<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Puls Raszyna &#187; Wywiady</title>
	<atom:link href="http://www.pulsraszyna.waw.pl/category/wywiady/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.pulsraszyna.waw.pl</link>
	<description>dwutygodnik niezależny</description>
	<lastBuildDate>Tue, 09 Feb 2010 15:07:54 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.4</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Tomasz Sokołowski: Trzeba się nabiegać</title>
		<link>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2009/tomasz-sokolowski-trzeba-sie-nabiegac/</link>
		<comments>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2009/tomasz-sokolowski-trzeba-sie-nabiegac/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Mar 2009 03:55:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>hal</dc:creator>
				<category><![CDATA[Sport]]></category>
		<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Legia]]></category>
		<category><![CDATA[piłka nożna]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowa]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Sokołowski]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Sokołowski I]]></category>
		<category><![CDATA[uks łady]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pulsraszyna.waw.pl/?p=1286</guid>
		<description><![CDATA[W zeszłym miesiącu skład zespołu UKS Łady zasilił długoletni zawodnik podstawowego składu Legii Warszawa i jeden z najlepiej wyszkolonych pomocników w polskiej piłce. O futbolu, życiowych planach i ambicjach drużyny z Ład opowiada Tomasz Sokołowski. 
Skąd pomysł, by grać właśnie dla UKS Łady?
Jakieś osiem miesięcy temu wziąłem rozbrat z piłką wyczynową, ale staram się być [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W zeszłym miesiącu skład zespołu UKS Łady zasilił długoletni zawodnik podstawowego składu Legii Warszawa i jeden z najlepiej wyszkolonych pomocników w polskiej piłce. O futbolu, życiowych planach i ambicjach drużyny z Ład opowiada Tomasz Sokołowski. <span id="more-1286"></span></p>
<p><strong>Skąd pomysł, by grać właśnie dla UKS Łady?</strong><br />
Jakieś osiem miesięcy temu wziąłem rozbrat z piłką wyczynową, ale staram się być cały czas w ruchu. Oczywiście już nie zawodowo, ale gram na przykład w lidze oldboyów. Z trenerem UKS znam się już parę lat pomysł na współpracę wyniknął jakoś tak naturalnie, od słowa do słowa. No i zobaczymy, może będę mógł jakoś chłopakom pomóc.</p>
<p><strong> To ze strachu przed bezczynnością na emeryturze?</strong><br />
Na pewno ciągnie mnie do piłki, od niej nie da się tak łatwo uciec. Na co dzień pracuję na Legii z młodzieżą z rocznika ’93, więc bezczynność mi nie grozi. A co do UKS – nie mówię, że to będzie współpraca na dłużej. Najpierw muszę sprawdzić, czy mi to nadal sprawia przyjemność, czy dobrze się czuję na takich treningach, czy podołam fizycznie.<br />
<strong> Od przeciętnego zawodnika UKS jest pan starszy o ponad dekadę, czy to nie jest problem?<br />
</strong>To nie tak. Z punktu widzenia trenera oni są już ukształtowani, dorośli. Więc praca trenerska z nimi nie odbiega od tego, jak pracuje się z seniorami w innych drużynach. Co innego chłopcy, którymi zajmuję się w Legii: oni mają po 15 czy 16 lat, dopiero dojrzewają i cały czas jeszcze rosną, ale to zupełnie inna praca.</p>
<p>Tak czy inaczej mam nadzieję, że będę w stanie pomóc drużynie w najbliższym czasie, bo cel trenera jest jasny: awansować. Zobaczymy jak to się rozwinie, mamy kilka punktów straty, inne drużyny też o tym myślą. Przez moją pracę raczej nie będę mógł uczestniczyć we wszystkich treningach, ale moje doświadczenie i umiejętności mogą się przydać na boisku. Ale też trzeba pamiętać, że jedna osoba może pomóc, ale w pojedynkę na pewno sama nie wygra meczu. Jest zbyt wiele czynników.</p>
<p><strong>Czy da się zgrać z nową drużyną bez uczestnictwa we wszystkich treningach?<br />
</strong>To kwestia przede wszystkim profesjonalizmu i własnych umiejętności. Przez te wszystkie lata trochę doświadczenia zdobyłem, i na tym bazuję. Wydaje mi się, że sobie poradzę. Przechodząc do Legii też z początku na tym się opierałem. Wiadomo, nie w każdej drużynie człowiek może się odnaleźć, nie z każdą się zgrać. Czasem wychodzi na to, że do jednych drużyn zawodnik pasuje, a do innych nie. To wychodzi z czasem.<br />
Mnie jest trochę łatwiej, bo UKS gra w niższej lidze niż moje dotychczasowe drużyny, a umiejętności mi nie brakuje. Tyle że samym staniem nikt jeszcze meczu nie wygrał, trzeba się nabiegać. A w tym doświadczenie i umiejętność ustawienia się na pewno pomogą.</p>
<p><strong>Grał pan już w kilku meczach UKS. Jak pan ocenia szanse drużyny na awans?<br />
</strong>Brałem udział w dwóch sparringach i grało się świetnie, wynik też był dobry. Ale to za mało, by oceniać, liga to wszystko zweryfikuje. W meczach sparringowych można przećwiczyć pewne schematy, zagrania, ale to gra na sucho. Nie ma w niej tych emocji, bo i nie walczy się o punkty. Inne jest więc podłoże tych spotkań.</p>
<p>Po dwóch meczach widzę wyraźnie, że chłopaki mają potencjał, ale nie znam jeszcze przeciwników, z jakimi będą grali w tym sezonie. A od ich gry też przecież bardzo wiele zależy. Może się przecież okazać, że choć UKS jest doskonałą drużyną, w lidze zderzy się z jeszcze lepszymi.<br />
<strong></strong></p>
<p><strong>Czy zostanie pan w UKS jeśli uda się awansować do wyższej ligi?<br />
</strong>Póki co większość czasu poświęcam na pracę z chłopakami tu, na Legii. Treningi cztery razy w tygodniu, do tego mecze, sparringi, część chłopców zakwaterowana jest w bursie, więc dochodzą do tego ich kłopoty w szkole, kilku mieszka kilkaset kilometrów od Warszawy… To jak każda praca z 15-latkami, tylko na pełen etat. W sumie z trenerem asystentem Kubą Sowińskim mamy co robić. Natomiast co do UKS Łady &#8211; nie wybiegam w aż tak odległą przyszłość. Na razie związałem się z klubem na rundę wiosenną, zobaczymy jak się ułożą nasze relacje, na czym skończymy sezon.<br />
– rozmawiał Krzysztof Machocki</p>
<blockquote><p>
Tomasz Sokołowski (ur. 1970 w Gdyni) karierę rozpoczynał w Pruszczu Gdańskim, gdzie grywał jeszcze jako młodzik. W 1992 został zawodnikiem Stomilu Olsztyn, z którym wywalczył awans do Ekstraklasy. W 1996 został zawodnikiem Legii, z którą odniósł swoje największe zwycięstwa: mistrzostwo Polski (2002), Puchar Polski (1997) i Superpuchar (1997). Po 2005 roku grał jeszcze dla Górnika Łęczna, Ruchu Chorzów i Jagiellonii Białystok. Mieszka w Warszawie z żoną i dwójką dzieci, jak sam przyznaje jeszcze za młodych na treningi piłkarskie.</p></blockquote>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2009/tomasz-sokolowski-trzeba-sie-nabiegac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Hala sportowa: śmiech na sali</title>
		<link>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/hala-sportowa-smiech-na-sali/</link>
		<comments>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/hala-sportowa-smiech-na-sali/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 May 2008 04:12:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>hal</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[hala sportowa]]></category>
		<category><![CDATA[ks raszyn]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Brzeski]]></category>
		<category><![CDATA[siatkówka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pulsraszyna.waw.pl/?p=683</guid>
		<description><![CDATA[Nasza gmina ma już porządny basen, stadion i kilka przyzwoitych boisk. Może czas na wybudowanie hali sportowej? O jej budowie mówi się od kilkunastu lat, jednak zazwyczaj dopiero tuż przed wyborami. O tym, jak bardzo taki obiekt przydałby się młodzieży rozmawiamy z Marcinem Brzeskim z sekcji siatkarskiej KS Raszyn.
