<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Puls Raszyna &#187; Foto</title>
	<atom:link href="http://www.pulsraszyna.waw.pl/category/foto/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.pulsraszyna.waw.pl</link>
	<description>dwutygodnik niezależny</description>
	<lastBuildDate>Tue, 09 Feb 2010 15:07:54 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.4</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Muzyczna wiosna pod topolą</title>
		<link>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2009/muzyczna-wiosna-pod-topola-2/</link>
		<comments>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2009/muzyczna-wiosna-pod-topola-2/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 01 Jun 2009 11:05:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>pulsraszyna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Foto]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pulsraszyna.waw.pl/?p=1360</guid>
		<description><![CDATA[Już po raz piąty w Przedszkolu „Pod Topolą” przy Godebskiego odbyła się „Muzyczna Wiosna”. Impreza była efektowna i pełna wrażeń, nie tylko dla przedszkolaków.O oprawę artystyczną zadbały nie tylko dzieci spod topoli, ale i goście. Każda grupa zaproszonych placówek przygotowała coś wyjątkowego. Dzieci podziwiały inscenizacje z krainy baśni i bajek. Sześciolatki wspólnie z młodszymi kolegami [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Już po raz piąty w Przedszkolu „Pod Topolą” przy Godebskiego odbyła się „Muzyczna Wiosna”. Impreza była efektowna i pełna wrażeń, nie tylko dla przedszkolaków.<span id="more-1360"></span>O oprawę artystyczną zadbały nie tylko dzieci spod topoli, ale i goście. Każda grupa zaproszonych placówek przygotowała coś wyjątkowego. Dzieci podziwiały inscenizacje z krainy baśni i bajek. Sześciolatki wspólnie z młodszymi kolegami zamieniły scenę w prawdziwy teatr, na którym gościła Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków, Smerfy, Pszczółka Maja oraz księżniczki i czarodzieje. Nie zabrakło również pieśni patriotycznych, które dzieci dopiero co poznały, a dorośli mogli sobie przypomnieć i zaśpiewać wspólnie z przedszkolakami.</p>
<p>Kolejna grupa postawiła na taniec pokazując, że rock and roll jest modny w każdym wieku. Przy złotych przebojach tańczyli wszyscy &#8211; na scenie i na widowni.<br />
Wielką niespodzianką było pojawienie się dzieci z przedszkola z Opoczna, które pojawiły się na scenie wraz z orkiestrą. Tańcem, ludowymi przyśpiewkami oraz regionalną gwarą zabawiały wszystkich zgromadzonych. Festynu nie zakłócił nawet przelotny deszcz, który pokazał tylko jak bardzo przedszkolaki pragną bawić się dalej. Kryły się tylko pod parasolami lub krzesełkami, ale zabawa trwała nadal. Kiedy goście z Opoczna zakończyli występ, dzieci z przedszkola nr 1. Przypomniały starszym i młodszym zapomniane już przez wielu pląsy i zabawy podwórkowe.<br />
Po występach przedszkolaków przyszła kolej na starszych. Pani dyrektor przedstawiła trzynastoletniego już Dominika, absolwenta przedszkola „Pod Topolą”, obecnie ucznia szkoły muzycznej &#8211; który dał pokaz gry na perkusji. Dzieci były wniebowzięte, ale i to nie był koniec emocji. Prawdziwą wisienką na torcie okazała się „dziesiąta grupa”, którą tworzyli wszyscy dorośli, i to właśnie oni najskuteczniej zabawili najmłodszych śpiewając „Płynie Wisła płynie”. Później nastąpiło uroczyste zakończenie festynu, rozdanie dyplomów oraz pucharów.</p>
<p>Dzieci otrzymały balony, a specjalne podziękowania popłynęły do pani Honoraty Kaszuby, która była jednym z gości honorowych na „Muzycznej Wiośnie”. To właśnie pani Honorata po latach starań wciągnęła niewielki budynek przedszkola na listę zabytków Raszyna. Jej wzruszające przemówienie wraz z apelem by rozwijać kulturę w niekiedy już zapomnianych i sędziwych, ale nadal pięknych budynkach zostało nagrodzone wielkimi owacjami.</p>
<p>Tegoroczna „Muzyczna Wiosna” była pięknym połączeniem tradycji z nowoczesnością. Stare pieśni takie jak „Katarynka” rozbrzmiewały obok „Smerfnych hitów”. Regionalne tańce obok hip hopu. Zabieg był nadzwyczaj udany, bowiem najmłodsi bardzo entuzjastycznie podchodzili do każdego przedstawienia, ani przez chwilę nie okazywali znudzenia czy zmęczenia. Wielka energia przedszkolaków znalazła ujście w znakomitej zabawie pełnej dobrej muzyki i zdrowego ruchu. Możliwość poznania sąsiedzkich tradycji, zapomnianych zabaw i nowych przyjaciół sprawia, że na następny festyn dzieci czekają już zaraz po zakończeniu poprzedniego. Oby więcej takich imprez.<br />
– mb</p>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2009/muzyczna-wiosna-pod-topola-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wielki świat w małej gminie</title>
		<link>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2009/wielki-swiat-w-malej-gminie/</link>
		<comments>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2009/wielki-swiat-w-malej-gminie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 Jan 2009 00:17:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>hal</dc:creator>
				<category><![CDATA[Foto]]></category>
		<category><![CDATA[karnawał]]></category>
		<category><![CDATA[telewizja]]></category>
		<category><![CDATA[TVN]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pulsraszyna.waw.pl/2009/wielki-swiat-w-malej-gminie/</guid>
		<description><![CDATA[Karnawał, czas feerii barw i szalonych zabaw, niektórzy spędzą na balach, inni zaś – przed telewizorem, oglądając roztańczone programy telewizyjne. Nie wszyscy wiedzą, że wiele spośród najpopularniejszych z nich produkowanych jest na terenie naszej gminy, w niepozornej, szarej hali przy alei Krakowskiej. 
