Przy ul. Na skraju stoi niepozorny, szary budynek. Ot, kostka jakich w tym rejonie świata wiele. Jednak w środku mieści wyjątkową świątynię niemal nieznanej w Polsce religii. Inaczej niż dominujący w Indiach hinduizm, sikhizm uznaje wiarę w jednego boga i potrzebę wewnętrznego rozwoju.
Sikhizm powstał w późnym średniowieczu jako odpowiedź na próby islamizacji Indii przez rządzących nimi Mogołów. Religia ta uznaje nauki dziesięciu guru, czyli nauczycieli. Podkreślają one konieczność dążenia do jedności z Bogiem, przede wszystkim za pomocą samodoskonalenia. Dla sikhów nie ma znaczenia jakimi słowami nazywamy najwyższą istotę, więc ich religia nie koliduje z innymi. Po śmierci ostatniego z guru jego następcą ogłoszono Guru Granth Sahib, czyli świętą księgę zbierającą w sobie hymny na cześć Boga i nauki wcześniejszych mistrzów. To owa księga znajduje się w centrum życia religijnego.
– To z czasów oporu przeciw islamizacji wywodzi się na przykład pięć atrybutów wiernych: nieobcięte włosy symbolizujące życie w harmonii z bogiem, grzebień niezbędny do ich utrzymywania i charakterystyczny turban, stalowa bransoletka oznaczająca powstrzymywanie się od czynienia zła, krótkie spodnie przypominające o potrzebie wstrzemięźliwości i kirpan, czyli krótki miecz oznaczający gotowość obrony uciśnionych i słabych. Dziś zamiast miecza nosi się jego miniaturkę, i jak zawsze można wyciągnąć go jedynie w samoobronie – tłumaczy Jadwinder Singh, jeden z trzech kapłanów na stałe urzędujących w świątyni. Sikhowie są dumni zarówno z wojowniczej przeszłości, jak i z obecnie istniejących sikhijskich dywizji w armii Indii, także i dziś uważanych za najlepsze i najodważniejsze.
To w czasach walk z islamem powstała bogata symbolika wykorzystująca wizerunek khandy, czyli zakrzywionego hinduskiego miecza. Z tamtych też czasów wywodzą się wizerunki męczenników za wiarę, którzy pełnią funkcję zbliżoną do chrześcijańskich świętych. W głównej sali świątyni, zwanej w języku pendżabskim gurdwarą, znajduje się bogato wystrojony ołtarz kryjący egzemplarz księgi, wykonany w najważniejszej świątyni sikhów w indyjskim Amritsarze. Kapłani codziennie wymieniają wystrój ołtarza, a na noc zanoszą księgę do specjalnej wnęki, gdzie jest chroniona przed desakracją. To przez szacunek do świętej księgi przed wejściem do świątyni trzeba zdjąć buty, przykryć włosy i umyć ręce. Uroczystości polegają na recytacji i śpiewaniu świętych tekstów przez najstarszego rangą kapłana (granthi), którym w raszyńskiej świątyni jest Amrik Singh.
Sikhowie powinni uczestniczyć przynajmniej w dwóch nabożeństwach dziennie: porannym i wieczornym. Jednak nie zawsze jest to możliwe, dlatego wielu spotyka się jedynie na najważniejszych, niedzielnych modłach. Po dwugodzinnych obrzędach następuje wspólny obiad, którym dzielą się z każdym gościem. Dlaczego świątynia powstała akurat tutaj? – Na jakieś trzy tysiące Hindusów żyjących w Polsce około 400 mieszka w Raszynie, to największe skupisko. Z nich zaledwie nieco ponad stu wyznaje religię sikhijską, ale i hinduiści uznają naszych nauczycieli za świętych, więc są częstymi gośćmi w świątyni – tłumaczy J.J. Singh, jeden z najdłużej mieszkających w naszym kraju sikhów, a jednocześnie prezes dużej firmy turystycznej i zarządca administracyjny świątyni.
Charakterystyczną oznaką przynależności do religii sikhijskiej jest nazwisko. – W zasadzie większość mężczyzn przybiera nazwisko Singh, co znaczy lew, a kobiety przyjmują nazwisko Kaur, czyli księżniczka. To symbolizuje odwagę, ale i równość wobec boga niezależnie od pochodzenia czy statusu – tłumaczy J.J. Singh. Dodaje, że poza Indiami takie rozwiązanie sprawia sporo kłopotów, bo w Europie nie przyjęło się, by po ślubie żona zmieniała nazwisko na inne, niż mąż. Przedsiębiorca dodaje, że na razie świątynia stara się nie afiszować zbytnio ze swoim istnieniem, choć chętnie nawiąże współpracę z instytucjami w naszej gminie. – Dla wielu brodaty mężczyzna kojarzy się z bin Ladenem, choć przecież pochodzimy z zupełnie innej części świata. – śmieje się.
– Krzysztof Machocki, fot. Przemysław Bociąga
lubie singow za ich szacunek dla innch ale niepodoba mi sie to ze kupowane so zony i ze sluby so tak drgie.mam menza Varinder Sigh-Dimpy bardzo duzo przeplakalam przez jego rodzine moge powiedziec ze oni zapomnieli o wartosciach swej rligij
a tak ogolnie to sikowie so bardzo dumni ztego kim są to jest bardzo wazne moj mąz nie podnosi na mnie renki nie wyzywa pozwolil mi na chrzest naszych dzieci.Mysle ze ci mlodzi sikowie nie podchodzą tak bardzo rygorystycznie do tych idei nie karzdy mlody singh mosi turban,scinają wlosy i jedzą mienso,bowiem strsi nie z latwoscią akceptoją malrzenstwo z osobą innej wiary.bardzo sie ciesze ze sikowie znalezli miejsce w Polsce .
Walczą z muzułmanami ,już ich mocno polubiłem ,zresztą karzda religia z wyjątkiem islamu powina byc akceptowana w tym kraju