Po co stawiać halę sportową, skoro szkoły [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nasza gmina ma już porządny basen, stadion i kilka przyzwoitych boisk. Może czas na wybudowanie hali sportowej? O jej budowie mówi się od kilkunastu lat, jednak zazwyczaj dopiero tuż przed wyborami. O tym, jak bardzo taki obiekt przydałby się młodzieży rozmawiamy z Marcinem Brzeskim z sekcji siatkarskiej KS Raszyn.<span id="more-683"></span></p>
<p><strong>Po co stawiać halę sportową, skoro szkoły podstawowe na terenie gminy mają już sale gimnastyczne?</strong></p>
<p>Największą zaletą sali gimnastycznej w podstawówce w Raszynie jest to, że jest. Jest w nienajlepszym stanie, a oświetlenie jest fatalne. Za chwilę zajdzie słońce i będziemy grać w półmroku. Niestety, nawet gruntowny remont jej nie pomoże, bo taki obiekt zwyczajnie nie nadaje się do organizacji imprez sportowych. Poćwiczyć można, ale nie ma gdzie usadzić gości. Pole do gry kończy się niemal przy ścianie. Przy grze w siatkówkę oznacza, że ewentualny widz musiałby stać zaraz przy linii, a to grozi nokautem. A i tak jest to największa taka sala w gminie. Dlatego uważam, że potrzebna jest budowa hali z prawdziwego zdarzenia.</p>
<p><strong>Budżet gminy jest bardzo napięty. Czy nie myśli pan, że taki wydatek mógłby się wydawać fanaberią?</strong></p>
<p>Nie, to inwestycja, która ma sens. Nie znam hali, której prowadzenie nie przynosiłoby samorządowi zwrotu poniesionych wydatków. Niedawno o naszej sytuacji rozmawiałem z burmistrzem Staszowa i on skwitował ją krótko: śmiech na sali. W jego mieście nowoczesną halę  postawiono w niecałe pół roku i się opłaciła.</p>
<p>Oczywiście, tego typu obiekty muszą być dotowane, wiadomo, że trzeba będzie sponsorować młodzieży zajęcia. Ale to nie są koszty przekraczające możliwości gminy takiej jak nasza. A że hala jest potrzebna &#8211; to oczywiste. Młodzieży ćwiczącej sporty halowe jest u nas tyle, że nawet sala w SP Raszyn zajęta jest do godz. 22. To nie tak, że mamy same roszczenia. Gdy trzeba było rok czy dwa lata temu przygotować boiska do piłki plażowej &#8211; częściowo sami je budowaliśmy. Wystarczy nam wsparcie ze strony gminy, a na pewno pomożemy.</p>
<p><strong>A czy planowaliście zbierać podpisy pod wnioskiem o budowę hali? Młodzież w podobny sposób przeforsowała budowę skateparku. </strong></p>
<p>Sami nie wiemy jeszcze jak ugryźć ten temat. Póki co nasza sekcja siatkarska ma o wiele bardziej prozaiczny problem: nie dostajemy pieniędzy z GOSu. Dostaliśmy 1200 złotych na sprzęt, ale to nie wystarczy na nic więcej. W zeszłym roku na wyjazdy na turnieje dostaliśmy 1200 złotych, a wydaliśmy 4200. A to kwoty jedynie na wpisowe, transport i sprzęt organizujemy we własnym zakresie. Wspiera nas firma Atlas Copco z Sękocina, opłaciła zakup strojów dla drużyny, od kilku sezonów dokłada się też do naszych wyjazdów. Ale jeden sponsor nie wystarczy&#8230;</p>
<p><strong>Nie myślał pan o stworzeniu z sekcji drużyny ligowej?</strong></p>
<p>Skoro brakuje nawet na wyjazdy&#8230; W naszej sekcji pojawia się coraz więcej młodych, jakoś próbujemy wiązać koniec z końcem. Jeśli nie uda się w Raszynie, to może gdzie indziej. W Łazach jest hala, w Błędowie, w Nadarzynie dwie, podobnie w Piasecznie. Dwie sale są też w Konstancinie, gdzie dyrektorem jest były szef naszego GOS Krzysztof Kowal. Była już propozycja, żeby sekcję siatkówki przenieść do nich, bo dysponują dwiema halami sportowymi.</p>
<p><strong>Kusi?</strong></p>
<p>Kusi, ale przecież to nie chodzi o wygodę. Sekcja siatkarska działa w Raszynie już od 1991 roku. Teraz staramy się rozwinąć, staramy się otworzyć na przykład na młodzież z gimnazjum. Ale to wymaga funduszy. My, starsi, zarabiamy i możemy sobie pozwolić na kupno piłek, strojów czy składkę na nową siatkę do gry. Ale dla młodzieży to jest o wiele trudniejsze, musi za każdym razem prosić rodziców. A nie każdego stać na takie wydatki, jeden sezon w lidze amatorskiej to ok. 600 złotych. Rozumiem, że większość gminy pasjonuje się piłką nożną, ale inne sekcje też się zaczęły rozwijać. Po co to psuć?</p>
<p><strong>To co dalej z sekcją siatkarską?</strong></p>
<p>Będziemy walczyć, i o halę, i o dofinansowanie. Za poprzedniej kadencji było łatwiej o fundusze, dziś jest dużo trudniej, ale się nie poddajemy. Próbujemy się dogadać z dyrektorem GOS, prezes KS Raszyn Piotr Pikiel obiecał wstawić się za nami w gminie. Przecież nie chcemy wiele, dwa tysiące złotych rocznie to nie są wielkie pieniądze, a mogą wiele zmienić.<br />
- rozmawiał Krzysztof Machocki, zdjęcia Piotr Schmidtke</p>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/hala-sportowa-smiech-na-sali/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>UKS Łady: będzie ciężko</title>
		<link>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/uks-lady-bedzie-ciezko/</link>
		<comments>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/uks-lady-bedzie-ciezko/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 20 Mar 2008 10:27:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>hal</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Sikorski]]></category>
		<category><![CDATA[uks łady]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pulsraszyna.waw.pl/?p=633</guid>
		<description><![CDATA[U progu nowego sezonu piłkarskiego rozmawiamy z Andrzejem Sikorskim, trenerem piłkarzy UKS Łady, jednej z najlepszych drużyn grupy Warszawa I futbolowej ligi okręgowej. 
 Puls Raszyna: Jak wyglądały przygotowania UKS do sezonu?
 Andrzej Sikorski: Nasza sytuacja była skomplikowana, bo brakowało nam miejsc do treningu. Dwa razy w tygodniu wynajmowaliśmy świetne boisko w Lesznowoli, ale to [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>U progu nowego sezonu piłkarskiego rozmawiamy z Andrzejem Sikorskim, trenerem piłkarzy UKS Łady, jednej z najlepszych drużyn grupy Warszawa I futbolowej ligi okręgowej. <span id="more-633"></span><br />
<strong> Puls Raszyna: Jak wyglądały przygotowania UKS do sezonu?</strong><br />
<strong> Andrzej Sikorski: </strong>Nasza sytuacja była skomplikowana, bo brakowało nam miejsc do treningu. Dwa razy w tygodniu wynajmowaliśmy świetne boisko w Lesznowoli, ale to za mało. Nie mamy sali sportowej, miejsca, gdzie można przeprowadzać trening ogólnorozwojowy.<br />
Sala w podstawówce w Raszynie to za mało. Bywały też problemy z frekwencją: wielu chłopców się uczy lub pracuje, nie zawsze mogli być obecni na treningach. Dlatego jestem pełen obaw przed wiosenną rundą spotkań. Ta zima to najtrudniejszy okres odkąd jestem trenerem w UKS Łady.<br />
<strong> Jak nastrój przed zbliżającym się derby Raszyna?</strong><br />
12 kwietnia na raszyńskim stadionie wystąpimy jako gospodarz, ale KS Raszyn na pewno także będzie walczył zaciekle. Oba nasze zespoły wzbogaciły się ostatnio o nowych zawodników, Raszyn zmienił też trenera. Dlatego zapowiada się pasjonujący pojedynek.<br />
<strong> Czego możemy się spodziewać po najbliższym sezonie piłkarskim?</strong><br />
Walka będzie zacięta, bo szykuje się reorganizacja ligi. W poprzednim sezonie mający tyle samo punktów byliśmy liderem, teraz trzeba się bardziej postarać. Tym bardziej, że wiele zespołów ściągnęło do siebie nowych zawodników. Skra Obory, która spadła z ligi, będzie walczyć o powrót do niej.<br />
Zaczynamy bardzo ciężkim wyjazdem do Żyrardowa. Jeśli uda się pokonać KS Żyrardowiankę – po pierwszym spotkaniu będzie łatwiej. Z resztą ja też po tym meczu będę mądrzejszy, bo będę wiedział na co stać naszych zawodników i co jest jeszcze do zrobienia.<br />
– rozmawiał Krzysztof Machocki</p>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/uks-lady-bedzie-ciezko/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jerzy Ozga: Więcej o EKO-Raszyn</title>
		<link>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/wiecej-o-eko-raszyn/</link>
		<comments>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/wiecej-o-eko-raszyn/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 Feb 2008 03:03:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>hal</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[eko-raszyn]]></category>
		<category><![CDATA[Jerzy Ozga]]></category>
		<category><![CDATA[kanalizacja]]></category>
		<category><![CDATA[wodociągi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pulsraszyna.waw.pl/?p=597</guid>
		<description><![CDATA[Po publikacji wywiadu z Jerzym Ozgą (PR 2/2008) do naszej redakcji napłynęło wiele pytań dotyczących spraw wodno-kanalizacyjnych. Poniżej publikujemy kilka z nich wraz z odpowiedziami  prezesa spółki EKO-Raszyn.
Ile etatów (administracyjnych i technicznych) ma docelowo mieć spółka?