Z zewnątrz – fabryka, jakich wiele. Ot, szare ściany, place manewrowe i parkingi. [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal">Karnawał, czas feerii barw i szalonych zabaw, niektórzy spędzą na balach, inni zaś – przed telewizorem, oglądając roztańczone programy telewizyjne. Nie wszyscy wiedzą, że wiele spośród najpopularniejszych z nich produkowanych jest na terenie naszej gminy, w niepozornej, szarej hali przy alei Krakowskiej. </p>
<p class="MsoNormal">Z zewnątrz – fabryka, jakich wiele. Ot, szare ściany, place manewrowe i parkingi. Jednak dopiero w środku ujawnia się jej prawdziwe, wyjątkowe oblicze. W tym budynku produkuje się… rozrywkę. Na miejscu powstaje wiele programów stacji telewizyjnej TVN, m.in. talk-show Szymona Majewskiego, publicystyczne „Teraz my!” Tomasza Sekielskiego i Andrzeja Morozowskiego i „You Can Dance &#8211; Po prostu tańcz!”, jeden z najpopularniejszych tego typu programów ostatnich lat. </p>
<p class="MsoNormal">Gmina Raszyn, którą na nagrania programów publicystycznych odwiedzają najważniejsi politycy, w której swoje show tworzą najbardziej znane gwiazdy małego ekranu, nie ma na razie z tego tytułu żadnej promocji. Jednak wielkimi krokami zbliżają się obchody dni Raszyna i – najprawdopodobniej – rekonstrukcja bitwy z 1809 roku. Czy możemy liczyć na zainteresowanie nami wtedy ze strony stacji telewizyjnej, której pracownicy codziennie pokonują aleję Krakowską w drodze do pracy w Sękocinie? Władze Raszyna mówią na razie enigmatycznie: postaramy się.</p>
<p class="MsoNormal">Odwiedzających studio przy Krakowskiej uderzają kontrasty. Tam, dokąd sięga obiektyw kamery, wszystko lśni w jaskrawym świetle kolorowych lamp. Za kulisami, poza kadrem – czysta funkcjonalność i szare, betonowe ściany.<span style="mso-spacerun: yes">&#160; </span>Ale przecież nie tło się liczy. Zapraszamy więc na krótką wycieczkę po kawałku wielkiego świata w małej gminie. I niech nikogo nie zdziwi, jeśli kiedyś rządowa limuzyna przemknie mu pod oknami.     <br />– fb</p>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2009/wielki-swiat-w-malej-gminie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Park uroczo nielegalny</title>
		<link>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/park-uroczo-nielegalny/</link>
		<comments>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/park-uroczo-nielegalny/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 31 Oct 2008 07:32:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Julia Szyndzielorz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Foto]]></category>
		<category><![CDATA[jacek powałka]]></category>
		<category><![CDATA[kabaty]]></category>
		<category><![CDATA[park]]></category>
		<category><![CDATA[warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[zarząd oczyszczania miasta]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pulsraszyna.waw.pl/?p=921</guid>
		<description><![CDATA[Mieszkańcy warszawskich Kabat mieli dość opieszałości urzędników i własnym sumptem wybudowali park. 
Na początku było pole, a w zasadzie niezagospodarowany kawałek terenu tuż obok stacji metra Kabaty. Poletko. Codziennie przemierzały je setki osób w drodze do i z pracy. W lecie największą niedogodnością były zakurzone buty. Na jesieni zaczynały się jednak problemy. Ugór zamieniał się [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Mieszkańcy warszawskich Kabat mieli dość opieszałości urzędników i własnym sumptem wybudowali park. <span id="more-921"></span></p>
<p>Na początku było pole, a w zasadzie niezagospodarowany kawałek terenu tuż obok stacji metra Kabaty. Poletko. Codziennie przemierzały je setki osób w drodze do i z pracy. W lecie największą niedogodnością były zakurzone buty. Na jesieni zaczynały się jednak problemy. Ugór zamieniał się bowiem w bagno. Mieszkańcy słali pisma do urzędu gminy, ale w odpowiedzi dowiadywali się, że z kawałkiem ziemi nic się nie da zrobić, ponieważ pod nim znajdują się instalacje techniczne należące do metra, a poza tym nieuregulowana jest kwestia własności. Ugór pozostawał ugorem.</p>
<p>Na poletko spoglądał też codziennie ze swojego okna Jacek Powałka, z wykształcenia marketingowiec. Zdecydował się na działanie i postanowił oswoić teren. – W Dzień Matki zamiast kwiatka, zasadziłem dla mamy czerwony buk – opowiada. I tak się zaczęło. W sprawę postanowił zaangażować okolicznych mieszkańców. Wokół przyszłego parku zawisły plakaty, w których zachęcał ludzi do sadzenia drzew. Tak rozpoczęła się zakrojona na szeroką skalę akcja budowy „Naszego Parku”.  Okoliczni mieszkańcy wpłacali pieniądze, a w zamian otrzymywali możliwość nazwania drzewa i dedykowania go komuś.</p>
<p>Urząd gminy Ursynów,  na terenie której leżą Kabaty, nie był (i nadal nie jest) zadowolony z samowolki mieszkańców lub, jak wolą to nazywać oni sami, z ich „rozkosznie nielegalnej” inicjatywy. Drzewa sadzone są jednak odpowiedzialnie, z wzięciem pod uwagę planu znajdujących się pod ziemią instalacji technicznych. Dzięki interwencjom prasy urzędnicy wycofali się z nakazu zniszczenia już zasadzonych drzew, a z czasem organizatorom udało się porozumieć z Zarządem Oczyszczania Miasta.</p>
<p>Ale jak to się stało, że mieszkańcy zrobili coś sami z siebie? Potrzeba im było tylko impulsu, którym okazał się Jacek Powałka. Mieszkańcy okolicznych domów, którzy często mieszkając na Kabatach przez lata nawet się nie poznali, zaczęli działać razem. Małe poletko przy stacji metra stało się czymś, o co można wspólnie dbać. W lecie, kiedy roślinom groziło uschnięcie, ludzie chodzili je podlewać butelkami po wodzie mineralnej. Wielu właścicieli psów starało i nadal stara się omijać nowo zasadzone drzewka. Inni, kiedy widzieli, że ziemia pod rośliną się osunęła, sami ją przydeptywali. Jeden z mieszkańców postawił na balkonie nadajnik, dzięki któremu w całym parku jest już darmowy dostęp do Internetu.</p>
