<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Puls Raszyna &#187; Jacek Wisniewski</title>
	<atom:link href="http://www.pulsraszyna.waw.pl/author/jacek-wisniewski/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.pulsraszyna.waw.pl</link>
	<description>dwutygodnik niezależny</description>
	<lastBuildDate>Mon, 09 May 2011 10:25:22 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.4</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Czemu nie węzeł?</title>
		<link>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2009/czemu-nie-wezel/</link>
		<comments>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2009/czemu-nie-wezel/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 14 May 2009 10:45:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jacek Wisniewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Krótko]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pulsraszyna.waw.pl/?p=1329</guid>
		<description><![CDATA[Nowe drogi, a raczej ich usytuowanie budzą dużo emocji. Na ogół większość gmin i właścicieli gruntów stara się, aby nie przechodziły przez ich teren. W takiej negatywnej atmosferze ewenementem jest gmina Lesznowola, która pomagała GDDKiA uzgodnić trasę drogi S7 i sama partycypuje w kosztach projektowania i wykupów gruntów pod drogę 721.
Również ewenementem jest postawa właścicieli [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nowe drogi, a raczej ich usytuowanie budzą dużo emocji. Na ogół większość gmin i właścicieli gruntów stara się, aby nie przechodziły przez ich teren. W takiej negatywnej atmosferze ewenementem jest gmina Lesznowola, która pomagała GDDKiA uzgodnić trasę drogi S7 i sama partycypuje w kosztach projektowania i wykupów gruntów pod drogę 721.<span id="more-1329"></span><br />
Również ewenementem jest postawa właścicieli gruntów będących członkami stowarzyszeń oprotestowujących przebieg drogi S8. Ewenementem, ponieważ chcą budowy tej drogi. Jednak jak każdą dużą inwestycję, także drogę S8 można wybudować w kilku wariantach. W ocenie protestujących wariant wybrany przez GDDKiA jest najbardziej niekorzystny dla właścicieli gruntów, lokalnej przyrody i &#8211; w naszej ocenie &#8211; nie będzie w sposób optymalny rozwiązywał problemów komunikacyjnych.<br />
Powód? Jest ich wiele. Podstawowy to ten, że w chwili projektowania S8 miała łączyć obwodnicę Warszawy z krajową ósemką i budowaną drogą S7. Dziś S7 przebiega 4 kilometry dalej. Jeżeli coś jest gorsze od wariantu optymalnego, należy w ocenie protestujących projekt zweryfikować. Brak zrozumienia dla takiej postawy był podstawowym powodem konfliktu, który doprowadził do znacznego opóźnienia w realizacji wjazdu od strony Krakowa do Warszawy. Najważniejsze postulaty protestujących, tzn. brak potrzeby budowy ogromnego węzła w Sękocicne Lesie, konieczność wyjaśnienia sprawy wpięcia drogi 721bis, przesunięcie połączenia z Michałowicami bliżej Warszawy, korekty projektów dróg serwisowych oraz korekty pasa wykupów będą aktualne nie tylko dziś, ale w ewentualnej nowej procedurze projektowej. Tak jak te postulaty, które wynikają ze zmiany przepisów prawa, tj. większe poszanowanie lokalnej przyrody i obowiązek prowadzenia rzetelnych konsultacji społecznych.<br />
Jeżeli dziś jeszcze ktoś ma nadzieję, że powtarzając część procedury uda mu się „obejść” wspomniane powyżej problemy jest w koszmarnym błędzie. Oczywiście postulaty protestujących jak każde stanowisko w negocjacjach są do rozważenia i do dyskusji. Tej jednak jak do tej pory nie ma. Zamiast niej próbuje się od roku szukać grup osób, które mogą być przeciwnikami protestujących, dezinformuje się co do obwodnicy Magdalenki i roli jaką odgrywają protestujący w jej realizacji. Kto dziś wie, że nie ma żadnego wniosku w trybie ustawy o zawężenie projektowanej przez gminę Raszyn drogi, tzw. ul. Grudzi, która mogłaby stanowić wjazd na nową 721? Kto dziś wie, że samą obwodnicę Magdalenki uzgodnił obecny wójt Raszyna w 2002? Bardzo niewiele osób.<br />