To nie będzie duża struktura, chociaż zadań jest sporo, a będzie jeszcze więcej w związku z planowanymi inwestycjami. Przypuszczam, [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal">Po publikacji wywiadu z Jerzym Ozgą (<em>PR 2/2008</em>) do naszej redakcji napłynęło wiele pytań dotyczących spraw wodno-kanalizacyjnych. Poniżej publikujemy kilka z nich wraz z odpowiedziami <span> </span>prezesa spółki EKO-Raszyn.<span id="more-597"></span></p>
<p class="MsoNormal"><strong>Ile etatów (administracyjnych i technicznych) ma docelowo mieć spółka?</strong></p>
<p class="MsoNoSpacing">To nie będzie duża struktura, chociaż zadań jest sporo, a będzie jeszcze więcej w związku z planowanymi inwestycjami. Przypuszczam, że docelowo będziemy zatrudniać 34-36 osób, z czego 12 na etatach „nierobotniczych”.</p>
<p class="MsoNoSpacing"><strong>Czy parkowanie samochodów na terenie ujęcia wody przy ul. Unii Europejskiej nie narusza strefy ochronnej tego ujęcia? </strong></p>
<p class="MsoNormal">Parkowanie samochodów na terenie SUW<span> </span>przy ul. Unii Europejskiej nie narusza przepisów rozporządzenia ministra ochrony środowiska z 5 listopada 1991 w sprawie ustanawiania stref ochronnych źródeł i ujęć wody. Zgodnie z tym rozporządzeniem strefa ochrony bezpośredniej powinna obejmować teren znajdujący się w promieniu 8 metrów od obudowy studni. W tym przypadku cały teren jest ogrodzony i obsiany trawą. Poza tym od pewnego czasu ujęcie nie jest eksploatowane, spółka przejęła niejako sam obiekt.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Czy spółka szykuje się do oczyszczania wód opadowych zrzucanych obecnie do kanalizacji burzowej?</strong></p>
<p class="MsoNormal">Wody opadowe (czyli deszczówka) nie docierają do oczyszczalni ścieków w Falentach. Na terenie gminy funkcjonuje system kanalizacji rozdzielczej i wody opadowe oraz roztopowe odprowadzane są bezpośrednio do Raszynki i rowów melioracyjnych.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Kiedy zacznie działać strona internetowa spółki i czy będą na niej publikowane wyniki okresowych badań wody?</strong></p>
<p class="MsoNormal">Strona internetowa spółki już istnieje pod adresem www.ekoraszyn.pl. Obecnie pracujemy nad jej właściwym wizerunkiem. Oczywiście, że wśród wielu informacji podawane będą również wyniki badań jakości wody. Zgodnie z art. 12 ust. 5 ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków z 7 czerwca 2001 przesyłamy też wójtowi gminy raporty z badań jakości wody wykonywanych przez warszawski sanepid. Najnowsze badania (ze stycznia 2008) potwierdzają jej przydatność do spożycia przez ludzi zgodnie z aktualnie obowiązującym rozporządzeniem ministra zdrowia.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Czy wyniki badań ścieków przychodzących mieszczą się w normach eksploatacyjnych oczyszczalni?</strong></p>
<p class="MsoNormal">W ściekach doprowadzanych do oczyszczalni w Falentach ładunek zanieczyszczeń wielokrotnie przekracza normy istniejącego tam czynnego reaktora biologicznego. W związku z powyższym aktualnie na etapie końcowym znajduje się inwestycja związana z modernizacją i rozbudową funkcjonującej oczyszczalni ścieków.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Czy obecny system wodociągowy w gminie daje pewność, że awaria (na etapie wytwarzania, dystrybucji, itd.) nie spowoduje suszy w kranach?</strong></p>
<p class="MsoNormal">Obawiam się, że nie ma takiego wodociągu, który zapewni w 100% ciągłą dostawę wody. Awarii się nie planuje, stąd trudno przy prowadzeniu robót naprawczych zapewnić nieprzerwaną dostawę wody.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Czy gmina przekazała spółce sieć wodociągową i kanalizacyjną wraz z przyłączami?</strong></p>
<p class="MsoNormal">Spółka przejęła do eksploatacji sieć wod-kan wraz z urządzeniami i budowlami. Są to zbiorniki wodne, studnie, przepompownie, pięć stacji uzdatniania wody i oczyszczalnia ścieków. Nie przejęto przyłączy, gdyż są one własnością ich użytkowników (art. 15 ust. 2 wspomnianej wcześniej ustawy).</p>
<p class="MsoNoSpacing"><strong>Czy EKO docelowo będzie się zajmować także selektywną zbiórką odpadów i wywozem śmieci?</strong></p>
<p class="MsoNoSpacing"><strong></strong><span style="font-size: 11pt; line-height: 115%; font-family: 'Calibri','sans-serif';">Jesteśmy spółka celową, co oznacza, że do naszych zadań należy wyłącznie zbiorowe zaopatrzenie w wodę i zbiorowe odprowadzanie ścieków. Możemy również zajmować się projektowaniem i wykonaniem sieci i obiektów gospodarki wodno-ściekowej, a także zagospodarowaniem osadów ściekowych.</span></p>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/wiecej-o-eko-raszyn/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jerzy Pilch: Kompleks człowieka z prowincji</title>
		<link>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/kompleks-czlowieka-z-prowincji/</link>
		<comments>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/kompleks-czlowieka-z-prowincji/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 07 Feb 2008 02:49:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ape</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Jerzy Pilch]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pulsraszyna.waw.pl/?p=589</guid>
		<description><![CDATA[O demokracji, literaturze i małomiasteczkowych kompleksach rozmawiamy z Jerzym Pilchem, znanym pisarzem i felietonistą „Dziennika”. 
 
Anna Paszkiewicz: Zaczynając od kwestii podstawowej – jaka, na tą chwilę, jest w Jerzym Pilchu proporcja prozaika do felietonisty?
 
Jerzy Pilch: Od zawsze jestem prozaikiem piszącym felietony, nie felietonistą piszącym prozę &#8211; tak to można uporządkować. Natomiast przywiązuję i [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';">O demokracji, literaturze i małomiasteczkowych kompleksach rozmawiamy z <strong>Jerzym Pilchem</strong>, znanym pisarzem i felietonistą „Dziennika”. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><strong><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';"> </span></strong><span id="more-589"></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><strong><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';">Anna Paszkiewicz: Zaczynając od kwestii podstawowej – jaka, na tą chwilę, jest w Jerzym Pilchu proporcja prozaika do felietonisty?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><strong><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';">Jerzy Pilch: Od zawsze jestem prozaikiem piszącym felietony, nie felietonistą piszącym prozę &#8211; tak to można uporządkować. Natomiast przywiązuję i do jednego i do drugiego jednakową wagę. Tak samo jedno i drugie mnie niekiedy i morduje, i uskrzydla. Mam potrzebę, być może gasnącą nieco z czasem, bieżącego komentowania wydarzeń politycznych, czyli bycia felietonistą. Niemniej moje felietony zawsze były bliskie prozy. Nie piszę prozy felietonowej, raczej powieściowe felietony.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><strong><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';">Odebrał Pan wiele nagród literackich, m.in. NIKE 2001 za powieść „Pod Mocnym Aniołem”. Czy kiedykolwiek miał Pan poczucie niesprawiedliwości związane z tym, że pana książka została niedoceniona przez krytykę, niesłusznie nienagrodzona? I odwrotnie, czy kiedykolwiek nagrodę, bądź nominację zdobyła pozycja, po której nie spodziewał się pan aż takiego sukcesu?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><strong><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';">Wszystkie nominowane i nagrodzone być nie mogą. Nie mam powodów do narzekań &#8211; wystarczająco wiele moich książek zostało zauważonych. Nie będę też dementował tu nadmierności zauważenia mojej prozy, bo to nie moja rola. Do niedawna wydawało mi się, że taką niedoszacowaną książką w moim dorobku jest powieść „Tysiąc spokojnych miast”, którą osobiście bardzo lubię. W tym roku, w którym się ukazała, wydałem również tom felietonów („Tezy o głupocie, piciu i umieraniu”, 1997 – przyp. a.p.) i nominację do nagrody NIKE dostałem za ten właśnie zbiór, który wszedł nawet do finału, przez co, w pewnym sensie, felietonistyka zasłoniła tę książkę. Ale i to z czasem się zmieniło. Niedawno miała miejsce bardzo dobra i dość głośno omawiania adaptacja teatralna Jacka Głomba (spektakl zatytułowano „Zabijanie Gomułki” – przyp. a.p.), z bardzo dobrym aktorem w roli Pana Trąby (Zbigniew Waleryś – przyp.a.p.). Więc i ta książka została po latach oświetlona.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><strong><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';">Woli pan oglądać „Spis cudzołożnic” czy „Narty ojca świętego”?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><strong><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';">Niczego nie mówię przeciwko Jerzemu Stuhrowi. „Spis cudzołożnic” to jest jego film, jego adaptacja, jego wizja mojej książki. Doznaję tu jednak pewnego poczucia obcości. A „Narty ojca świętego” to tekst pisany z myślą o teatrze<strong>, </strong>po którym, z natury rzeczy, oczekiwałem spełnienia teatralnego. Wolę „Narty…”, dlatego, że nie ma tu pewnych oddzielających mnie obszarów. Po prostu wolę to, co bardziej moje.</span></p>
<blockquote><p><strong>Jerzy Pilch</strong> (ur. 10 sierpnia 1952 r. w Wiśle) – prozaik i publicysta, jeden z najpopularniejszych polskich pisarzy współczesnych. Publikował m.in. na łamach „Tygodnika Powszechnego”, potem „Polityki”, obecnie jest stałym felietonistą „Dziennika”. Laureat nagrody Fundacji im. Kościelskich (1989) oraz Nagrody Literackiej NIKE (2001). Autor m.in. „Spisu cudzołożnic”, na podstawie którego Jerzy Stuhr nakręcił film o tym samym tytule (1995), oraz dramatu „Narty ojca świętego”, wystawianego w Teatrze Narodowym.</p></blockquote>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify">
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify">
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify">