<p>Jacek Powałka w pierwszym roku działania parku zorganizował również piknik, którego ukoronowaniem była projekcja koncertu Luciano Pavarottiego. Na koncert tłumnie przybyli okoliczni mieszkańcy i ich psy, które poczuły, że również mają talent i wtórowały tenorowi. W tym roku, mimo złej pogody, piknik sąsiedzki odbył się po raz drugi. Mieszkańców częstowano ciastami z sąsiadującej z parkiem cukierni Bliklego i herbatą. Zorganizowano konkurs na najbardziej pomysłowy latawiec. Wszędzie stały pudełka na „datki” na park. Można też było kupić rośliny np. taką, która, jak tłumaczył pan Jacek, latem wabi motyle.</p>
<p>Podczas imprezy jej inicjator ogłosił, że jest skłonny zwrócić pieniądze tym, którzy bardzo chcieliby posadzić własne drzewo, a nie mają na to środków. A wieczorem w okolicy rozbrzmiały dźwięki musicalu „Moulin Rouge”, który otuleni w koce mieszkańcy oglądali na ekranie rozwieszonym na czerpni powietrza metra.</p>
<p>Czym dla mieszkańców Kabat jest ich park? Na pewno powodem do dumy, bo to, co jeszcze dwa lata temu było zaniedbanym klepiskiem, dzisiaj wygląda znacznie lepiej. Rośnie w nim kilkaset roślin, w tym kilkumetrowe drzewa. Wprawdzie chodników nadal brak (musi je sfinansować gmina), ale mieszkańcy już wybrali wzór, który najbardziej im się podoba. W parku ma też powstać strumyk.</p>
<p>Park i organizowane w nim pikniki wydają się być elementem, którego brakuje na nowoczesnych osiedlach, na których wszyscy mieszkają otoczeni płotami i ochroniarzami. Na wsi pracowało się wspólnie na polu, pomagało sąsiadom. Również w blokach z czasów PRL wszyscy wszystkich znali. Pożyczało się mąkę czy jajka, podrzucało dzieci do opieki sąsiadom. Teraz budynki oddzielają mieszkańców od siebie nawzajem i od świata zewnętrznego. „Nasz Park” stał się czymś, co pozwoliło im o tym na chwilę zapomnieć.</p>
<p>– Julia Szyndzielorz</p>
<p>Więcej o inicjatywie mieszkańców Kabat na stronie www.naszpark.pl; w tekście wykorzystano wypowiedź dla Gazety Wyborczej</p>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/park-uroczo-nielegalny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W sikawkach też najlepsi</title>
		<link>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/w-sikawkach-tez-najlepsi/</link>
		<comments>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/w-sikawkach-tez-najlepsi/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 04 Sep 2008 11:32:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>hal</dc:creator>
				<category><![CDATA[Foto]]></category>
		<category><![CDATA[OSP Raszyn]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pulsraszyna.waw.pl/?p=754</guid>
		<description><![CDATA[Strażacy z OSP Raszyn znów wrócili z zawodów z pucharami. Tym razem nie startowali jednak ze swym najnowocześniejszym sprzętem. Wręcz przeciwnie, w walce o nagrody wspierała ich wiekowa sikawka ręczna.
Z szóstych zawodów sikawek ręcznych w Garwolinie nasi strażacy wrócili z dwoma pucharami: za pierwsze i drugie miejsce. Sikawki to inaczej pompy ręczne, używane przez strażaków [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Strażacy z OSP Raszyn znów wrócili z zawodów z pucharami. Tym razem nie startowali jednak ze swym najnowocześniejszym sprzętem. Wręcz przeciwnie, w walce o nagrody wspierała ich wiekowa sikawka ręczna.<span id="more-754"></span></p>
<p>Z szóstych zawodów sikawek ręcznych w Garwolinie nasi strażacy wrócili z dwoma pucharami: za pierwsze i drugie miejsce. Sikawki to inaczej pompy ręczne, używane przez strażaków przynajmniej od XVIII wieku aż do nastania ery pomp motorowych. – Pierwsza konkurencja to tradycja. Chodzi o to, by sama pompa, cały sprzęt i umundurowanie pochodziły z epoki, w której powstawała straż w danej miejscowości. W naszym wypadku chodzi o 1932 rok, stąd nasze srebrne hełmy i staromodny strój – tłumaczy Krzysztof Maciak z raszyńskiej straży.</p>
<p>Dodaje, że w zawodach walczy się nie tylko o satysfakcję. – Dzięki wygranym co roku możemy doposażyć strażaków w najbardziej podstawowy sprzęt. Ludzi nam nie brakuje, więc sprzęt się zawsze przyda – mówi. OSP Raszyn to nie tylko tradycja. Jeszcze w tym roku obok wysłużonego, jedenastoletniego Jelcza pojawi się supernowoczesny wóz strażacki marki MAN. Taki sprzęt nie jest tani, klasa luks kosztuje 800-900 tys. złotych.<br />
– Krzysztof Machocki, fot. Przemysław Bociąga</p>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/w-sikawkach-tez-najlepsi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Winnica pod dachem</title>
		<link>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/winnica-pod-dachem-teresin-schenker-ambra/</link>
		<comments>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/winnica-pod-dachem-teresin-schenker-ambra/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 31 Jul 2008 12:59:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>hal</dc:creator>
				<category><![CDATA[Foto]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pulsraszyna.waw.pl/?p=731</guid>
		<description><![CDATA[Gdzie nie spojrzeć – stosy palet wyładowanych winem.  Najwyżej trzy w pionie, bo butelki więcej nie wytrzymają. Za to regały wysokiego składowania sięgają aż pod dach. Na jednych całe palety, na innych pojedyncze butelki. W magazynie w Teresinie mieści się więcej wina, niż w niejednej winnicy.

