Nazwa ulicy Na Skraju nie daje jej mieszkańcom zapomnieć gdzie mieszkają. Faktycznie siedzą okrakiem na płocie: jedną nogą w Warszawie, drugą – w gminie Raszyn. To, co innym udaje się w bólach przepchnąć przez samorząd oni muszą załatwiać z dwoma naraz: warszawskim i naszym.
Ich problemy z budową kanalizacji to kolejny przykład problemów, z jakimi muszą się borykać mieszkańcy terenów położonych przy granicach gminy. Wydawać by się mogło, że przynajmniej tym z ul. Na Skraju będzie łatwiej, bo wspiera ich największe miasto w Polsce. Nic bardziej mylnego.
Mój kanał, cudza ulica
Spod podwórka przy ulicy Na Skraju wielka szambiarka wypompowuje hektolitry ścieków. Dla niejednego spośród raszynian szambo to wciąż jeszcze codzienność. Jednak co dla mieszkańca jest uciążliwością, przedsiębiorcy nastręcza dodatkowych problemów. Usługi czy przemysł, nawet ten niewielki, zużywają dużo więcej wody i produkują ogromne ilości ścieków, a zatem szambiarki musza kursować niezwykle często. Jeden z naszych czytelników zauważył, że przy Na Skraju swoje siedziby ma wyjątkowo wiele firm, nawet jak na standardy Raszyna. Z jego obliczeń wynika, że inwestycja w przyłącze wodno-kanalizacyjne zwróciłaby się w ciągu dwóch lat. Przyłącza jednak prędko nie będzie. Dlaczego? – Problemem jest położenie naszych działek – tłumaczy czytelnik.
W niektórych sytuacjach rury kanalizacyjne kładzie się pod powierzchnią jezdni, w innych mogą przebiegać pod terenem działek mieszkańców. – Gmina Raszyn zaczyna się dokładnie na naszych płotach, a ulica Na Skraju, którą można do nas dojechać, jest jeszcze w obrębie Warszawy. Dlatego ci, którzy podłączyli się przez sąsiadów, mają teraz kanalizację, ale my nie możemy prędko na nią liczyć – uważa. – To rzeczywiście trudna sytuacja – usłyszeliśmy w referacie inwestycji i remontów naszego urzędu gminy. – Podobna sytuacja jest przy ulicy Granicznej w Sękocinie, ale tam ulica należy do Raszyna, ale jej mieszkańcy podlegają już gminie Lesznowola – mówi przedstawiciel referatu. Jego konkluzja? Niestety, mieszkańcy Rybia z ul. Na Skraju muszą rozmawiać o budowie kanalizacji pod ulicą z warszawską dzielnicą Włochy. Pomocne powinno być tu porozumienie z Raszynem i stosowne uchwały naszej rady gminy.
Jest rura czy jej nie ma?
Ze sprawą zgłosiliśmy się więc do urzędu graniczącej z Raszynem dzielnicy Warszawy. Kiedy będzie można skanalizować pogranicze Warszawy z gminą Raszyn i co stoi na przeszkodzie? – Ulica Na Skraju? Ależ ona jest skanalizowana, a do tego kanał należy do Raszyna, tyle że leży po warszawskiej stronie! – stwierdza nieco zdziwiony Zbigniew Wieczorek, naczelnik tamtejszego wydziału infrastruktury. – Kanał wybudowała gmina Raszyn za zgodą warszawskiego Zarządu Dróg Miejskich. Mieszkańcy warszawskiej strony ulicy też mogą się do niego podłączyć, o ile uzyskają zgodę gminy – tłumaczy. Słowem: kanału nie ma, choć jest.
Taka informacja zdezorientowała nie tylko nas: w referacie inwestycji i remontów raszyńskiego urzędu gminy dłuższą chwilę zajęły domysły, o co może chodzić pracownikowi urzędu we Włochach. W końcu trafiliśmy na osobę, która mogła udzielić nam pewnych informacji: – Zapewne chodzi o kanalizację w dalekiej części ulicy, czyli w okolicach Palucha – domyślił się jeden z pracowników. – Rzeczywiście ulica Na Skraju jest skanalizowana zarówno przez Warszawę – do Działkowej, jak i przez Raszyn – do ul. 19 kwietnia. Przewidujemy zresztą projektowanie dalszej części ulicy, ale na razie projekt ten opóźnia się o rok – słyszymy. Obawy naszego czytelnika, że kanalizacji nie doczeka się nigdy, są więc chyba mocno przesadzone. No, chyba że kolejny odcinek kanalizacji powstanie – i znów się komuś zgubi.
- fb
Dyskusja
Brak komentarzy do notki „Czyja to rura?”
Skomentuj