci w towarzystwie dorosłych, bardzo spodobał się policji.

Z kraju napływały także informacje, że np. kogoś złapano z rozpieczętowaną puszką. Czy zdarzały się takie incydenty w Raszynie?
Dostawaliśmy zgłoszenia od samej kwestującej młodzieży, że napływają do nas osoby spoza naszego sztabu, a ich puszki wyglądają dość podejrzanie. Zgłaszaliśmy takie przypadki policji, która podejmowała odpowiednie kroki.

Spoza sztabu? Czy można powiedzieć, że wasz sztab miał wyłączność na teren Raszyna?
Raczej należałoby mówić o pewnym zasięgu działania. Nie chodziło o konkurencję, kto więcej zbierze, tylko o wspólną akcję. Była jednak centralna koordynacja terenów, na których operują poszczególne sztaby. My zaś we własnym zakresie porozdzielaliśmy młodzież.

Skoro nie chodziło o konkurencję, czy to znaczy, że nie będzie porównywania wyników?
Na pewno będziemy się cieszyli z ogólnej kwoty, którą udało się zebrać. Ale nie będzie to radość oparta na zasadzie: nasza szkoła jest fajna, bo zebrała tyle i tyle, a tamta szkoła tylko tyle.

A skoro doszliśmy do liczb: jaką kwotą przejdzie do historii pierwszy finał WOŚP w Raszynie?
Na oficjalne wyniki jeszcze czekamy – pieniądze liczone są w banku. Nieoficjalnie możemy jednak zdradzić rząd wielkości: prawdopodobnie kwota będzie się mieściła w granicach dwudziestu tysięcy złotych. Bardzo nas cieszy ten wynik.
– rozmawiał Przemysław Bociąga

Dyskusja

Brak komentarzy do notki „WOŚP: zagraliśmy z głową”

Skomentuj

Ostatnie komentarze

  • karol: czy ktos jeszcze redaguje ten kicz?
  • Mariusz: To dziwne myślałem, że jako wice-wójt obecnej kanencji Pan Chmielewski winien...
  • Stefan: Nie jestem mieszkańcem Gminy Raszyn. Chetnie bym tu jednak zamieszkał. W...
  • Stefan: Nie jestem mieszkańcem Gminy Raszyn. Chetnie bym tu jednak zamieszkał. W...
  • Mariusz: W Lesznowoli podstawowy problem to komunikacja i ostatnio niestety zalania....