Rozmaite magazyny i stacje przeładunkowe od kilkunastu lat wrastają [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Gdzie nie spojrzeć – stosy palet wyładowanych winem.  Najwyżej trzy w pionie, bo butelki więcej nie wytrzymają. Za to regały wysokiego składowania sięgają aż pod dach. Na jednych całe palety, na innych pojedyncze butelki. W magazynie w Teresinie mieści się więcej wina, niż w niejednej winnicy.</p>
<p><span id="more-731"></span><br />
Rozmaite magazyny i stacje przeładunkowe od kilkunastu lat wrastają w krajobraz około warszawskich miejscowości. Z zewnątrz wszystkie wyglądają podobnie: duże, blaszane kostki budynków, place manewrowe i rampy wyładowcze. Do tego rzędy samochodów ciężarowych i wózków widłowych. Jednak nie każdy ma możliwość obejrzeć taki magazyn od środka – a takie wizyty bywają zaskakujące.<br />
Centrum logistyczne w Teresinie należy do firmy Schenker, jednego z większych operatorów logistycznych na świecie. Powstało specjalnie na potrzeby współpracy z firmą Ambra zajmującej się sprowadzaniem do Polski i dystrybucją win. Skala przedsięwzięcia jest ogromna. Wino składuje się zarówno na paletach, jak i w pojedynczych kartonach. Palet jest 20 tys., gdyby ustawić je w rzędzie miałyby 26 kilometrów. Jak połapać się w tym labiryncie paczek i kilkunastometrowych regałów? Bez elektroniki nie byłoby to możliwe. Każda paczka ma kod kreskowy. Pracownicy dzięki specjalnym czytnikom rejestrują położenie i zawartość każdej z nich, a system informatyczny rejestruje wszystkie ruchy.<br />
Dziennie z magazynu wyrusza w Polskę ok. 350 tys. litrów alkoholi, średnio tysiąc palet po ok. 500 butelek w każdej. Od najtańszych szampanów sprzedawanych w supermarketach, po wina z najniższej półki. Celowo piszę „najniższej”, bowiem najlepsze wina trzyma się blisko ziemi, by ograniczyć ryzyko stłuczenia. – A jest się czego obawiać, bowiem najdroższym alkoholem, jaki przewinął się przez magazyn, był armaniak z 1900 roku za – bagatela – 12 tys. zł. Butelki za 8 tys. od sztuki nie są niczym rzadkim – tłumaczy Jarosław Wiśniewski, dyrektor logistyki w Schenkerze.<br />
– Krzysztof Machocki</p>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/winnica-pod-dachem-teresin-schenker-ambra/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polska odpadła, mistrzostwa trwają</title>
		<link>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/polska-odpadla-mistrzostwa-trwaja/</link>
		<comments>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/polska-odpadla-mistrzostwa-trwaja/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 19 Jun 2008 12:40:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>hal</dc:creator>
				<category><![CDATA[Foto]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pulsraszyna.waw.pl/?p=718</guid>
		<description><![CDATA[Jak wiadomo, sport ma dwa oblicza. Inaczej uprawia się go na boisku, inaczej praktykuje przed telewizorem. Ostatnie dni przyniosły niesłychane emocje, związane z mistrzostwami Europy w piłce nożnej. Już wiadomo, że udział naszej reprezentacji w turnieju dobiegł końca, łamy gazet i ekrany telewizorów wypełniają analizy przyczyn tego gwałtownego &#8211; choć w gruncie rzeczy spodziewanego &#8211; [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jak wiadomo, sport ma dwa oblicza. Inaczej uprawia się go na boisku, inaczej praktykuje przed telewizorem. Ostatnie dni przyniosły niesłychane emocje, związane z mistrzostwami Europy w piłce nożnej. Już wiadomo, że udział naszej reprezentacji w turnieju dobiegł końca, łamy gazet i ekrany telewizorów wypełniają analizy przyczyn tego gwałtownego &#8211; choć w gruncie rzeczy spodziewanego &#8211; obrotu spraw. Mówi się więc, że piłkarze nie byli w formie, że zawiodła motywacja, że stronniczy sędzia źle oceniał sytuację. A może przyczyny poszukać w naszej codziennej, sportowej rzeczywistości? Więcej na stroniach 4-5</p>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/polska-odpadla-mistrzostwa-trwaja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O awans, o wszystko, o honor</title>
		<link>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/o-awans-o-wszystko-o-honor/</link>
		<comments>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/o-awans-o-wszystko-o-honor/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 19 Jun 2008 09:32:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>pb</dc:creator>
				<category><![CDATA[Foto]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pulsraszyna.waw.pl/?p=716</guid>
		<description><![CDATA[Jak wiadomo, sport ma dwa oblicza. Inaczej uprawia się go na boisku, inaczej praktykuje przed telewizorem. Ostatnie dni przyniosły niesłychane emocje, związane z mistrzostwami Europy w piłce nożnej. Już wiadomo, że udział naszej reprezentacji w turnieju dobiegł końca, łamy gazet i ekrany telewizorów wypełniają analizy przyczyn tego gwałtownego – choć w gruncie rzeczy spodziewanego – [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jak wiadomo, sport ma dwa oblicza. Inaczej uprawia się go na boisku, inaczej praktykuje przed telewizorem. Ostatnie dni przyniosły niesłychane emocje, związane z mistrzostwami Europy w piłce nożnej. Już wiadomo, że udział naszej reprezentacji w turnieju dobiegł końca, łamy gazet i ekrany telewizorów wypełniają analizy przyczyn tego gwałtownego – choć w gruncie rzeczy spodziewanego – obrotu spraw. Mówi się więc, że piłkarze nie byli w formie, że zawiodła motywacja, że stronniczy sędzia źle oceniał sytuację. A może przyczyny poszukać w naszej codziennej, sportowej rzeczywistości?<span id="more-716"></span></p>