Oczywiście w konflikcie dotyczącym S8 najwięcej emocji budzi nie sama droga ekspresowa a umożliwienie „wpięcia” w nią 721bis. Jednak nawet w tej sprawie zamiast dyskusji, czy jej budowa może być korzystna dla samej gminy Raszyn, serwuje się polityczne przepychanki w postaci tajnych spotkań z reprezentantem Zarządu Województwa Mazowieckiego, czy dezinformacji w lokalnych gazetach. Tą stroną, która konfliktuje dziś społeczność gminy Raszyn, zamiast być negocjatorem, jest niestety samorząd i wójtowie. O drogach należy rozmawiać. Najlepszym rozwiązaniem byłoby, aby mieszkańcy „dotknięci” jej budową mieli w większości jedno zdanie. I to nie tylko z naszej gminy, ale również z gmin sąsiednich. Najgorszym rozwiązaniem jest pomysł, aby budowę jakiejkolwiek drogi używać dla potrzeb walki politycznej ze swoimi oponentami. A naszym zdaniem przy sprawie budowy S8 do takiej sytuacji niestety doszło.<br />
– Grażyna Gałązka, Jacek Wiśniewski</p>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2009/czemu-nie-wezel/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Antyfelieton: Makowiec posmarowany musztardą</title>
		<link>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/antyfelieton-makowiec-posmarowany-musztarda/</link>
		<comments>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/antyfelieton-makowiec-posmarowany-musztarda/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 01 Dec 2008 13:49:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jacek Wisniewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Felieton]]></category>
		<category><![CDATA[Jacek Wiśniewski]]></category>
		<category><![CDATA[Jerzy Besala]]></category>
		<category><![CDATA[pycha]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pulsraszyna.waw.pl/?p=1030</guid>
		<description><![CDATA[Przed każdą rodzinną imprezą uczestnicy z grubsza są w stanie przewidzieć która ciotka opowie po raz kolejny o swojej trzustce, jaki kawał opowie wujek, co stryjenka sądzi o swoim zięciu. Słowem, rodzinna atmosfera świątecznego obiadu. 
Oczywiście są w trakcie większości takich imprez zdarzenia, które, jako rodzinne anegdoty, opowiada się latami, lekko je ubarwiając. To dziadek [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przed każdą rodzinną imprezą uczestnicy z grubsza są w stanie przewidzieć która ciotka opowie po raz kolejny o swojej trzustce, jaki kawał opowie wujek, co stryjenka sądzi o swoim zięciu. Słowem, rodzinna atmosfera świątecznego obiadu. <span id="more-1030"></span></p>
<p>Oczywiście są w trakcie większości takich imprez zdarzenia, które, jako rodzinne anegdoty, opowiada się latami, lekko je ubarwiając. To dziadek zgubi szczękę w zupie, to stryjek walnie w talerz nadużywszy pysznej nalewki babuni. Są to oczywiście losowe rodzinne przypadłości. W każdej rodzinie jest też ktoś, kto zmęczony przerywaniem opowiadanych przez siebie kawałów, historyjek z podróży do Wiednia czy wód, raz na jakiś czas w przypływie desperacji zaczyna tańczyć na stole lub przynajmniej prosi o kawałek makowca posmarowany musztardą. Efektem jest zagwarantowanie desperatowi „jego pięciu minut w wiekowej rodzinnej historii”.</p>
<p>Gdybym felieton z ostatniego PULSU pod tytułem „Powszechna historia pychy” nazwał próbą tańca na stole, to byłaby to gruba przesada, ale wizja przesympatycznego autora, który żąda podania kawałka makowca posmarowanego musztardą prześladuje mnie od chwili zakończenia czytania treści napisanej jego ręką. Bo cóż mnie, czytelnika, człowieka widzącego w desperacji politycznej zwanej referendum jedyne panaceum na marazm i sposób funkcjonowania obecnego samorządu, może razić w tekście opisującym „powszechną historię pychy”?</p>