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><strong><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';">A generalnie, woli pan kino czy teatr?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><strong><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';">Kino jest sztuką młodości. Ważną książkę można przeczytać w każdym wieku, a mam wrażenie, że ważne filmy można obejrzeć wyłącznie w młodości. Inaczej się wtedy reaguje, inaczej wspomina. Teatr jest w tym sensie bliższy literatury, że zawsze to jest pewien dramat, tekst. Strasznie ważne było dla mnie kino. Filmy mistrzów Formana, Felliniego, Bergmana, Wajdy ukształtowały mnie. Pewne przeżycia związane z „Szeptami i krzykami”, „Fanny i Aleksander”, z wczesnymi czeskimi filmami Formana, z Wajdą wreszcie, jego czterema, pięcioma genialnymi obrazami, są nie do zapomnienia. Ma to jednakowoż wadę swoich zalet, bo jak się trafiło na taką młodość kinową, to mało co potem może wyrównać. A moje zainteresowanie teatrem było raczej okresowe, raz bliżej, raz dalej, teraz chyba trochę dalej.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><strong><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';">Pisze pan często o złożonym, przenikającym się kompleksie własnego ojca. A pan miał kiedyś kompleks, dajmy na to, wiślanina w Krakowie?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><strong><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';">O pewnej części kompleksów nie da się nic powiedzieć, bo są głęboko nieuświadomione. Natomiast kompleks, który można nazwać kompleksem człowieka z prowincji, w różnych pasmach mam do dzisiaj. Może dziś mam do tego większy dystans, czynię z tego pewien rodzaj oręża, mam to opracowane literacko, dyskursywnie. Ale to było bardzo mocne. Spędziłem najgłębsze dzieciństwo w Wiśle i przychodząc do Krakowa, do czwartej klasy szkoły podstawowej, miałem kłopoty z językiem polskim, bo mówiłem gwarą. Gwara beskidzka nie jest może tak wyrazista, jak podhalańska, ale jest to wystarczająco obcy język dla dziesięciolatka, który dziwnie mówiąc wzbudza pewną wesołość kolegów. Z czasem to, oczywiście maleje i słabnie.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><strong><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';">Pisze pan regularnie, z podkreślaną często protestancką systematycznością. Chętnym spróbowania sił w zawodzie literata doradza pan wytrwałość i odporność na zniechęcenie. Jaka jest recepta na sukces literacki?</span></strong><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';"> <strong>Talent czy pracowitość?</strong></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><strong><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';">Ja generalnie uważam, że do pisania trzeba zrażać, nie zachęcać; utrudniać, pociemniać, nie pojaśniać; nie stwarzać cieplarnianych warunków. I wtedy, jak ktoś się załamie – to trudno. Literatura to jest jednak obszar walki gatunków, w którym przetrwają najsilniejsi. Najsilniejsi, czyli utalentowani i pracowici. Poza tym odwiecznym banałem, nikt nigdy nic lepszego nie wymyślił.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><strong><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';">Powiedział pan kiedyś za Miłoszem, że jest pan przeciwny upływowi czasu. A kiedy powie pan za Horacym „nie wszystek umrę”?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><strong><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';">I to i to można powiedzieć od razu. Trudno być za upływem czasu, każdy kto przytomny, jest przeciwko. A jakaś nadzieja w tym, że książki po mnie pozostaną, oczywiście, jest. Śmierć jest czymś tak przerażającym, jak wchodzi się w wiek, w którym zaczyna w ogóle istnieć – bo przecież przez większą część życia po prostu nie istnieje w sensie ścisłym, nie dotyczy nas – że pisanie automatycznie staje się również jakąś formą sprostania mijającemu czasowi.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><strong><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';">Powiedział pan, że do duszy człowieka dochodzi się po przedmiotach. Do duszy literata dochodzi się po jego książkach?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><strong><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';">Tak.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><strong><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';">A książka ma duszę?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><strong><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';">Ma.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><strong><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';">Po czym dochodzi się do duszy książki?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><strong><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';">Ja dochodzę do duszy moich ulubionych książek w taki sposób, że za nimi tęsknię. Że biorę „Czarodziejską górę” po raz sto siedemdziesiąty ósmy, zanurzam się w tamten świat. Że dusza książki przypomina mi o rzeczach, których nie zauważyłem przedtem, ujawnia kolejne odsłony, że to co już raz mi mówiła, teraz mi powtarza.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><strong><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';">Przejdźmy do polityki. Cieszy się Pan z upadku projektu IV Rzeczypospolitej?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><strong><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';">Jeśli ten projekt napisany był w języku, jakim władza mówiła przez ostatnie dwa lata, to nie ma się nawet z czego cieszyć, bo upadek był ewidentny. Wiedzieli to wszyscy, z wyjątkiem, oczywiście, samych polityków sprawujących wtedy władzę oraz wybitnych specjalistów i diagnostyków politycznych, którzy snuli nie wiadomo jakie prognozy, nie mając pojęcia o rzeczywistości w Polsce. Dla mnie wynik wyborów nie był żadnym zaskoczeniem. Byłem absolutnie pewny wysokiego zwycięstwa Platformy. Dla każdego, kto miał odrobinę optymizmu i wiary w ten kraj, kto trochę słuchał, jak ludzie mówią, jak reagują, było jasne, że będzie to miażdżąca klęska Kaczorów i tej agresji. I tego bardzo nikczemnego, złego języka. Chociaż na pewien sposób zło, nikczemność są ciekawe. Dużo ciekawsze niż poczciwość i bezbarwność. Neron podpalił Rzym, żeby było ciekawie.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><strong><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';">A, jako człowiek kultury, czuje się pan rozczarowany rządami Platformy?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><strong><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';">Mało jest zasad w zawodzie pisarza, sprowadzają się głównie do ortografii i tworzenia czytelnej konstrukcji. I właściwie wszystko wolno, jest bardzo mało obszarów tabu. Ale jednym z zakazów, jest zakaz chwalenia władzy. Pisarz nie może, z definicji, chwalić władzy, choćby był bratem prezydenta. To zawsze źle się kończy. Trzymając się tych zasad warsztatowych – nic dobrego o aktualnej władzy nie powiem. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';">Wydaje się natomiast, że na razie niechęć do poprzedniej ekipy pracuje na korzyść obecnej. Zwolennicy poprzedniego rządu ciągle mówią, że gdyby to i to zrobiły Kaczory, to jakiż byłby szum i atak w mediach. Otóż, jest to zdanie samobójcze – jest w nim oczywista konstatacja, że w Kaczyńskich było coś, co z natury rzeczy budziło niechęć. Wybory obecnie nie są wyborami, ale castingiem. Nic nie wiemy o programach, tylko mamy świadomość, że np. w Stanach Zjednoczonych rywalizuje biała kobieta z czarnym kandydatem. To są elementy czysto formalne, których jednak nie można lekceważyć; które nie mają żadnego znaczenia, jeśli chodzi o program polityczny, ale rozstrzygają o wyborach politycznych. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';">Pewna naturalna groteskowość braci Kaczyńskich mogła być przez nich wykorzystana bardzo dobrze a została zaniechana absurdalnymi decyzjami. Mogli uczynić siłę, paliwo castingu społecznego, ze swojej wyjątkowości dziejowej, również fizycznej. Ale odwrócili się od tego i poszli w<span> </span>program &#8211; rozliczymy, zbudujemy, pozamykamy, kogo się da. Skończyło się, jak się skończyło.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><strong><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';">Jeżeli założymy, że głupota jest cechą, której trzeba się bać, a głupota u władzy cechą, której trzeba się bać podwójnie, to kogo teraz bałby się pan najbardziej?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><strong><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';">Wydaje mi się, że ci niebezpieczni krzykacze eliminują się sami na jakimś wczesnym etapie. Nawet, jeśli któryś zostanie wicepremierem, to jest to owoc wyjątkowo karkołomnej rozgrywki parlamentarnej. Natomiast, oczywiście, to się w dziejach zdarzało, masowe mordy popełniali faceci w marynarkach i krawatach. I dalej chodzimy w marynarkach i krawatach i to trochę źle rokuje. Ale mnie się zawsze wydaje, że w sensie politycznym będzie lepiej. Także nie przewiduję, na tą chwilę, żadnych katastrof.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><strong><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><strong><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';">I na zakończenie – skłania się pan ku centralizacji czy decentralizacji władzy?</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><strong><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';"> </span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify"><span style="font-family: 'Calibri','sans-serif';">Jestem po stronie starego frazesu, że demokracja ma właściwie same wady, ale nic lepszego nie udało się, jak do tej pory, wymyślić. Bardzo by mnie ciekawiła jakaś światła dyktatura, ale w aspekcie czysto teoretycznym. Nie sądzę bowiem, żebym się dobrze czuł, gdyby nawet najświatlejsza jednostka miała jakąś władzę dożywotnią w Polsce.</span></p>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/kompleks-czlowieka-z-prowincji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Woda ma być, i tyle</title>
		<link>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/woda-ma-byc-i-tyle/</link>
		<comments>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/woda-ma-byc-i-tyle/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 24 Jan 2008 19:13:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>hal</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wywiady]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pulsraszyna.waw.pl/?p=534</guid>
		<description><![CDATA[Na temat kanalizacji i wodociągów w gminie rozmawiamy z Jerzym Ozgą, prezesem spółki komunalnej EKO Raszyn. Od 1 stycznia firma przejęła od gminy obowiązki nadzoru nad siecią wod-kan.
Po co gminie spółka komunalna?