<p>Pierwszy w historii awans polskiej reprezentacji do finałów mistrzostw Europy w piłce nożnej był świętem, które z wielu obojętnych na sport Polaków uczyniło fanów futbolu. Emocje piłkarskie przekładały się na animozje narodowe, polityczne, honorowe. Kiedy oddawaliśmy do druku ten numer Pulsu Raszyna, nasza reprezentacja narodowa właśnie utraciła szanse na wyjście z grupy. Jednak wszyscy chyba zgodzimy się, że najważniejszy był sam awans do finałów.</p>
<blockquote><p>Ironicznie mawia się czasem, że w Polsce żyje niemal 40 milionów sędziów piłkarskich. A że sędziowanie, jak każda umiejętność, wymaga treningu, może trzeba częściej ją ćwiczyć na gminnych boiskach w czasie meczów lig okręgowych?</p></blockquote>
<p>Stan polskiego futbolu to jeden z częściej podnoszonych przez media tematów, zwłaszcza, że co dwa lata jest kolejna okazja, by przetoczył się on przez łamy gazet i zamigał na ekranach telewizorów. Dziennikarze mają nawet specjalne gagi na ironiczne podsumowanie kolejnych naszych porażek: „o awans, o wszystko, o honor” – te określenia pasować mają na przykład do trzech kolejnych meczów w fazie grupowej mistrzostw, w których startuje polska drużyna narodowa. Z podobną ironią mówi się o transferach zagranicznych piłkarzy, którym trzeba nadać polskie obywatelstwo, by mogli podnosić poziom naszej drużyny.</p>
<p>Jednak zupełnie przypadkiem podobnie rzecz ma się z kulturą: polskie występy na festiwalu Eurowizja komentowane są w zbliżony sposób, jak, co nasz udział w dużych imprezach sportowych – i często podobnie się kończą: spektakularną klapą, po której marzyć można tylko, by nikt naszego występu nie zauważył. A raczej nie o to chodzi.</p>
<p>Gdzie szukać wspólnego mianownika problemów reprezentacji naszych piłkarzy? A może odpowiedź jest gdzie indziej, dookoła nas? Nasza reprezentacja narodowa w sporcie czy też artystyczna, jak sama nazwa wskazuje, reprezentuje to, co dzieje się w Polsce w tych dziedzinach życia. Wystarczy więc popatrzeć na liczbę kibiców podczas meczów futbolowych ligi okręgowej, wystarczy odwiedzić wystawę w gminnej bibliotece by dojść do wniosku, że sedno sprawy tkwi tutaj. Królowie strzelców i mistrzowie piosenki rosną na naszych oczach, wśród nas. Zaczynają, jak nasze dzieci – na szkolnych  czy gminnych boiskach, w małych salkach koncertowych czy ogródkach jordanowskich.</p>
<p>Dlatego, prócz wielkiego wysiłku budowy stadionów narodowych, potrzebujemy jeszcze tysiąca mniejszych wysiłków: zapełniania gminnych boisk, zarówno pól dla sportowców, jak i ławek dla kibiców. W końcu, parafrazując afrykańskie porzekadło, „potrzeba całej wioski aby wychować mistrza”.</p>
<p>– Przemysław Bociąga, fot. Radosław Pasterski</p>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/o-awans-o-wszystko-o-honor/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wesoły nam dzień dziś nastał</title>
		<link>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/wesoly-nam-dzien-dzis-nastal/</link>
		<comments>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/wesoly-nam-dzien-dzis-nastal/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 20 Mar 2008 10:17:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>pulsraszyna</dc:creator>
				<category><![CDATA[Foto]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pulsraszyna.waw.pl/?p=626</guid>
		<description><![CDATA[Żyjący w VI wieku papież Grzegorz Wielki nazwał kiedyś Wielkanoc uroczystością uroczystości, a więc największą uroczystością kościelną. Szczególną, bo przecież Święto Zmartwychwstania Pańskiego przypada na koniec zimy, wtedy to wiosna obejmuje panowanie nad światem, zaczyna się nowy czas w przyrodzie.
Pewien chłopski poeta napisał pod koniec XIX wieku: Dziś dzień Wielkanocy, Chrystus zmartwychwstaje,/Nam, bracia Polaki, przykład [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Żyjący w VI wieku papież Grzegorz Wielki nazwał kiedyś Wielkanoc uroczystością uroczystości, a więc największą uroczystością kościelną. Szczególną, bo przecież Święto Zmartwychwstania Pańskiego przypada na koniec zimy, wtedy to wiosna obejmuje panowanie nad światem, zaczyna się nowy czas w przyrodzie.<span id="more-626"></span></p>
<p>Pewien chłopski poeta napisał pod koniec XIX wieku: <em>Dziś dzień Wielkanocy, Chrystus zmartwychwstaje,/Nam, bracia Polaki, przykład z siebie daje. (&#8230;)/ Jak Chrystus na krzyżu był żółcią pojony,/Tak i naród polski jest dziś udręczony</em>. Święta Wielkiej Nocy były dla Polaków symbolem zwycięstwa dobra nad złem, prawdy nad kłamstwem, ducha nad materią. Te święta  były obchodzone w Polsce zawsze niezwykle uroczyście i hucznie. Odbycie rekolekcji, odpuszczenie grzechów, odrodzenie duchowe związane ze Zmartwychwstaniem rozpoczynało kiedyś nowy etap życia społeczności i poszczególnych ludzi.</p>
