Przedświąteczne derby gminy Raszyn przyciągnęły na stadion przy Sportowej prawdziwy tłum kibiców. Jedyną bramkę meczu zdobył Tomasz Sokołowski z UKS Łady. Najwięcej działo się przez ostatnie 20 minut spotkania.
Mecze pomiędzy drużynami z tej samej okolicy zawsze wzbudzają wielkie emocje, nawet jeszcze zanim się rozpoczną. Oczekiwania i nadzieje rosną często ponad miarę. Gdy już dojdzie do spotkania, kibice często są zawiedzeni. Tak było i tym razem: po meczu KS Raszyn – UKS Łady wiele sobie obiecywano.
Ataki i kontrataki
Piękna, wiosenna pogoda i loteria zorganizowana przez klub z Raszyna ściągnęła na stadion przy Sportowej prawdziwy tłum kibiców obu drużyn. Niestety, mimo pięknej pogody i przyzwoitego poziomu gry zawodników widowiska tym razem nie było. Oczywiście jak zwykle w tego typu sytuacjach gdy na boisku niewiele się dzieje, od kibiców obrywa sędzia. Już podczas pierwszej połowy pod jego adresem z trybun co chwila leciały nieprzychylne uwagi. – Na przeszkolenie, kaloszu jeden – rzucił w jego stronę starszy pan o ogorzałej twarzy, gdy sędzia pokazał żółtą kartkę bramkarzowi UKS za to, że ten wyszedł z piłką poza pole.
Zawodnicy KS Raszyn uzyskali w ten sposób szansę na zdobycie pierwszego gola, jednak rzut wolny tuż sprzed pola karnego się nie powiódł. Tuż przed przerwą role się odwróciły i tym razem to UKS szturmował bramkę rywali. Dwa razy z rzędu sędzia odgwizdywał rzut rożny, dwakroć piłka lądowała naprzeciw bramki, jednak bez efektów.
Druga połowa rozpoczęła się podobnie jak pierwsza: bezładną kopaniną, przetykaną bezskutecznymi próbami pokonania obrony rywali. Przy piłce częściej bywali zawodnicy z Ład, ale rzadko kiedy udawało im się wyjść z nią poza środek pola. Na uwagę zasługiwała przede wszystkim gra Tomasza Sokołowskiego, który kilka tygodni temu wzmocnił skład zespołu UKS. – Skubany, normalnie klej ma w nogach – rzucił z podziwem ktoś z trybun po tym, jak Sokołowskiemu kolejny raz udało się w świetnym stylu przejąć piłkę. Jednak mimo doskonałego opanowania, montowane przez niego ataki na bramkę KS Raszyn pełzły na niczym.
Ożywienie
Dopiero w 70. minucie meczu nadarzyła się okazja na zmianę sytuacji. Sędzia odgwizdał rzut wolny, który wykonał Maciek Mazurkiewicz z UKS. Podał do Tomasza Sokołowskiego, który w końcu pokonał bramkarza KS Raszyn Rafała Leszczyńskiego. Zamieszanie pod bramką było jednak takie, że wielu kibiców było przekonanych, że faktycznym strzelcem bramki był… sam Leszczyński.
Po stracie bramki piłkarze KS Raszyn wzmogli wysiłki, ale też stali się mniej ostrożni. Już w chwilę później bramkarz klubu z Raszyna otrzymał od sędziego żółtą kartkę. Tomasz Sokołowski znów odebrał piłkę przeciwnikom i przedarł się z nią pod ich bramkę, jednak w ostatniej chwili chybił, a kilkanaście sekund później piłka wypuszczona przez jednego z obrońców trafiła go w twarz. Na szczęście obeszło się bez obrażeń.
Do końca meczu zostało ledwie dziesięć minut i piłkarze obu stron wyraźnie zdawali sobie z tego sprawę. UKS zaczął grać ostrożniej, wyraźnie na utrzymanie wyniku. Natomiast KS przystąpił do ofensywy – chwilami dość brutalnej. W 81 minucie Artur Langier z UKS Łady był ewidentnie faulowany we własnym polu karnym. W chwilę później Krzysztof Szczęsny z Raszyna otrzymał od sędziego żółtą kartkę. Za kwestionowanie tej decyzji po chwili został ukarany kolejną i jego zespół kończył mecz w dziesiątkę, jednak najwyraźniej nie zamierzał poddawać się przed gwizdkiem.
Po chwili piłka znalazła się pod bramką Ład. W zamieszaniu na murawie wylądował Michał Bruździak, a na nim jeden z napastników rywali. Dwudziestodwuletni pomocnik drużyny opuścił boisko w asyście lekarki, jednak nim dotarł w pobliże szatni, sędzia odgwizdał koniec spotkania.
– Krzysztof Machocki, fot. Przemysław Bociąga
Dyskusja
Brak komentarzy do notki „Derby bez sensacji”
Skomentuj