Jej powołanie było konieczne, bo nikt nie wiedział ile naprawdę kosztują ścieki i woda. W potężnym, sześćdziesięciomilionowym budżecie gminy te środki się rozpływały. Można [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na temat kanalizacji i wodociągów w gminie rozmawiamy z Jerzym Ozgą, prezesem spółki komunalnej EKO Raszyn. Od 1 stycznia firma przejęła od gminy obowiązki nadzoru nad siecią wod-kan.<span id="more-534"></span></p>
<p class="MsoNormal"><strong>Po co gminie spółka komunalna?</strong><br />
Jej powołanie było konieczne, bo nikt nie wiedział ile naprawdę kosztują ścieki i woda. W potężnym, sześćdziesięciomilionowym budżecie gminy te środki się rozpływały. Można było obliczyć przychody z tego tytułu, ale koszty utrzymania? Nikt nie wiedział jakie są faktycznie. Zajmowało się tym kilka wydziałów na raz. Skumulowanie tego w jednym ręku pozwala na efektywne zarządzanie.</p>
<p class="MsoNormal">Bardzo wiele od nas zależy. Jako prezes muszę dbać nie tylko o to, żeby woda była dobra, ale i żeby była względnie tania. Żeby nikt mi nie zarzucił, że trwonimy pieniądze. To zmusza nas do szukania pieniędzy na rozwój, możemy nawet zaciągać kredyty. Jeśli powstanie sprawna, rozwinięta sieć, to ona może nawet ściągać do gminy inwestorów. Wójt, który może zapewnić koło Warszawy dobre tereny podpięte do mediów, będzie miał w ręku potężne narzędzie. Dzięki spółce Raszyn jest atrakcyjniejszą gminą.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Jak wyglądały początki spółki?</strong><br />
Dzisiaj oficjalnie, uroczyście zaczęliśmy działalność, ale faktycznie ruszyliśmy w noc noworoczną. Uniesienie ciężaru opieki nad gminnymi wodociągami i kanalizacją było możliwe dzięki uprzejmości wielu osób. Na początku nie było przecież jeszcze nawet pieniędzy. Załatwianie numeru NIP i wpisu do Krajowego Rejestru Sądowego się przeciągało, tego typu sprawy kładły się cieniem na początkach EKO Raszyn.</p>
<p class="MsoNormal">Kolega załatwił materiały, samochód nam użyczono, narzędzia i ciężki sprzęt też udało się ściągnąć do gminy, choć nie jest jeszcze opłacony. Pogotowie wod-kan też już działa. Oznacza to, że można spać spokojnie, bo gdyby wydarzyła się awaria, jest czym ją usunąć. Póki co pogoda była łaskawa, nie było mrozów, a woda płynęła pod spodem. Zawsze mówię, że tak powinno być, dopóki woda płynie pod ziemią, wszystko jest w porządku.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Co czeka EKO Raszyn w najbliższych miesiącach?</strong><br />
Na razie minęły dwa tygodnie i jakoś sobie radzimy. Oczywiście nadal brakuje nam sprzętu, głównie ciężkiego. Póki co udało nam się porozumieć z firmami zewnętrznymi, które czekają na telefon od nas i w razie czego mogą nas wspomóc. Ale docelowo chcemy mieć własną koparkę, bo to zawsze wygodniej. Będziemy dążyć do takiego wyposażenia gminy, by w każdej chwili móc sprostać obowiązkom.</p>
<p class="MsoNormal">Teraz zaczyna się taka powolna dziubanina. Trzeba będzie na przykład rozpisać przetarg na zagospodarowanie osadów, których produkujemy około 2 tys. ton rocznie. Na razie jest też tylko 24 pracowników i brakuje na przykład kierownika dokumentacji. A znalezienie pracownika nie jest takie łatwe, złapałem się za głowę gdy jedna z kandydatek na księgową zaśpiewała sobie 13 tysięcy. Czeka nas też sporo wydatków, na początku nie mieliśmy przecież nawet śrubokręta.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>W jakim stanie jest system wodno-kanalizacyjny gminy?</strong><br />
Nie znamy jeszcze dokładnego stanu sieci. Sto kilometrów sieci wodociągowej, kolektory, 5 stacji, ujęcia wody i 27 przepompowni ścieków… Wszystko trzeba sprawdzić, a jest tego dość dużo. Nie cała sieć jest nowa, jest zbudowana z różnych materiałów. Część jest nowoczesna i niemal bezawaryjna, a na przykład kwartał między al. Krakowską, Pruszkowską, Gałczyńskiego i Słowikowskiego ma sieć wodociągową z tzw. szarego żeliwa. Przyjdzie mróz, odwilż i pęka. Kiedyś były nawet rurociągi azbestowe, ale już ich w gminie nie ma. Ale na pewno wiele jest do zrobienia, bo ledwie 67 proc. mieszkańców ma kanalizację. Za plecami Warszawa, a tu jeszcze beczkowozy jeżdżą.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Na jakim etapie jest sprawa umów, które mieszkańcy będą musieli ze spółką podpisać?</strong><br />
Obowiązek podpisania nowych umów nakłada na nas ustawa. Jest nowy podmiot, więc stare umowy tracą rację bytu. Nowe wzory umów są już opiniowane przez prawników. Będą trzy różne wzory. Specyfika Raszyna jest taka, że niektórzy mieszkańcy są podpięci do wodociągu i kanalizacji, inni mają tylko wodociąg, a jeszcze inni tylko ścieki. Na podpisanie umów z mieszkańcami mamy rok.</p>
<p class="MsoNormal">Dla nas będzie to też problem logistyczny, bo trzeba fizycznie te 4 tysiące umów dostarczyć mieszkańcom do podpisania. Może sami odczytywacze sobie poradzą, a jeśli nie – może stażyści? Ja też nie wykluczam wzięcia w tym udziału, bo jest to sprawa do pilnego załatwienia. Zresztą ustawa zmusza nas także do wymiany wodomierzy – na nasz koszt, bo urządzenia pomiarowe są naszą własnością.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Ile wodomierzy trzeba będzie wymienić?</strong><br />
Przeglądałem dokumentację techniczną i wynika z niej, że niemal wszystkie. Bardzo niewiele z nich ma ważną tzw. cechę legalizacyjną. Ustawa mówi, że jest ona ważna przez pięć lat. Zakładam, że będzie trzeba wymienić około 4 tysięcy wodomierzy na nowe. To będą dla firmy spore wydatki. Nie chcę na razie mówić o cenach, bo w przetargu pewnie uda nam się uzyskać lepsze warunki, ale to może wynieść nawet i kilkaset tysięcy złotych. Natomiast sam koszt obsługi i odczytu wodomierzy mieści się w opłacie abonamentowej uchwalonej przez radę gminy.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Czy to gmina będzie ustalała stawki?</strong><br />
Zawsze. Regulatorem cen jest rada gminy, która zatwierdza taryfy. Ja, jako prezes, przedstawiam swój projekt, wójt weryfikuje, a rada decyduje. Jeśli zechce na przykład niektórym grupom odbiorców dofinansować odbiór ścieków – ma takie prawo.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Jak wygląda sytuacja osób, do których inkasent dotrze z nową umową dopiero za kilka miesięcy?</strong><br />
Wydaje mi się, że do tej pory nikt nie kwestionował wodomierzy. Zakładam, że przez kilka miesięcy nic się nie zmieni.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Władze gminy starają się uzyskać duże środki na rozbudowę sieci wodno-kanalizacyjne z funduszy Unii. Czy te plany nie ucierpią na powołaniu osobnej spółki?</strong><br />
W tej chwili gmina dyskutuje z Wojewódzkim Funduszem na temat przyszłego kształtu tego projektu. W przyszłości spółka będzie i beneficjentem, i operatorem. Ale póki co to gmina jest inwestorem, beneficjentem i operatorem. Póki co istniejemy ledwie dwa tygodnie, więc jesteśmy za słabi, by kwestie unijne udźwignąć. Ale wnioski robione przez Raszyn są doskonałe i nie ma zagrożenia, że nasza gmina spadnie z listy.</p>
<p class="MsoNormal"><o:p> </o:p><strong>Praca w usługach komunalnych wydaje się niewdzięczna. Mieszkańcy pewnie będą się zgłaszać jedynie wtedy, gdy coś pójdzie źle.</strong><br />
Mam świadomość ciężarów, jakie nas czekają. Szczególnie, że sprawa organizacyjnego rozwiązania zaopatrzenia w wodę była ciągnięta przez całe lata, a ludzie nie do końca wiedzą na czym polega działalność przedsiębiorstwa. A chodzi przede wszystkim o wygodę, by składniej załatwiało się wszystkie sprawy związane z wodociągami. Dopóki były one w gestii gminy, panował pewien bałagan: tu złożyć wniosek, tam umowę, jeszcze gdzie indziej zgłaszanie awarii… Teraz w jednym miejscu załatwimy sprawę od A do Z. Mam nadzieję, że mimo młodej i jeszcze niezgranej załogi będzie nam się to udawało.</p>
<p class="MsoNormal">Sfera usług publicznych to i służba, i misja. Musimy się rozwijać, walczyć o środowisko, ale też dbać o jakość wody, ścieków, utrzymania urządzeń. Jak tę żabę zjeść?<span>  </span>Zdaję sobie sprawę, że oczekiwania względem nas są duże. Mieszkańcy zastanawiają się, czy sobie z tym poradzimy. Wierzę, że nam się uda. Inaczej przecież nie ubiegałbym się o tę posadę.</p>
<p class="MsoNormal">Woda i ścieki to taki specyficzny rodzaj mediów, których brak powoduje nie tylko zagrożenie sanitarne, ale i zwykłą niewygodę. Nie chciałbym używać zbyt wielu górnolotnych słów, ale to jest swego rodzaju służba. Ludzie płacą za to, żeby nie musieć się zastanawiać nad tym, co płynie z kranów – i czy płynie. Woda ma być, i tyle.<br />
– rozmawiał Krzysztof Machocki</p>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/woda-ma-byc-i-tyle/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>WOŚP: zagraliśmy z głową</title>
		<link>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/wosp-zagralismy-z-glowa/</link>
		<comments>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/wosp-zagralismy-z-glowa/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 24 Jan 2008 19:11:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>pb</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wywiady]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pulsraszyna.waw.pl/?p=533</guid>
		<description><![CDATA[O pierwszym finalne Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Raszynie rozmawiamy z Emanuelem Jaroszewskim, szefem sztabu i nauczycielem informatyki w Gimnazjum nr 1
Od czego to się wszystko zaczęło?