<p>W tekście rozpoczynającym się opisem stosunków rodzinnych Zygmunta Starego i Bony Sforzy, płynącym poprzez kilka przykładów na ujawnienie pychy w życiu ludzkim i społecznym a kończącym się sugestią, że w naszej gminie odradza się tradycja liberum veto. Ano może. Najważniejsze jest to, że autor zapewne z niemałym trudem, który jako ktoś kto również lubi posługiwać się słowem doceniam, oddzielił swoją historię pychy od tego z czym przez wieki jest łączona w mitach, filozofiach i naszym życiu codziennym. Czyli z &#8230;.. władzą. Czymże byłaby historia pychy bez tego swoistego rezonansowego wzmocnienia? Historią tragicznie kończącej swoje życie żony króla uznawanego przez wielu żyjących pod jego panowaniem za despotę w białych rękawiczkach? Historią biedoty szlacheckiej gotowej za tygodniową pijatykę w karczmie zerwać każdy sejm, czy sejmik? Czy ma być historią ośmiu mieszkańców naszej gminy tworzących komitet referendalny? Z pewnością nią nie jest.</p>
<p>Historia pychy to mit o królu Kreonie, który przekonany o swojej słuszności doprowadza do śmierci wszystkich, których kocha. Historia pychy to historia wiary Heroda w to, że jest w stanie jednym rozkazem nakazującym zabójstwa pierworodnych zabić Syna Bożego. Czy można pychę Heroda oddzielić od jego władzy? Historia pychy, to mroczna średniowieczna inkwizycja, która w imię Stwórcy z przyzwoleniem władców Europy wycinała w pień intelekt, różność kulturową i spowolniła rozwój cywilizacyjny. Historia pychy &#8230; ano właśnie, czy tylko taka odległa historia?</p>
<p>W swojej książce były brytyjski polityk, a z zawodu lekarz David Owen (&#8221;In Sickness and in Power: Illness in Heads of Government During the Last 100 Years&#8221;) zajął się szukaniem syndromu pychy w kontekście psychologii polityki. Widząc pod jaką presją żyją politycy zaczął się zastanawiać nad tym, jak choroby wpływają na proces decyzyjny przywódców wielkich mocarstw. Zauważył, że niektórzy z nich, choć nie byli chorzy w tradycyjnym znaczeniu tego słowa, doznawali takiego zatrucia władzą, że upośledzało to ich zdolność osądu. Opisuje on sygnały ostrzegawcze: niewzruszona pewność siebie, lekceważenie rad i niezwracanie uwagi na szczegóły. W rezultacie tego procesu stopniowo następowała utrata kontaktu z rzeczywistością. Według Owena Neville Chamberlain, David Lloyd George, Tony Blair, Margaret Thatcher (w późnych latach), George W. Bush i Hitler &#8211; wszyscy oni mieli syndrom pychy w czystej postaci. Owen unika odpowiedzi na to, czy uznać pychę władzy za coś, co powinno eliminować z życia politycznego. Ale chce, aby syndrom pychy był uznany za konkretną jednostkę chorobową, by można było go leczyć. Wyborcy wiedzą, że władza psuje człowieka i kiedy używają słów w rodzaju „wariat”, „bufon”, „zarozumialec”, zwykle mają rację.</p>
<p>Tyle były już minister rządu brytyjskiego. A co z nami i naszymi raszyńskimi pychami? Piszę tę erratę do felietonu „Powszechna historia pychy”  bynajmniej nie z pozycji potencjalnego lekarza ani naszej władzy samorządowej, ani jej elektoratu. Chcę, aby każdy z czytelników „Pulsu Raszyna” miał pewność, że ta powszechna historia nie jest wyłącznie historyjką z jednej, i to krótszej, części ulicy Lotniczej. Jedno jest pewne, jak z każdymi świąteczno &#8211; rodzinnymi historyjkami i opowiastkami&#8230; o tym, która przetrwa więcej obiadów rozstrzygnie nasza lokalna historia. No, chyba że ktoś znowu przy stole zażąda makowca posmarowanego musztardą.<br />
– Jacek Wiśniewski</p>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/antyfelieton-makowiec-posmarowany-musztarda/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gazu nikt się nie boi</title>
		<link>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/gazu-nikt-sie-nie-boi-gaz-rura-raszyn/</link>
		<comments>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/gazu-nikt-sie-nie-boi-gaz-rura-raszyn/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 03 Jul 2008 12:47:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jacek Wisniewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Listy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pulsraszyna.waw.pl/?p=725</guid>
		<description><![CDATA[W poprzednim numerze „Pulsu Raszyna” opublikowaliśmy list zastępcy wójta Mirosława Chmielewskiego w sprawie remontu instalacji gazowej w rejonie ulic Sokolnickiego i Młynarskiej. Z jego tezami polemizuje Jacek Wiśniewski, sołtys Raszyna II.