<p>Aby móc sumiennie przygotować się do Wielkanocy konieczny był 40-dniowy post od Popielca, a w połowie XIII w. w Polsce rozpoczynający się nawet na 70 dni przed świętami. Kroniki niemieckiego biskupa Dietmara z sprzed tysiąca lat podają, że osobom nieprzestrzegającym postu w czasach piastowskich wybijano zęby. W późniejszych wiekach zaniechano na szczęście takich drakońskich metod. Staropolskie posty miały znaczenie nie tylko religijne, bowiem pozwalały na kilkutygodniową przerwę w jedzeniu tłustych i ciężkostrawnych potraw, w których jarzyny odgrywały raczej marginalną rolę.</p>
<p><em>Otóż Wierzbna, otóż Kwietna/ zawitała nam Niedziela (&#8230;)</em>, pisał o <strong>Niedzieli Palmowej</strong> Władysław Syrokomla. To na pamiątkę wjazdu Chrystusa do Jerozolimy na 5 dni przed ukrzyżowaniem zgromadzony lud witał Go palmowymi gałązkami. Zwyczaj przygotowywania palm zadomowił się w Polsce dawno, według pradawnych wierzeń miały one zawierać gałązkę leszczyny, wierzby, cisu, sosny lub jałowca, zaś zabronione było dodawanie gałązki topoli. Starym zwyczajem po powrocie z kościoła &#8211; dla zdrowia &#8211; chłostano się palmami,  a także połykano pączki z wierzbowych gałązek. Potem na wsi zatykano je za „święty obraz&#8221;, a w mieście wieszano na ścianie lub wstawiano do wazonu i trzymano zasuszone do następnej Niedzieli Palmowej.</p>
<p><em>Już Wielki Tydzień, rzewniejsze brzmią pieśni,/ Dłuższe modlitwy, posępniejsze lica,/ Śmiech się nie ozwie, struna nie zadzwoni (&#8230;) </em>pisał Adam Pług o tygodniu poprzedzającym Wielką Niedzielę, w którym uczestniczono w nabożeństwach upamiętniających wjazd Chrystusa do Jerozolimy, zapowiadających Jego śmierć i Zmartwychwstanie. W tym czasie odwiedzano też chorych i ubogich, udzielając im wsparcia. W Wielką Środę po odprawieniu jutrzni (porannej mszy) w kościele, podczas której śpiewając psalmy gaszono po jednej świecy, aż do rezurekcji milkły kościelne dzwony, a po wsiach chodzili chłopcy z kołatkami czy bębnami i przypominali wszystkim, że obowiązuje post.</p>
<p>Od Wielkiego Czwartku do Wielkiej Soboty słychać było tylko kołatki symbolizujące wypędzenie Judasza. W Wielki Czwartek, zwany też Cierniowym, na pamiątkę umycia przez Chrystusa nóg swoim uczniom w Polsce kultywowano zwyczaj, według którego biskupi i królowie polscy myli nogi starcom. Ksiądz Jędrzej Kitowicz pisze w swoim „Opisie obyczajów za panowania Augusta III<em>&#8220;</em>, że <em>sadzano ich potem do stołu, a król i znakomitsze osoby im usługiwały. Każdy starzec otrzymywał zupełny ubiór, łyżkę, nóż i grabki srebrne, tudzież serwetę, w której dukat był zawiązany</em>. Wieczorem &#8211; na pamiątkę wieczerzy pańskiej &#8211; we wszystkich domach jedzono postną kolację zwaną tajnią. Według staropolskich obyczajów wielu Polaków po tajni aż do wielkanocnego śniadania nic już nie jadło.</p>
<p>Zwyczaj strojenia Grobów Chrystusa w Wielki Piątek przywędrował prawdopodobnie z Czech lub Niemiec, ale dopiero w Polsce naprawdę się rozwinął. Szczególnie jezuici i misjonarze zasłynęli z bardzo bogatego i pomysłowego strojenia Grobów Pańskich nawiązujących do scen z Pisma Świętego (np. prorok Daniel w jaskini lwa, Jonasz połykany przez wieloryba). Znane są nawet zapiski o ruchomych grobach, w których <em>lwy błyskały oczami szklanymi i wachlowały jęzorami z paszczęk wywieszonymi</em> (Kitowicz, „Opis obyczajów&#8230;&#8221;).</p>
<p>Polacy zaczęli wykorzystywać do ubierania Grobów Pańskich także elementy narodowe, jak szable, tarcze czy inne militaria. Starą, piękną tradycją stało się odwiedzanie Grobów strzeżonych przez specjalne warty składające się np. z żołnierzy (w miastach) czy najbardziej szanowanych gospodarzy (na wsi). Odwiedzano jak największą ilość Grobów, modlono się przy nich, a także składano datki na biednych. Ale zdarzało się, że w XVIII w. ta pobożna tradycja nabrała charakteru spotkań towarzyskich i jak pisze ówczesny pamiętnikarz Fryderyk Szulc <em>towarzystwa umawiają się tam a tam spotkać (&#8230;), jadą powozami i konno, przy wnijściu zachowują pozory, klękają lub schylają się przed jaśniejącym grobem i zasiadają zaraz na krzesłach (&#8230;) zaczepiając znajomych, rozmawiając o wielu niepobożnych przedmiotach itp</em>.</p>
<p>W ludowych obrzędach wielkopiątkowych ważne miejsce zajmują śledź i żur, czyli potrawy stanowiące podstawę codziennego postnego jadłospisu. W Wielki Piątek rozsypywano na polach popiół, a potem tłuczono garnek, w którym go przyniesiono. Następnie wynoszono z kuchni żur i śledzie i np. zakopywano je z dala od domu. Kitowicz pisze ponadto, że <em>śledzia wieszano na długim i grubym powrozie (&#8230;) na suchej wierzbie, albo innym drzewie, karząc go niby za to, że przez sześć niedziel panował nad mięsem morząc żołądki ludzkie słabym posiłkiem swoim</em>. W Wielki Piątek pieczono „święcone&#8221; min. chleb żytni, pszenny, placki z serem, a w wodzie pozostałej po umyciu naczyń, w których zarabiano ciasto, myto twarz i ręce, aby zapewnić sobie urodę i gładką cerę.</p>