Jeśli chodzi o samą decyzję, to przeszliśmy długą drogę od wstępnych rozmów na przełomie września i października. Natomiast co do mnie, kiedyś sam byłem wolontariuszem i z tego, niewielkiego [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>O pierwszym finalne Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Raszynie rozmawiamy z Emanuelem Jaroszewskim, szefem sztabu i nauczycielem informatyki w Gimnazjum nr 1<span id="more-533"></span></p>
<p><strong>Od czego to się wszystko zaczęło?</strong><br />
Jeśli chodzi o samą decyzję, to przeszliśmy długą drogę od wstępnych rozmów na przełomie września i października. Natomiast co do mnie, kiedyś sam byłem wolontariuszem i z tego, niewielkiego przecież, doświadczenia jakoś się to wszystko zaczęło. A później wszystko nabrało rozmachu.</p>
<p>Na początku, gdy zgłaszaliśmy chęć utworzenia sztabu Orkiestry w gimnazjum, założyliśmy, że wolontariuszy będzie dwudziestu pięciu. Wymogiem minimalnym dla jego utworzenia było dwadzieścia osób. Zainteresowanie ze strony młodzieży przerosło nasze oczekiwania: kiedy zamykaliśmy listę, mieliśmy przeszło setkę chętnych! No i tylko dwadzieścia pięć identyfikatorów. Poradziliśmy sobie w ten sposób, że do każdego kwestującego wolontariusza z puszką dołączyliśmy dwóch aniołków z identyfikatorami szkolnymi.</p>
<p><strong>Pani dyrektor chwaliła się, że młodzież organizująca zajęcia nie została zwolniona z ani jednej lekcji. Wszystko robili po zajęciach?</strong><br />
Wszystko. Najwięcej pracy było we czwartek i piątek po lekcjach. No a później sobota – najważniejszy dla organizacji imprezy dzień. Oczywiście to nie tylko młodzież i ja. W przygotowania włączyła się spora ilość nauczycieli, cały sztab ludzi. Choćby sama dokumentacja wymagała niezwykłej pieczołowitości.</p>
<p><strong>Dużo było formalności?</strong><br />
Na początku niewiele, ale później papierków robi się trochę więcej – zwłaszcza przy rozliczaniu. W grę wchodzą pieniądze, więc trzeba rozbudowywać dokumentację. Jest też odpowiedzialność za dzieci – wiadomo, trochę podpisów pod dokumentami trzeba tu złożyć.</p>
<p><strong>Jaką drogę mają teraz do pokonania zebrane pieniądze?</strong><br />
Od razu zostaną bezpośrednio wpłacone na konto fundacji, razem z numerami wolontariuszy. Można było co prawda jakoś próbować „skomplikować” tę drogę, występować o zwrot kosztów transportu, ale my skorzystaliśmy z pomocy przyjaznych ludzi, którzy wiele nam pomogli.</p>
<p><strong>Właśnie: ludzie. Nauczyciele, młodzież – ktoś jeszcze?</strong><br />
Bardzo mile byłem zaskoczony udziałem rodziców, którzy pomagali nam w organizacji pewnych punktów programu oraz w opiece nad dziećmi. Podobno pomysł, by wysyłać dzieci w towarzystwie dorosłych, bardzo spodobał się policji.</p>
<p><strong>Z kraju napływały także informacje, że np. kogoś złapano z rozpieczętowaną puszką. Czy zdarzały się takie incydenty w Raszynie?</strong><br />
Dostawaliśmy zgłoszenia od samej kwestującej młodzieży, że napływają do nas osoby spoza naszego sztabu, a ich puszki wyglądają dość podejrzanie. Zgłaszaliśmy takie przypadki policji, która podejmowała odpowiednie kroki.</p>
<p><strong>Spoza sztabu? Czy można powiedzieć, że wasz sztab miał wyłączność na teren Raszyna?</strong><br />
Raczej należałoby mówić o pewnym zasięgu działania. Nie chodziło o konkurencję, kto więcej zbierze, tylko o wspólną akcję. Była jednak centralna koordynacja terenów, na których operują poszczególne sztaby. My zaś we własnym zakresie porozdzielaliśmy młodzież.</p>
<p><strong>Skoro nie chodziło o konkurencję, czy to znaczy, że nie będzie porównywania wyników?</strong><br />
Na pewno będziemy się cieszyli z ogólnej kwoty, którą udało się zebrać. Ale nie będzie to radość oparta na zasadzie: nasza szkoła jest fajna, bo zebrała tyle i tyle, a tamta szkoła tylko tyle.</p>
<p><strong>A skoro doszliśmy do liczb: jaką kwotą przejdzie do historii pierwszy finał WOŚP w Raszynie?</strong><br />
Na oficjalne wyniki jeszcze czekamy – pieniądze liczone są w banku. Nieoficjalnie możemy jednak zdradzić rząd wielkości: prawdopodobnie kwota będzie się mieściła w granicach dwudziestu tysięcy złotych. Bardzo nas cieszy ten wynik.<br />
– rozmawiał Przemysław Bociąga</p>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/wosp-zagralismy-z-glowa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Teresa Kruszona: Jak odmieniać Falenty?</title>
		<link>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/jak-odmieniac-falenty/</link>
		<comments>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/jak-odmieniac-falenty/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 Jan 2008 21:07:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>hal</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[gramatyka]]></category>
		<category><![CDATA[Teresa Kruszona]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pulsraszyna.waw.pl/?p=513</guid>
		<description><![CDATA[W gminie Raszyn położonych jest kilka miejscowości o nazwach kończących się na samogłoskę -y, z których odmianą nawet mieszkańcy miewają problemy: Dawidy, Puchały, Falenty, Łady i Wypędy. O pomoc w rozwikłaniu tego problemu poprosiliśmy Teresę Kruszonę, polonistkę, redaktora „Gazety Wyborczej” i członka komisji ortograficzno-onomastycznej przy Radzie Języka Polskiego.
Czy istnieje jedna poprawna forma odmiany nazw tych [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W gminie Raszyn położonych jest kilka miejscowości o nazwach kończących się na samogłoskę -y, z których odmianą nawet mieszkańcy miewają problemy: Dawidy, Puchały, Falenty, Łady i Wypędy. O pomoc w rozwikłaniu tego problemu poprosiliśmy Teresę Kruszonę, polonistkę, redaktora „Gazety Wyborczej” i członka komisji ortograficzno-onomastycznej przy Radzie Języka Polskiego.<span id="more-513"></span></p>
<p><strong>Czy istnieje jedna poprawna forma odmiany nazw tych miejscowości (Dawid -Dawidów, Puchał &#8211; Puchałów, Falent &#8211; Falentów, Ład &#8211; Ładów, Wypęd &#8211; Wypędów)?</strong></p>
<p><a title="Teresa Kruszona" href="http://www.pulsraszyna.waw.pl/wp-content/uploads/2008/02/wywiad-jak-odmieniac-falenty-4060.jpg" rel="lightbox[513]"><img src="http://www.pulsraszyna.waw.pl/wp-content/uploads/2008/02/wywiad-jak-odmieniac-falenty-4060.thumbnail.jpg" alt="Teresa Kruszona" align="bottom" /></a></p>
<p>Teresa Kruszona: Istnieje. Poprawna forma dopełniacza w tych nazwach miejscowości jest taka: Dawidy – Dawid; Puchały – Puchał; Falenty – Falent; Łady – Ładów (choć w wypadku innych miejscowości w Polsce o tej nazwie dopełniacz ma formę Ład); Wypędy – Wypęd.<br />
Nazwy tych miejscowości najczęściej pochodzą o nazw rodów zamieszkujących kiedyś te tereny lub będących ich właścicielami. Te nazwy zakończone na -y to pluralia tantum (tylko liczba mnoga). W formach osobowych dopełniacz miał końcówkę -ów: Dawidowie – Dawidów; Puchałowie – Puchałów. Nazwy miejscowości przyjęły końcówki właściwe dla form nieosobowych, więc dopełniacz ma postać Dawid, Puchał.</p>
<p><strong>Skąd się biorą takie różnice w odmianie nazw miejscowości, Warszawa &#8211; w Warszawie i Włoszczowa &#8211; we Włoszczowie, ale Iłowa &#8211; w Iłowej?</strong></p>
<p>Sposób odmiany nazw często zależy od ich pochodzenia, od zwyczaju miejscowego, czyli zasady „bo ludzie tak mówią”. Starszy jest sposób odmiany według deklinacji rzeczownikowej, np. Włoszczowa – Włoszczowie, choć wiele osób mówi we Włoszczowej. I jeśli ten sposób odmiany się utrwali, będziemy mówili i pisali we Włoszczowej. „Młodsze” miejscowości mają częściej wzór odmiany przymiotnikowej, np. Miłosna – Miłosnej (choć słowniki rejestrują również formę Miłośnie). A z Iłową jest tak: Iłowa koło Chełma, starsza, odmienia się rzeczownikowo – w Iłowie – a Iłowa koło Jeleniej Góry, młodsza, odmienia się przymiotnikowo – w Iłowej.</p>
<p><strong>Czy używanie formy spopularyzowanej wśród mieszkańców, ale niezgodnej z zasadami gramatycznymi jest błędem?</strong></p>
<p>Nie, bo to właśnie mieszkańcy miejscowości ostatecznie decydują o tym, jak jej nazwę odmieniać. Językoznawcy tylko wyrażają opinię o jej poprawności, ale nie mogą – nikt nie może –nakazać lub zabronić używania takiej, a nie innej formy. Zresztą Komisja Nazw Miejscowości i Obiektów Fizjograficznych wydaje opinię o nazwie miejscowości i postaci dopełniacza właśnie po konsultacji z mieszkańcami.</p>
<p>W ogóle o języku (z wyjątkiem ortografii) decydują jego użytkownicy. Profesor Jerzy Bralczyk porównał kiedyś relację językoznawcy – użytkownicy języka do wydeptywanej przez ludzi ścieżki przez trawnik. Można trawnik ogrodzić, można postawić tabliczkę „Szanuj zieleń”, ale czy to coś zmieni? Jeśli ludzie tędy chodzą, to znaczy, że tu trzeba zrobić chodnik. Podobnie jest z językiem – jeśli ludzie tak mówią, to językoznawcy tego nie zmienią, mogą tylko apelować o poprawność, uświadamiać, dlaczego tak jest poprawnie, a tak nie. I rejestrować w słownikach formy poprawne i niepoprawne.</p>
<p><strong>Czy jest w Polsce instytucja opiniująca nazwy miejscowości?</strong></p>
