// czytasz...

Interwencje

Prowizorka na pół wieku

– Dostaliśmy to mieszkanie na pięć lat, a mieszkamy tu już czterdzieści pięć – mówi pan Janusz wskazując palcem na znajdujące się za nim zabudowania przy Nadrzecznej.
W 1964 roku w jego mieszkaniu wybuchł pożar. Z domu ocalało niewiele, a on sam wraz z żoną zostali bez dachu nad głową. Wtedy gmina przyznała panu Januszowi lokal zastępczy w Raszynie, przy ulicy Nadrzecznej. Niewielki domek miał służyć im zaledwie kilka lat, do momentu przyznania nowego mieszkania. Dzisiaj, ponad cztery dekady później, trzy izby, kurnik i gołębnik z niewielkim podwórkiem są ruiną, w której strach mieszkać.

Jak przyznają władze gminy, wykwaterowanie lokali nienadających się do zamieszkania a oficjalnie nazywanych mieszkaniami to sprawa pilna. – Pan wojewoda na niedawnej konferencji prasowej orzekł, że województwo ma rezerwowe środki na takie sytuacje. Zamierzamy więc zgłosić się o pomoc w wynajęciu lokali choćby dla tych, którzy na czas budowy pozostaliby bez dachu nad głową – mówi zastępca wójta Raszyna Mirosław Chmielewski.

Główna część budynku jest drewniana, obita papą. Tylko dobudówki są murowane. Kto potrafił, zbudował sobie piec, reszta ogrzewa się ciepłem z kuchni. – Wystarczy jedna iskra i wszystko może pójść z dymem – wzdycha gospodarz pokazując drewnianą konstrukcję i zaprasza do środka. W sieni – ścianka działowa oddzielająca korytarz od prowizorycznej łazienki. Nawet wodę mieszkańcy rudery podłączyli dopiero kilka lat temu. Najpierw musieli dostać zgodę od gminy.

Dzisiaj państwo Kruczyńscy mieszkają z synem i synową. Kilkanaście miesięcy temu na świat przyszła ich pierwsza wnuczka Wiktoria. Cała rodzina dzieli jedną izbę, która, prowizorycznie podzielona, służy im jako sypialnia, pokój dzienny i kuchnia. – Wiktoria niedawno przeszła operację serca – mówi pani Kruczyńska patrząc z troską na śpiącą w drewnianym kojcu maleńką dziewczynkę. – A gdzie tu są warunki do leczenia, no, niech pani popatrzy. Tynk odpada, jak wichura przejdzie to cały dom się trzęsie. A sufit pani widziała? – pyta. Sufit pokazuje nam pan Janusz zapraszając do pokoju obok. Aby dostać się do sąsiedniego pomieszczenia, należy wyjść z mieszkania i obejść dom dookoła.
– To już kwestia czasu, kiedy sufit spadnie, a podłoga… Tu jest jeszcze równo, ale miejscami nagle się załamuje. My to się boimy, że kiedyś to wszystko się zapadnie – pan Janusz kręci głową stąpając po wilgotnej płycie, by pokazać, co znajduje się pod spodem. Sufit jest pożółkły i odkształcony. Zaprawa może nie wytrzymać kolejnej burzy. Przeciekający dach? – To jeszcze pół biedy – mówią lokatorzy.

Komisje i wizytacje regularnie odwiedzają budynek przy Nadrzecznej. Ostatnio coraz częściej, jak przyznają mieszkańcy. Ale do nowych pomysłów na lokale komunalne odnoszą się sceptycznie. – Niech nas nawet wyprowadzą do baraków, a na miejscu tego domu zbudują coś porządnego. Byle byśmy mogli później wrócić, a nie zostać w barakach na zawsze – twierdzą zgodnie wszyscy mieszkańcy. Nie kryją też irytacji. – A jeszcze w zeszłym roku przyszli, żeby zabronić nam trzymania gołębi. Bo psują widok na piękny, nowy park nad Raszynką – skarży się jedna z mieszkanek rudery. – A nasze mieszkania widoku nie szpecą? Bo może czas coś z nimi wreszcie zrobić? – dodaje z przekąsem.
– Marta Brzozowska

Obok rudery przy Nadrzecznej do września ma stanąć pierwszy z nowoczesnych domów budowanych w technologii szkieletowej. W rozstrzygniętym niedawno przetargu na projekt i budowę mieszkań komunalnych wygrała firma Domek, która za 5 mln złotych ma w tym miejscu wybudować w sumie przynajmniej dwa budynki. W tej cenie mieści się także wyburzenie drewnianego budynku wraz z przybudówkami.

Dyskusja

Jeden komentarz do notki „Prowizorka na pół wieku”

  1. No i jak, stanął ten dom? Wrzesień już dawno minął. Nie da się ukryć, że sprzedaż domu komunalnego był jednym z największych błędów tej kadencji. Panie redaktorze, może Pan sprawdzić, czy to prawda, że w przetargu na sprzedaż mieszkań brał udział przynajmniej jeden z radnych? Takie wzmianki są na forum Raszyna w gazecie.pl. Może warto podjąć ten temat. Co prawda, prawnie być może wszystko jest O.K., ale jednak najpierw dążyć do podjęcia uchwały o przeznaczeniu mieszkań w budynku komunalnym na sprzedaż, następnie głosować ZA sprzedażą a w końcu stanąć do przetargu w celu kupna jednego z mieszkań? Może by tak Pan radny wytłumaczył to potrzebującym na łamach Pulsu? No, chyba że to tylko plotka puszczona na forum. Tak, czy siak, warto by to wyjaśnić.

    PS
    Może warto też zainteresować się czy w innych przypadkach nie było jakichś powinowactw kupujących z tymi, co dążyli do sprzedaży tych mieszkań? I jeszcze jedno pytanie zadałbym wójtom, gdyby chcieli mi na nie odpowiadać. Jaki dochód przyniosła sprzedaż tych mieszkań i czy faktycznie uzyskana suma wystarczy na wybudowanie dwukrotnie większej ich liczby, jak argumentowały władze.

    Autor:Jarosław Aranowski | 24.11.2009, 18:20

Skomentuj

Ostatnie komentarze

  • Del: Swietny artykul. Dziekuje autorowi i prosze o wiecej, gdzie mozna znalezc?...
  • Paweł: Walczą z muzułmanami ,już ich mocno polubiłem ,zresztą karzda religia z...
  • hal: Wszystko zależy od osobnika. Doczytaj!
  • Ja: “Kłopoty zaczynają się zazwyczaj dopiero wtedy, gdy człowieka zaatakuje ich...
  • kinga: Rany, nareszcie ktoś konkretny w tak zwięzły i inteligentny sposób ujął istotę...