Zająłem się tą sprawą jako przewodniczący zarządu osiedla Raszyn II po interwencji mieszkańców. Muszę te słowa publicznie ogłosić, gdyż miałem już wątpliwą przyjemność wysłuchać od [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>W poprzednim numerze „Pulsu Raszyna” opublikowaliśmy list zastępcy wójta Mirosława Chmielewskiego w sprawie remontu instalacji gazowej w rejonie ulic Sokolnickiego i Młynarskiej. Z jego tezami polemizuje Jacek Wiśniewski, sołtys Raszyna II.</em></p>
<p><span id="more-725"></span></p>
<p>Zająłem się tą sprawą jako przewodniczący zarządu osiedla Raszyn II po interwencji mieszkańców. Muszę te słowa publicznie ogłosić, gdyż miałem już wątpliwą przyjemność wysłuchać od autora listu do Pulsu nr 12, że staram się wykorzystywać problem budowy trasy przesyłowej gazu z pobudek politycznych. Otóż sprawa gazu i jego przebudowy jest sprawą mieszkańców kilku ulic mojego osiedla, a ja jestem ich reprezentantem. Właśnie ich, a nie gazowni, czy jakiejś innej firmy.</p>
<p>Z tekstu Mirosława Chmielewskiego można wywnioskować, że Raszyn II zamieszkują Zulusi, którym ktoś pragnie dać odrobinę cywilizacji. Otóż sytuacja nie jest taka prosta jak przedstawia pan Chmielewski. Gaz jest potrzebny wszystkim: obecnym mieszkańcom i tym, którzy mają zamieszkiwać nowe tereny w naszej gminie. Istniejąca sieć jest stara i w większości budowana w czynie społecznym. Od lat mieszkańcy występują do gminy o koordynację jej wymiany z remontami ulic, aby nie trzeba było miesiąc po remoncie drogi i chodników wszystkiego niszczyć przy koniecznej wymianie rur stalowych na nowe. Dwa lata temu ci sami mieszkańcy wyrazili zgodę na projekt przebudowy przyłączy i usytuowanie nowych skrzynek gazowych.</p>
<p>Więc gdzie leży problem? A w tym, co autor tekstu opublikowanego w poprzednim numerze Pulsu przemilczał. W zmianie średnicy linii gazowej w ulicach Młynarskiej, Kościuszki, Sokolnickiego i Lotniczej. Do tej pory mieszkańców zasilała sieć o średnicy 50 mm. Dziś po tej samej drodze gazownia, za aprobatą władz gminnych, próbuje włożyć rurę o średnicy 355 mm. Gdyby gazownia wymieniała stare rury na nowe o identycznej średnicy, mieszkańcy biliby tylko brawo. W związku ze zmianą ci sami mieszkańcy zadali kilka pytań inwestorowi, wykonawcy i naszym wójtom. Dlaczego ta linia przesyłowa nie idzie po starym śladzie, tj. terenie GS-u i terenie, na którym obecnie pobudowano blok przy ul. Mickiewicza? Dlaczego tę inwestycję robi się na tzw. „zgłoszenie” a nie na „pozwolenie na budowę” przy którym inwestor powinien posiadać ekspertyzy techniczne i uznać mieszkańców za stronę postępowania? Wreszcie dlaczego, pomimo sporu, nasi samorządowcy, zamiast reprezentować swoich mieszkańców, starają się reprezentować gazownię? Sądzę, że mieszkańcy mieli do tych pytań prawo. Jak i do wyrażenia swojej obawy co do bezpieczeństwa domów.</p>
<p>Argumenty gazowni i wójtów nie są prawdziwe. Jeżeli w terenie prywatnym istnieje linia gazowa, to inwestor ma prawo do jej remontów i modernizacji. Oczywiście czasy się zmieniły i powinien za to płacić jak za dzierżawę terenu. Dlatego nie ma żadnej prawnej przeszkody do tego, aby można było przejść trasą przesyłową gazu po starym śladzie wzdłuż al. Krakowskiej. Również to, że można realizowaną inwestycję robić na podstawie „zgłoszenia” okazało się w świetle wykładni Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego fikcją. GUNB uznał, że zmiana średnicy rury wymaga pozwolenia na budowę, gdyż średnica jest „parametrem charakterystycznym”. Straszenie brakiem budowy ulic z przyczyny blokowania rozbudowy sieci gazowej tylko kompromituje naszych wójtów. Projekt modernizacji ul. Sokolnickiego leży w gminie od lat. Wójtowie mieli 18 miesięcy na to, aby uzgodnić z gazownią wymianę rur zgodnie z prawem. Więc?</p>
<p>Mam jeszcze dwa pytania, na które chciałbym w tej sprawie uzyskać odpowiedź. Pierwsze to czy w Rzeczypospolitej Polskiej prawo obowiązuje wszystkich, zarówno nas, gdy budujemy ganek przy domu, jak i tak dużą firmę jak gazownia? Drugie to czy władza samorządowa mogłaby w sposób rzetelny traktować swoich wyborców? W mojej ocenie można było wcześniej zrobić spotkanie z mieszkańcami i przedstawić plany gazowni, jeszcze przed cała tą awanturą. Nie straszyć po fakcie i nie „żonglować” wykładnią przepisów. Po prostu rozmawiać.<br />
Reasumując. Panie wójcie, nie czuję się w żadnej mierze sołtysem Zulusów, czy zabitej dechami wsi broniącej się przed elektryfikacją. Jestem sołtysem mieszkańców, którzy 90 proc. dróg, sieci gazowych, wodociągowych i kanalizacji deszczowej wykonali własnoręcznie. Sami zlecali wykonywanie projektów, kopali rowy i układali płytki chodnikowe. Mieszkańców odpowiedzialnych za swoje domy, ulice i osiedle. I nie chciałbym, aby ktokolwiek, nawet zastępca wójta gminy Raszyn, wykonując swoje obowiązki o tym zapominał.<br />
– Jacek Wiśniewski</p>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/gazu-nikt-sie-nie-boi-gaz-rura-raszyn/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