<p>Tak, to właśnie wspomniana już Komisja Nazw Miejscowości i Obiektów Fizjograficznych działająca przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, której przewodniczącą jest wybitny językoznawca profesor Danuta Cieślikowa. Komisja opiniuje urzędowe nazwy miejscowości (z drugim przypadkiem deklinacji), ich zmiany lub zniesienie, podejmuje uchwałę i przekazuje ją właściwemu ministrowi. Gdy taka uchwała ukaże się w dzienniku ustaw, staje się obowiązująca w obiegu publicznym.</p>
<p>Ponadto nazwy miejscowości są zapisane w słownikach ortograficznych, poprawnej polszczyzny, nazw własnych. Bardzo często o opinię na temat nazwy miejscowości i jej odmiany ludzie zwracają do Rady Języka Polskiego przy Prezydium PAN.<br />
Proszę jednak zwrócić uwagę, że cały czas mówimy tu o opinii, a nie o decyzji. A z opinią użytkownicy języka mogą się zgodzić lub nie. Za popełnianie błędów językowych (poza obniżoną oceną w szkole) nie ma żadnych sankcji. Niestety&#8230;</p>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2008/jak-odmieniac-falenty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jagna Ratyńska-Guzek: Nie grzebać się w przeszłości</title>
		<link>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2007/nie-grzebac-sie-w-przeszlosci/</link>
		<comments>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2007/nie-grzebac-sie-w-przeszlosci/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Aug 2007 07:39:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>hal</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[gimnazjum]]></category>
		<category><![CDATA[Jagna Ratyńska-Guzek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pulsraszyna.waw.pl/?p=381</guid>
		<description><![CDATA[Rozmowa z Jagną Ratyńską-Guzek, dyrektorem gimnazjum im. Prymasa Tysiąclecia w Raszynie
Mija właśnie miesiąc Pani urzędowania w gminazjum. Jak ocenia Pani jego stan?
To aż, ale zarazem tylko miesiąc. Powróciłam na stanowisko dyrektora po zakończeniu zajęć lekcyjnych, więc trudno powiedzieć cokolwiek na temat naszego gimnazjum. Wakacje to dla szkół okres intensywnych prac remontowych – tak jest i [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Rozmowa z <strong>Jagną Ratyńską-Guzek</strong>, dyrektorem gimnazjum im. Prymasa Tysiąclecia w Raszynie</p>
<p><strong>Mija właśnie miesiąc Pani urzędowania w gminazjum. Jak ocenia Pani jego stan?</strong><br />
To aż, ale zarazem tylko miesiąc. Powróciłam na stanowisko dyrektora po zakończeniu zajęć lekcyjnych, więc trudno powiedzieć cokolwiek na temat naszego gimnazjum. Wakacje to dla szkół okres intensywnych prac remontowych – tak jest i u nas. Trzeba pamiętać, że szkoła zbudowana została w dwa lata – było ryzyko pewnych niedociągnięć budowlanych i rzeczywiście, pewne rzeczy wymagają teraz remontu. Ale budynek sprawuje się i tak nieźle, a tempo jego wybudowania i funkcjonowanie do dzisiaj są dla mnie powodem do dumy.</p>
<p>Raszyńskie gimnazjum musi pomieścić około sześciuset uczniów. Jest to pewne wyzwanie dla szkoły. Znamy przecież typowe widoki ze szkół-tysiąclatek, gdzie pierwszym wrażeniem po wejściu do środka w czasie przerwy jest tłum uczniów. U nas jest inaczej. Projekt wykonała znana pracownia architektoniczna Stefana Kuryłowicza według pomysłu, który opracowałam sama wraz z wójtem Rajkowskim.</p>
<p><strong> Szkoła to jednak nie tylko mury, ale także wyposażenie, a przede wszystkim – uczniowie i nauczyciele.</strong><br />
Co do wyposażenia – mamy nową pracownię internetową, która jest niewątpliwą zasługą poprzednich dyrektorek. Była tu duża konkurencja, bo wszystkie nasze podstawówki – ta w Raszynie, Sękocinie, Ładach – wykorzystały prawie w stu procentach możliwości, które stworzyła akcja Internet w naszej gminie. Ja do tego mam dobrego nauczyciela informatyki, co razem daje gwarancję sukcesu. To człowiek z pasją, dobrym podejściem i doświadczeniem. Pracowaliśmy razem od początków gimnazjum. Prowadził też doskonałe kółko fotograficzne. Jestem szczęśliwa, że zgodził się wrócić do pracy. Dobry informatyk to skarb, bo w zawodzie programisty zarabiają oni znacznie więcej, niż w szkołach.</p>
<p>Co zaś się tyczy uczniów – w nadchodzącym roku będzie u nas dwadzieścia jeden klas – sześć pierwszych, siedem drugich i osiem trzecich. Rzeczywiście więc wyraźnie mniej osób wybrało naszą szkołę w tym roku i nie wynika to wyłącznie z demografii. Śledziłam z zewnątrz ten odpływ w minionych latach – przez ostatnie dwa około dziewięćdziesięcioro dzieci nie zdecydowało się na raszyńskie gimnazjum. W tym roku jest to chyba ze sto dwadzieścia osób. To duże liczby, nie do końca je zresztą rozumiem. Zwłaszcza, że egzaminy końcowe wyszły dobrze. Kiedy zakładaliśmy gimnazjum, było ono pionierskie w okolicy. Nie było szkół na Malowniczej czy w Łazach. To nasza szkoła ściągała tu młodzież z okolic. Teraz jest inaczej – trudno powiedzieć, dlaczego. Czas na podsumowania będzie za rok.</p>
<p><strong> Największą  bolączką gimnazjum w ostatnich miesiącach były dla rodziców pustki w pokoju nauczycielskim.<br />
</strong> Kiedy opuszczałam szkołę w 2004 roku, zostawiłam stabilną kadrę nauczycieli, co jest podstawą funkcjonowania każdej szkoły. Byli to ludzie przywiązani do tego miejsca, doświadczeni, związani wspólnym celem. W zeszłym roku rzeczywiście były problemy, ale nie miałam jeszcze czasu na pełniejsze analizy. Na pewno teraz trzeba będzie organizować zespół od nowa, brak na przykład nauczycieli języka angielskiego, z hiszpańskim zresztą też są trudności. Moim zdaniem gimnazjum to dobry czas na naukę języków i będę kładła na to nacisk. Wielu absolwentów utwierdza mnie w przekonaniu, że jeśli młody człowiek opuści gimnazjum z dobrze znanymi dwoma językami, to w liceum będzie miał lepszy start i więcej czasu na inne rzeczy. A angielski i tak w przyszłym roku będzie obowiązkowy na egzaminie gimnazjalnym. Moim marzeniem jest angielski w szkole, zakończony egzaminem first certificate. Na szczęście na moje propozycje pracy pozytywnie odpowiadają nauczyciele, którzy pracowali tutaj za moich czasów, więc mam nadzieję uzupełnić braki kadrowe. Szkoła to przede wszystkim miejsce, gdzie należy patrzeć w przyszłość, a nie grzebać się w przeszłości.</p>
<p><strong> Można więc powiedzieć, że dobrze się Pani czuje w starej-nowej roli?<br />
</strong> Chciałabym, żeby to było jasne: kiedy po uprawomocnieniu wyroku, który przywracał mnie na stanowisko dyrektora mówiłam, że nie wiem, czy chcę je objąć, naprawdę nie wiedziałam.</p>
<p><strong> A jakie zadania stawia Pani sobie i placówce na najbliższe lata?<br />
</strong> Pierwszym jest oczywiście stworzenie zgranej grupy nauczycieli, którzy mają wspólny cel w uczeniu dzieci. Na szczęście ci obdarzają mnie na nowo zaufaniem, którym cieszyłam się przed odejściem. To sygnał, że w szkole będzie tak, jak być powinno. Ta szkoła jest bowiem znakomita i musi być – i będzie – postrzegana dobrze. Nie gwarantuję poprawy wyników egzaminów. Nasze gimnazjum jest szkołą powszechną i każdy ma w niej miejsce, także ci mniej zdolni. Ale zdolni uczniowie – właśnie ci, z których część była przez rodziców wysyłana do odległych szkół, wrócą tutaj. Nie będzie potrzeby jeżdżenia do daleko położonych placówek, kiedy pod bokiem będą mieli szkołę, w której będą się dobrze czuć.<br />
Proszę jednak pamiętać, że szkoła nie jest laboratorium – tutaj efekty swoich posunięć sprawdza się przez trzy lata, tyle, ile wynosi cały okres kształcenia jednej klasy. W pełni więc o sukcesie i porażce będzie można rozmawiać za parę lat. Tymczasem – wierzę – będzie powoli coraz lepiej.<br />
<strong> rozmawiał Przemysław Bociąga</strong></p>
<blockquote><p>Jagna Ratyńska-Guzek – założycielka i pierwszy dyrektor gimnazjum nr 1 w Raszynie. W 2004 roku została odwołana ze stanowiska przez ówczesnego wójta. Wyrok z grudnia 2005 roku uprawomocnił się po apelacji w maju roku bieżącego, dając możliwość przywrócenia jej na stanowisko dyrektora. Do tego czasu od wyborów samorządowych była jedną z najbliższych współpracownic wójta Janusza Rajkowskiego jako p.o. kierownika referatu oświaty i spraw społecznych.</p></blockquote>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2007/nie-grzebac-sie-w-przeszlosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dariusz Słodkowski</title>
		<link>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2007/slodkowski-nieruchomosci/</link>
		<comments>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2007/slodkowski-nieruchomosci/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 19 Jul 2007 12:45:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ps</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Dariusz Słodkowski]]></category>
		<category><![CDATA[nieruchomości]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.pulsraszyna.waw.pl/?p=368</guid>
		<description><![CDATA[W poprzednim numerze pisaliśmy o kwestii planów zagospodarowania przestrzennego i dwóch pomysłach na przyszłość Raszyna. Postanowiliśmy zapytać o te plany i o sytuację Raszyna Dariusza Słodkowskiego, rzeczoznawcę majątkowego i pośrednika w handlu nieruchomościami.
