– Muszę kończyć, bo znowu coś się pali – tak skończyła się niedawna rozmowa telefoniczna z jednym z naszych czytelników. Wraz z wiosną coraz częściej płoną łąki i nieużytki, choć ich wypalanie jest nielegalne.
Od wieków wypalanie wykorzystywane było w rolnictwie jako tania i skuteczna metoda na pozbycie się chwastów i ich nasion. Jednak korzyści często przyćmiewa zagrożenie, jakie stwarzają płonące pola: często płomienie przenoszą się na lasy lub pobliskie zabudowania. – Tląca się łąka nie wygląda spektakularnie, więc ludzie często nawet do nas nie dzwonią, a gdy zajmie się stodoła jest już za późno na profilaktykę – twierdzi Ryszard Kowalczyk z jednostki straży pożarnej w podkieleckich Daleszycach. Podkreśla, że w dzisiejszych czasach wypalanie to szkodliwy przeżytek.
Na szczęście w gminie Raszyn wypalanie nie jest już poważnym problemem, choć nadal zdarzają się takie przypadki. – Co roku mamy przynajmniej kilkanaście takich przypadków. Wypalanie jest u nas nielegalne, nawet jeśli jest to wypalanie zagrabionych liści w przygotowanym palenisku. Czasem sąsiedzi zgłaszają pożar u sąsiadów, i dopiero na miejscu okazuje się, że to nie pożar tylko dym z palonych w ogrodzie śmieci – wyjaśnia Łukasz Komar z raszyńskiej jednostki OSP.
– hal, fb
Dyskusja
Brak komentarzy do notki „Sezon na płonące łąki”
Skomentuj