Kilka miesięcy temu pisaliśmy o protestach kupców z hal w Wólce Kosowskiej, którym wójt Lesznowoli nie wydała zgody na protest. Tymczasem ich konflikt z właścicielami hali targowej trwa.
Wólka Kosowska to jedno z największych w Polsce centrów handlu detalicznego. W kilku należących do chińskiej firmy halach zarejestrowanych jest grubo ponad pół tysiąca firm handlujących niemal wszystkim. Można tam kupić ubrania, sprzęt AGD, buty czy elektronikę. Od wiosny tego roku kupcy z miesiąca na miesiąc płacą wyższe czynsze – dziś jest to nawet 18 euro za metr kwadratowy. Przy stale rosnącym kursie oznacza to koszty rzędu ponad 20 tysięcy złotych za boks.
W połowie lutego o protestujących znów zrobiło się głośno, gdy ich spotkanie z władzami spółki będącej właścicielem terenu nie doszło do skutku i przed kamerami stacji telewizyjnej TVN 24 zostało rozpędzone za pomocą gazu łzawiącego. Ostatecznie w proteście przeciwko nieuczciwym ich zdaniem umowom podpisywanym przez spółkę, 20 lutego kupcy zablokowali dojazd do centrum handlowego.
Publiczną tajemnicą wydaje się fakt, że nawet jeśli dojdzie do porozumienia w sprawie czynszów, przed chińskimi, wietnamskimi, polskimi i hinduskimi kupcami z hal w Wólce Kosowskiej naprawdę trudny okres: walutą rozliczeń z dostawcami towaru jest dolar, a jego kurs sprawia, że zwykła chińska koszulka kosztuje dziś dwa razy więcej, niż jeszcze latem. A to oznacza mniej chętnych na zakupy.
– hal
Dyskusja
Brak komentarzy do notki „Protest kupców trwa”
Skomentuj