Puls Raszyna: Pod względem zabudowy i położenia Raszyn jest dość specyficzną gminą. Władze gminy mają teraz do rozwiązania problem planów zagospodarowania przestrzennego. Jak [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W poprzednim numerze pisaliśmy o kwestii planów zagospodarowania przestrzennego i dwóch pomysłach na przyszłość Raszyna. Postanowiliśmy zapytać o te plany i o sytuację Raszyna Dariusza Słodkowskiego, rzeczoznawcę majątkowego i pośrednika w handlu nieruchomościami.<span id="more-368"></span></p>
<p><strong>Puls Raszyna:</strong> Pod względem zabudowy i położenia Raszyn jest dość specyficzną gminą. Władze gminy mają teraz do rozwiązania problem planów zagospodarowania przestrzennego. Jak ta sytuacja wygląda z perspektywy rynku nieruchomości?</p>
<p><strong>Dariusz Słodkowski:</strong> Według starej zasady liczy się tylko położenie, nic więcej. A Raszyn ma cudowne położenie, z wielu różnych przyczyn. Przede wszystkim leży przy jednym z głównych szlaków komunikacyjnych. Jednakże został dość chaotycznie zabudowany i przez architektów jest postrzegany jako rodzaj potworka. Teren jest źle skomunikowany wewnętrznie, drogi są za wąskie i nieracjonalnie zaplanowane. Można tu jednak idealnie zorganizować bardzo interesującą przestrzeń do życia dzięki położeniu w widłach dwóch głównych tras, czyli Puławskiej i Jerozolimskich, a jednocześnie przed ringiem warszawskim, czyli planowaną obwodnicą.</p>
<p>Trzeba jednak pamiętać, że gospodarka przestrzenna jest oparta na uchwałach gminy. I to właśnie zamierzenia realizowane w ramach miejscowego planu gospodarowania są najważniejsze. Dlatego bardzo istotne w moim przekonaniu jest sporządzenie planu, który byłby elastyczny, pozwalający architektom na kreatywność, ale jednocześnie – szczegółowy i racjonalny. Musimy brać pod uwagę to, że nie budujemy tylko dla siebie. Budujemy dla przyszłych pokoleń.</p>
<p><strong>PR:</strong> Podstawowy konflikt dotyczy tego, co rada ma pozwolić budować. Którą opcję, pana zdaniem, powinno się wybrać? Co z perspektywy rozwoju gminy byłoby korzystniejsze? Zabudowa jedno czy wielorodzinna?</p>
<p><strong>DS:</strong> Kwestią najistotniejszą dla tak postawionego pytania jest to, co uznamy za korzystne dla mieszkańców, a więc musimy się zastanowić, co mieszkańcy chcą osiągnąć. Należy przy tym rozróżnić korzyści i racjonalność. Trzeba poszukiwać tego, co przyniesie największą korzyść, a jednocześnie pozwoli racjonalnie zagospodarować to, co nam natura dała. Ale, nie ukrywajmy, jesteśmy skazani na pewne rzeczy. Nie wyobrażam sobie uchwalenia takich planów, które uniemożliwiłyby to, co jest najbardziej racjonalne. Ktoś, kto chciałby osiągnąć jakiś cel na siłę niestety nie jest w stanie tego zrobić.</p>
<p><strong>PR:</strong> Czyli nawet jeżeli gmina zaplanuje jakąś nieracjonalną zabudowę pewnych terenów, zwyczajnie nikt się nie będzie chciał na tych terenach w ten sposób budować?</p>
<p><strong>DS:</strong> Tak, ale na sprawę trzeba też spojrzeć trochę inaczej. Jeśli mamy do czynienia z konkretnymi planami zabudowy, zupełnie inna infrastruktura będzie na danym terenie powstawać. Tereny przeznaczone pod usługi są uzbrajane w inny sposób niż te pod mieszkania, inny też będzie system komunikacyjny. Dokładnie wiadomo, jakich parametrów oczekują inwestorzy od nieruchomości przeznaczonych pod konkretny rodzaj zabudowy.</p>
<p>I teraz – czy dla gminy Raszyn jest korzystne budownictwo wielorodzinne? Jestem pewien, że nie da się go uniknąć. Tylko czy racjonalne jest budowanie osiedli dwunasto, szesnasto, dwudziestopiętrowców? Jestem sobie w stanie wyobrazić koncepcję, w ramach której takie osiedle by powstało – tyle że ono musiałoby stać się jądrem obszaru, na którym powstawałaby coraz niższa i luźniejsza zabudowa, otoczona terenami zielonymi. To jest racjonalne, naturalne, i czyjeś życzenie raczej tego nie zmieni.</p>
<p>Jednak z planowaniem zabudowy, a później z ewentualnym zarządzaniem obiektami, włodarze gminy mogą mieć pewien problem – otóż niezwykle łatwo oskarżyć ich o korupcję. Przeznaczą te, a nie inne tereny pod zabudowę wielorodzinną, znacząco zwiększając ich wartość – i od razu pojawią się oskarżenia o to, że ustawili rodzinę czy znajomych. Powołają spółkę zarządzającą mieszkaniami komunalnymi – wiadomo, trzeba obsadzać stołki. Już lepiej nie mieć z tym do czynienia, to i nie będzie o co stawiać zarzutów&#8230;</p>
<p><strong>PR:</strong> Czyli de facto gmina decyduje teraz, którzy właściciele gruntów zarobią więcej, a którzy mniej?</p>
<p><strong>DS:</strong> Można to również tak powiedzieć. Czy te tereny powinny być przeznaczone pod zabudowę wielorodzinną? Nie jestem urbanistą i trudno mi się wypowiadać, bo wymagałoby to szczegółowych analiz. Jedno jest pewne – deweloperzy z pewnością byliby takimi gruntami zainteresowani. Problemem więc pozostają tylko plany zagospodarowania – no i oczywiście uzyskanie pozwolenia na budowę. Ale życie nie cierpi próżni, więc nawet jeśli plany zostaną uchwalone, jakiś zdeterminowany inwestor może znaleźć lukę, pozwalającą mu na budowę tego, co sobie zaplanował.</p>
<p><strong>PR:</strong> A co będzie, jeśli się okaże, że sytuacja się nie zmieni? To znaczy jeśli gmina uchwali, że dozwolone jest wyłącznie budownictwo jednorodzinne na małych działkach? Jak taki Raszyn będzie wyglądał za 30 lat? Czy to jest racjonalne?</p>
<p><strong>DS:</strong> Jeżeli rzeczywiście przez 30 lat nic by nie zmieniono, to sądzę, ze następne pokolenie uznałoby, że nie wykorzystano atutów przestrzeni, a więc postąpiono w sposób nieracjonalny. Stworzono pewien standard, zmuszono do pewnych powtarzalnych działań na znacznym obszarze. Z punktu widzenia ekonomii będzie to również niekorzystne, bo obszar będzie uważany za zdecydowanie mniej prestiżowy. Słowem, będzie to ewidentnie ze stratą dla gminy.</p>
<p>- Rozmawiali Krzysztof Machocki i Piotr Schmidtke</p>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.pulsraszyna.waw.pl/2007/slodkowski-nieruchomosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
