// czytasz...

Interwencje

Wystrzałowa 721-ka

Ulotka zawierająca oświadczenie komitetu protestacyjnego zamiast możliwości przejazdu ulicą Słoneczną – tak niekorzystnej zamiany nie spodziewali się kierowcy w piątkowe popołudnie.Organizatorzy blokady trasy nr 721 na granicy gminy Raszyn i Magdalenki precyzyjnie wybrali czas i miejsce protestu. U progu weekendu ruch na wszystkich podwarszawskich drogach osiąga szczyt natężenia, zaś zatoru w wąskim gardle u zbiegu ulic Granicznej i Słonecznej nie da się łatwo objechać, zwłaszcza samochodem ciężarowym.

Pole do popisu
O co to całe zamieszanie? O kilkukilometrowy odcinek blokowanej właśnie trasy, która w ramach rozwoju infrastruktury drogowej tej części warszawskiego przedmieścia miałaby przejść niemałą rewolucję. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wybrała już swój projekt tzw. 721-bis, czyli nowej trasy, którą zamierza dać w prezencie mieszkańcom Magdalenki, Sękocina i Słomina.

Ci nie zgadzają się jednak na proponowany przebieg drogi i, zdenerwowani kilkuletnią niemożliwością porozumienia, wyszli z transparentami na ulicę. – Nie kieruje nami polityka, jesteśmy po prostu zdenerwowani sytuacją – deklaruje Aleksander Mamak ze stowarzyszenia Przyjazna Droga 721 – Nie chcemy też utrudniać nikomu życia – zapewnia. Rzeczywiście, podczas godzinnego protestu kilkadziesiąt osób, maszerujących w kółko przez przejście dla pieszych robiło przerwy dla rozładowania powstałych korków. Przepuszczono także autobusy, które w międzyczasie zjawiły się „poza kolejką”.

Jak deklarują organizatorzy, protest miał być głównie sposobem na zwrócenie uwagi na tzw. wariant społeczny przebiegu trasy 721, który ma mieć same zalety w stosunku do tego, który zamierza zrealizować GDDKiA. – Zgodnie z proponowanym przez nas projektem droga przebiega przez pola, nie niszczy więc lasów ani nie wymaga wyburzenia domów. W projekcie generalnej dyrekcji zaś czternaście rodzin miałoby zostać zmuszone do przeprowadzki – informują organizatorzy. – Ponadto gdyby, jak proponujemy, przeprowadzić drogę 721 między Słominem a Sękocinem Nowym, trzeba by wybudować około cztery kilometry trasy mniej. Daje to oszczędność około dwudziestu milionów złotych – wylicza Mamak.

Projekt społeczny zakłada przeniesienie tylko jednego węzła: zamiast w sąsiedztwie Instytutu Badawczego Leśnictwa (Sękocin Stary) miałby się znaleźć w rejonie ulicy Sadowej w Sękocinie Nowym. Wszystkie te plany zgodne są z planami zagospodarowania obu zainteresowanych gmin – Raszyna i Lesznowoli, w przeciwieństwie do planów GDDKiA – twierdzą organizatorzy.

Czy zdążą?

Jak jednak informuje sama dyrekcja, na zmianę trasy jest za późno. Została już bowiem wydana decyzja środowiskowa i plany budowy są poważnie zaawansowane. – Decyzja ta została zaskarżona w Naczelnym Sądzie Administracyjnym – odpowiadają mieszkańcy. Ale nie to jest najważniejsze – największe ich wzburzenie powoduje fakt, że nikt nie zapytał ich o zdanie. – Projekt powstał bez jakichkolwiek konsultacji społecznych, a przeprowadzenie ich nakazuje dyrektywa Unii Europejskiej – twierdzą. Protest wnosili już w 2005 roku, kiedy wcale za późno nie było. Skarżą się też na niechęć władz lokalnych wobec społecznego wariantu 721. – Gmina Lesznowola w za małym stopniu sprzyja naszym planom – skarżą się przedstawiciele stowarzyszenia Przyjazna Droga 721. – Mamy podejrzenie, że po cichu przedstawiciele urzędu gminy wspierają niekorzystny wariant. Może chodzi o zagrożenie działek decydentów – zastanawiają się. Jak czytamy w oświadczeniu protestujących, nie mogli też liczyć na żadną współpracę z gminą Raszyn.

– Rozumiem obawy mieszkańców Magdalenki i Sękocina, ale dla tego przebiegu drogi nie ma alternatywy – twierdzi wójt Janusz Rajkowski. – Nie da się puścić tej drogi przez gminę Raszyn, przecież kierowca TIR-a nie będzie krążył w tę i z powrotem – mówi. Jedno nie ulega wątpliwości: kiedy budowa trasy 721 zostanie już ukończona, kierowcy będą poruszać się bezpiecznie i wygodnie siecią nowoczesnych dróg, których nie tylko na zachód od Warszawy ciągle brakuje. Od postawy Naczelnego Sądu Administracyjnego, prokuratury i dalszych przepraw mieszkańców podwarszawskich gmin z GDDKiA i wojewodą zależy tylko to kiedy to nastąpi, a także jakim kosztem – finansowym, ekologicznym i społecznym.
– Przemysław Bociąga

Dyskusja

Brak komentarzy do notki „Wystrzałowa 721-ka”

Skomentuj

Ostatnie komentarze

  • karol: czy ktos jeszcze redaguje ten kicz?
  • Mariusz: To dziwne myślałem, że jako wice-wójt obecnej kanencji Pan Chmielewski winien...
  • Stefan: Nie jestem mieszkańcem Gminy Raszyn. Chetnie bym tu jednak zamieszkał. W...
  • Stefan: Nie jestem mieszkańcem Gminy Raszyn. Chetnie bym tu jednak zamieszkał. W...
  • Mariusz: W Lesznowoli podstawowy problem to komunikacja i ostatnio niestety zalania....