<p>To także dzień, w którym przygotowywano wielkanocne jajka symbolizujące nowe rodzące się życie. Istniało wiele technik ich wykonywania: najpopularniejsze były jednobarwne kraszanki, a jeśli miały wyskrobany deseń nazywano je rysowankami lub skrobankami, zaś na pisankach malowano (pisano) pszczelim woskiem wzory, a potem jajka barwiono na różne kolory np. w łupinach cebuli (żółty, czerwony), w zbożach i liściach pokrzywy (zielony) czy w wywarze z płatków ciemnej malwy (fioletowy). Kolor jajek miał również znaczenie: fioletowe i niebieskie oznaczały koniec wielkopostnej żałoby, żółte i zielone symbolizowały radość ze zmartwychwstania Chrystusa, a czerwone Jego krew przelaną za grzechy ludzi. Zdobione jajka były ulubionym prezentem wielkanocnym, obdarowywano nimi bliskich i przyjaciół. Często chowano je np. w ogrodzie, a dzieci miały wiele zabawy w czasie ich szukania.</p>
<p>W Wielką Sobotę kościelne dzwony przerywały swoje milczenie, rano święcono ogień i wodę, a przez cały dzień pokarmy. Święcone to powszechny i bardzo lubiany w Polsce zwyczaj, a w koszyczku nie mogło zbraknąć chleba, wędliny, masła, chrzanu, soli, baranka i masła lub cukru. No i oczywiście jajek, którymi dzielono się podczas uroczystego śniadania w Wielką Niedzielę.</p>
<p>Warto dodać, że sobotni wieczór kończyła rezurekcja, pierwsza <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Msza_%C5%9Awi%C4%99ta" title="Msza Święta">msza</a> z okazji <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Wielkanoc" title="Wielkanoc">uroczystości Zmartwychwstania Pańskiego</a>, połączona z <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Procesja" title="Procesja">procesją</a>. Mszę tę sprawowano czasem o północy, a potem przeniesiono na niedzielny świt. Rezurekcyjnym dzwonom wtórowały armaty, a także strzelby i pistolety. Wracając z porannej mszy do domów śpiewano np. <em>Jedzie Jezus jedzie/ weźmie żur i śledzie/ Kiełbasy zostawi/ I pobłogosławi</em>. Nawet w uboższych domach tego dnia stoły obfitowały w mięsa i ciasta. Tak po wielodniowym poście rozpoczynało się wielkie obżarstwo.</p>
<p>Pierwszy dzień świąt spędzano na ogół w ścisłym rodzinnym gronie, dopiero zaś w Wielkanocny Poniedziałek składano wizyty krewnym, sąsiadom czy znajomym. Ten dzień słynął w całej Polsce z oblewania się wodą i był nazywany w różnych regionach śmigusem-dyngusem, a także lejkiem. Zwyczaj ten był krytykowany przez władze kościelne. W pochodzącej z XV w. uchwale synodu diecezji poznańskiej można przeczytać: <em>zabraniajcie, aby w drugie i trzecie święto wielkanocne mężczyźni kobiet, a kobiety mężczyzn nie ważyli się napastować o jaja i inne podarunki, co pospolicie nazywa się dygować, ani do wody ciągnąć, bo swawole i dręczenie takie nie odbywają się bez grzechu śmiertelnego i obrazy imienia Boskiego.</em> Nazwa śmigus-dyngus wzięła się z połączenia kilku wielkanocnych obrządków, chodzenia po dyngusie (zbierania podarków, podobnie jak to czynią kolędnicy w czasie świat Bożego Narodzenia) oraz śmigusa czyli uderzania brzozową rózgą po nogach, co wiązało się też z wykupem oraz oblewaniem wodą.</p>
<p>Niebawem nadejdzie przez wielu oczekiwana Wielkanoc. W ferworze przedświątecznych przygotowań nie zapominajmy o duchowym wymiarze tych świąt i przywołajmy słowa starej pieśni religijnej: <em>Zwycięzca śmierci, piekła i szatana wychodzi z grobu dnia trzeciego z rana, (&#8230;) ustąpcie od nas smutki i trosk fale, gdy Pan Zbawiciel triumfuje w chwale, Ojcu swojemu uczynił zadość, nam niesie radość. Alleluja! Przez Twe chwalebne, Chryste Zmartwychwstanie, Daj w łasce Twojej stateczne wytrwanie i niech tak w chwale, jakoś Ty równie my zmartwychwstaniemy. Alleluja! </em></p>
<p>- Marta Czyżewska</p>
<blockquote><p><em>Drogą, którą co święto szli ludzie ze śpiewką.</em></p>
<p><em>Idzie sobie Pan Jezus wpółnagi i bosy</em></p>
<p><em>Z wielkanocną w przebitej dłoni chorągiewką.</em></p>
<p><em>Naprzeciw idzie chłopka. Ma kosy złociste,</em></p>
<p><em>Łowicka jej spódniczka i piękna zapaska.</em></p>
<p><em>Poznała Zbawiciela z świętego obrazka,</em></p>
<p><em>Upadła na kolana i krzyknęła: „Chryste!&#8221;</em></p>
<p><em>Bije głową o ziemię z serdeczną rozpaczą,</em></p>
<p><em>A Chrystus się pochylił nad klęczącym ciałem</em></p>
<p><em>I rzeknie: „Powiedz ludziom, niech więcej nie płaczą,</em></p>
<p><em>Dwa dni leżałem w grobie. I dziś zmartwychwstałem.&#8221;</em></p></blockquote>
<p>(Jan Lechoń)<br />
<em><br />
</em></p>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/wesoly-nam-dzien-dzis-nastal/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Z Janek na salony</title>
		<link>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/z-janek-na-salony/</link>
		<comments>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/z-janek-na-salony/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 Feb 2008 03:03:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>pb</dc:creator>
				<category><![CDATA[Foto]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pulsraszyna.waw.pl/?p=598</guid>
		<description><![CDATA[Sejm RP ogłosił specjalną uchwałą rok 2008, w którym minie 10. rocznica śmierci autora „Pana Cogito”, Rokiem Zbigniewa Herberta. W miniony poniedziałek odbyła się oficjalna inauguracja imprezy, dla której logo zaprojektował młody artysta z Janek, Jakub Słomkowski.
