Był koniec lat sześćdziesiątych. Po okresie intensywnego oszczędzania, moi rodzice postano-wili wybudować dom i przystąpili do Spółdzielni Budowy Domów Jednorodzinnych. W tamtym okresie takie organizacje dawały możliwość uzyskania niezbędnego kredytu budowlanego i w miarę legalnego nabycia odpowiednich materiałów, ale nie wszystkich i nie w odpowiedniej ilości. Budynek stanął, jednak w stanie surowym zamkniętym i powstała [...]
Taki napis pysznił się na wielkim umieszczonym wysoko nad wejściem szyldzie, który przysłaniał swoimi wymiarami braki w poszyciu. Nazwa sugerowała wprawdzie budynek okazały i solidny, ale ten był drewniany, raczej przysadzisty, stary i przykryty drewnianym dachem imponujących rozmiarów. Wybudowany tak dawno, że nikt nie był pewien roku jego powstania. Obecnie znajduje się w tym miejscu [...]
To były trudne czasy: pięć lat temu skończyła się wojna światowa, kraj w ruinie i szalejąca komuna. Przyszła moja kolej aby rozpocząć naukę w szkole podstawowej – budynku szkoły jednak nie było. Były za to pomieszczenia zastępcze i Pan Woźny z dzwonkiem.
W owych czasach rynek obok kościoła był najważniejszą częścią Raszyna. Tu mieściły się gmina, biblioteka publiczna, remiza Straży Pożarnej, poczta i pomieszczenia klubu sportowego RKS Raszyn. Plac był utwardzony solidnym brukiem. Była również stara, nieczynna studnia pamiętająca czasy świetności tego miejsca. W miejscu gdzie budynki niebezpiecznie zbliżają się do jezdni mieścił się lokal „Poniatówki” – [...]
Rzeczpospolita Polska słynęła niegdyś z religijnej tolerancji, czyli szacunku do innych wiar i postaw. Wydawała się oazą pokoju religijnego na tle wojen wyznaniowych w Europie.
- Poproszę cheeseburgera, tylko bez sera – mówi mężczyzna w średnim wieku. Maciek za ladą uśmiecha się. Cheeseburger bez sera to hamburger – 1,6 uncji kotleta w bułce o średnicy 90 mm. Do tego łyżeczka musztardy i duża łyżka ketchupu oraz dokładnie 9 g siekanej cebulki. Bułka musi zawierać dużo cukru, żeby szybko się przyrumieniła.
Życzenie [...]
Przeżyłem sporo zim, w tym zimę stulecia w 1978/1979 r. Śnieg sypał wtedy niemal bez przerwy przed Świętami, wiały huraganowe, mroźne wiatry, temperatura spadała do -25 st. C.
Nim kur zapieje, i wzejdzie słońce, kolejka liczy kilkanaście osób. Skuleni ludzie stoją obok słupów, aby choć trochę osłonić się od lodowatego wiatru. Niektórzy zbijają się w grupy, osłaniając nawzajem. Skoro świt pierwsi przekupnie ustawiają swoje samochody, aby zająć jak najlepsze miejsce do pracy. Rozstawiają skrzynki z owocami i warzywami kupionymi w nocy na bazarze [...]
Przed każdą rodzinną imprezą uczestnicy z grubsza są w stanie przewidzieć która ciotka opowie po raz kolejny o swojej trzustce, jaki kawał opowie wujek, co stryjenka sądzi o swoim zięciu. Słowem, rodzinna atmosfera świątecznego obiadu.
Byłem kilkakrotnie w tzw. domach małych dzieci. To dramatyczne przeżycie. Dzieciaki czepiające się ubrania, szukające zauważenia, aprobaty, choćby promyczka miłości u nieznajomego wzburzają pokłady wielkiego współczucia i cierpienia.
Ostatnie komentarze