– Na co dzień nie zajmuję się projektowaniem logo. Jestem malarzem, pierwszy raz próbowałem sił w tej dziedzinie – [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Sejm RP ogłosił specjalną uchwałą rok 2008, w którym minie 10. rocznica śmierci autora „Pana Cogito”, Rokiem Zbigniewa Herberta. W miniony poniedziałek odbyła się oficjalna inauguracja imprezy, dla której logo zaprojektował młody artysta z Janek, Jakub Słomkowski.<span id="more-598"></span></p>
<p>– Na co dzień nie zajmuję się projektowaniem logo. Jestem malarzem, pierwszy raz próbowałem sił w tej dziedzinie – mówi Słomkowski. Jednak to jego projekt, spośród 250 nadesłanych, jury uznało za najlepszy. Trudno opisać go słowami: przedstawia jakby ptaka, niosącego literę H. Przypomina jednak także otwartą księgę. Całość układa się w litery: r i H &#8211; rok Herberta.</p>
<p>Z Jakubem, który już nie mieszka w Jankach, spotykamy się w kawiarni w centrum Warszawy, ale proponuje nam wizytę w jego pracowni na Pradze. W pofabrycznym pomieszczeniu panuje iście artystyczny nieład. – Bardzo lubię taki stan pracowni. Czasami dzięki temu, że coś leży na podłodze, pod ręką, przychodzi mi do głowy, żeby tego użyć – twierdzi. Rzeczywiście, wśród różnych przedmiotów można tam znaleźć tubki farb, kleje i malarskie narzędzia, ale także albumy dawnych mistrzów. Jak widać nawet współcześni malarze sięgają do klasyków w poszukiwaniu inspiracji, chociaż dzieła Słomkowskiego dalekie są od realistycznej obfitości w szczegóły, która cechowała Bruegla czy Rubensa.</p>
<p>Zauważam, że jego obrazy przypominają trochę prace Wilhelma Sasnala, malarza z Tarnowa, uznanego ostatnio przez prestiżowe czasopismo „Flash Art” za najlepszego młodego artystę świata. – U Sasnala urzeka mnie najbardziej to, że wie, co chce powiedzieć i po prostu to robi. Ta bezpośredniość jest bardzo cenna. Ja maluję obrazy abstrakcyjne, ale zawsze w punkcie wyjścia znajduje się jakiś pejzaż albo martwa natura – tłumaczy Jakub Słomkowski. Czy taki sposób pracy przyniesie mu sławę?</p>
<p>Ma dopiero 25 lat, podczas gdy o 10 lat starszy Sasnal wciąż jest uznawany za „młodego artystę”. Może malarz z Janek będzie jedną z tych osób, dzięki którym nasza okolica zasłynie w najbliższych latach? – Nie cierpię na niezrozumienie – uśmiecha się Słomkowski. – Ci, którzy pofatygują się, by oglądać moje prace, najczęściej wiedzą, czego się spodziewać. Gorzej jest ze zrozumieniem ze strony rodziny – żartuje.<br />
– Przemysław Bociąga</p>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/z-janek-na-salony/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ukradł własny rower</title>
		<link>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/ukradl-wlasny-rower/</link>
		<comments>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/ukradl-wlasny-rower/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 07 Feb 2008 02:51:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>pb</dc:creator>
				<category><![CDATA[Foto]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pulsraszyna.waw.pl/?p=590</guid>
		<description><![CDATA[On ukradł, jemu ukradli &#8211; nieważne, jest zamieszany w kradzież. Ten stary żart z cyklu dowcipów o radiu Erewań nabrał ostatnio nowego znaczenia za sprawą pana Wacława, emeryta z Podolszyna Nowego, który od wielu lat codziennie jeździł do pracy na swoim wysłużonym rowerze. 
Tego dnia codzienny rytuał powrotu do domu przerwała niemiła niespodzianka. – Kiedy [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>On ukradł, jemu ukradli &#8211; nieważne, jest zamieszany w kradzież. Ten stary żart z cyklu dowcipów o radiu Erewań nabrał ostatnio nowego znaczenia za sprawą pana Wacława, emeryta z Podolszyna Nowego, który od wielu lat codziennie jeździł do pracy na swoim wysłużonym rowerze. <span id="more-590"></span></p>
<p>Tego dnia codzienny rytuał powrotu do domu przerwała niemiła niespodzianka. – Kiedy wyszedłem, roweru nie było, jakby pod ziemię się zapadł – opowiada energiczny staruszek. – Zostawiłem go przed budynkiem, jak zawsze. Kto mógł się na niego połasić? – myślał pan Wacław. Uznał, że rower na pewno sprzedano na złom, jednak poszukiwania we wszystkich okolicznych skupach surowców wtórnych nie dały żadnych rezultatów. – Wtedy zadzwoniła do mnie sąsiadka, pani Julita. Mieszka na rogu i ma dobry widok na ulicę, wie o wszystkim, co dzieje się dookoła. Mówiła, że widziała coś dziwnego. Zobaczyła mężczyznę jadącego na moim rowerze i nawet chciała mnie pozdrowić, ale zorientowała się, że to nie byłem ja – ciągnie dalej emeryt.</p>
<p>To był trop. Pan Wacław upewniony, że roweru należy szukać w środowisku kolarzy, a nie złomiarzy, rozpoczął energiczne śledztwo. Już wkrótce miało ono przynieść rezultaty. Ktoś inny widział składak oparty o ścianę domu przy Kazimierza Wielkiego. Pan Wacław postanowił pojechać tam razem z policją. – Najpierw okazało się, że na komisariacie nie mają w tej chwili wolnego radiowozu, ale ponieważ prócz jednośladu miałem także cztery kółka, zabrałem funkcjonariusza ze sobą autem – snuje opowieść starszy pan. Na pytanie policjanta, ile wart jest skradziony środek komunikacji, odparł bez wahania: dla emeryta to rzecz bezcenna.</p>
<p>Rower rzeczywiście znajdował się tam, gdzie wskazał informator, jednak policjant odmówił odebrania pojazdu. Wymagało to wejścia na posesję. Obaj panowie czekali na sprawcę kilka godzin. Funkcjonariusz w tym czasie próbował ustalić wartość kilkunastoletniego roweru przy użyciu radiostacji, ale z każdą próbą okazywało się, że przywiązanie pana Wacława jest największą wartością, jaka wchodzi tu w rachubę. Policjantowi ta sytuacja nie odpowiadała: nie bardzo umiał bez tego dokończyć typowe zdanie zeznania: „skradziono na szkodę Wacława S. rower marki Wigry-3 o wartości&#8230;”.</p>
<p>Po kilku godzinach mundurowy zaproponował, by wrócić na komisariat i spisać protokół. – Nie mogłem się na to zgodzić – opowiada poszkodowany. – Zajęlibyśmy się formalnościami, a tymczasem jedyny namacalny dowód przestępstwa &#8211; mój rower &#8211; zniknąłby nam z oczu. Jak w tej sytuacji mielibyśmy odzyskać zgubę? &#8211; pyta.</p>
<p>Policjant odjechał więc radiowozem razem z kolegami, którzy właśnie przejeżdżali, tymczasem emeryt&#8230; wziął swój rower i pojechał na policję poinformować o odnalezieniu jednośladu. – Nie miałem innego wyjścia – tłumaczy. – Jeszcze chwila i mój rower zniknąłby mi sprzed oczu nieodwołalnie. Czy jestem złodziejem na równi z tym, który ukradł mi moją własność? – zastanawia się emeryt.<br />
– fb<br />
<em> imiona bohaterów i nazwy miejscowe zostały zmienione</em></p>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/ukradl-wlasny-rower/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
